
Nina Zawadzka pisze lekko, obrazowo i niezwykle plastycznie. Jej narracja sprawia, że czytelnik bez trudu przenosi się do okupowanej Polski, przemierza wraz z bohaterami niebezpieczne szlaki i uczestniczy w wydarzeniach, które mogą zmienić ich życie. Opisy są sugestywne, dialogi naturalne, a tempo akcji zostało doskonale wyważone. Dzięki temu książkę czyta się z ogromną przyjemnością.
Czytaj wpis →
Agnieszka Lis doskonale oddaje realia epoki, ale nie przytłacza nimi czytelnika. Tło historyczne jest ważne, jednak nigdy nie dominuje nad człowiekiem. Najważniejsze pozostają emocje, marzenia i codzienna walka Tekli. Dzięki temu nawet osoby, które na co dzień nie sięgają po powieści historyczne, odnajdą się w tej opowieści bez najmniejszego problemu.
Czytaj wpis →
Największe uznanie należy się autorce za kreatywność w konstruowaniu historii. „Wszystko, czego dziś chcę” jest prawdziwym zaproszeniem do czytelniczej uczty. To opowieść, która z każdą przekładaną stroną coraz mocniej rozgrzewa nasze emocje. Raz wywołuje wzruszenie, innym razem nadzieję, by za chwilę skłonić do refleksji nad własnym życiem. Autorka umiejętnie splata ze sobą trudne doświadczenia, marzenia, relacje międzyludzkie i rodzące się uczucie, tworząc historię pełną naturalności i życiowego ciepła.
Czytaj wpis →
Ogromnym atutem „Czerwonej zimy” jest klimat. Czuć tu chłód, czuć wilgoć kamiennych murów, czuć zapach lasu i lęk ludzi, którzy wiedzą, że coś znów poluje. Autor maluje scenerię słowem bardzo sugestywnie. Nie przesadza, nie tonie w opisach, ale daje ich dokładnie tyle, ile trzeba, by czytelnik widział wszystko oczami wyobraźni. To jedna z tych książek, przy których świat zewnętrzny przestaje istnieć.
Czytaj wpis →
Jeśli ktoś szuka tu czystej rozrywki — może się zdziwić. To nie jest książka, która „leci fabułą”. Ona raczej stoi w miejscu i pozwala, żeby fabuła zaczęła działać w głowie czytelnika. Najciekawsze rzeczy dzieją się nie wtedy, kiedy coś się wydarza, tylko wtedy, kiedy czytelnik zaczyna się zastanawiać, co tak naprawdę widzi. I to jest ten moment, w którym „W martwej ciszy” przestaje być historią o zdarzeniu, a staje się historią o interpretacji zdarzenia.
Czytaj wpis →
Doceniam kreatywność autora w konstruowaniu tej historii. Nie jest to zwykła biograficzna opowieść – to coś więcej. To zapis drogi, która inspiruje i daje do myślenia. Historia, która udowadnia, że pasja może prowadzić nas w miejsca, o których nawet nie śniliśmy. I co ważne – robi to bez zbędnego patosu, za to z autentyczną emocją. Po lekturze trudno tak po prostu przejść dalej. Ta opowieść zostaje w głowie i w sercu. Wraca w myślach i przypomina, że warto wierzyć w swoje marzenia, nawet jeśli droga do ich realizacji wydaje się nieosiągalna.
Czytaj wpis →
Ogromne wrażenie zrobił na mnie sposób, w jaki autor kreuje atmosferę. W wielu momentach miałem poczucie, że nie czytam książki, lecz oglądam film rozgrywający się w mojej wyobraźni. Opisy są sugestywne, ale nieprzesadzone. Świat przedstawiony jest bogaty, a jednocześnie pozostawia przestrzeń dla własnych interpretacji. To właśnie dzięki temu Mer-Avella wydaje się miejscem żywym i autentycznym.
Czytaj wpis →
…Na samym początku pytam siebie, jakie struny chciałbym poruszyć w czytelniku. Do jakich refleksji go sprowokować i – co najważniejsze – z jakim uczuciem ma odkładać książkę. Fabuła rodzi się w trakcie pisania i nieustannie ewoluuje…
Czytaj wpis →
Czytając tę historię, miałem wrażenie, że sam siedzę obok bohaterów i próbuję połączyć wszystkie rozsypane elementy układanki. Jakub Gaj i Tomasz Zarzecki nie są herosami wyjętymi z kina akcji. To ogromny plus tej książki. Są zwyczajni, dzięki czemu ich reakcje wydają się prawdziwe. Kiedy trafiają w sam środek zagadki, nie zachowują się jak superbohaterowie z niekończącym się zapasem odwagi. Czują niepewność, ciekawość, czasem zagubienie. I właśnie to sprawia, że łatwo wejść w tę historię razem z nimi.
Czytaj wpis →
Ogromne uznanie należy się również autorowi za kreatywność. Stworzenie intrygującej historii w dystopijnym świecie to jedno, ale sprawienie, by czytelnik przez kilkaset stron nie stracił zainteresowania, to już zupełnie inna sztuka.
Czytaj wpis →