Czasami do naszych rąk trafia historia, która nie tylko angażuje uwagę, ale również porusza serce i pozostawia po sobie ślad na długo po zakończeniu lektury. „Wszystko, czego dziś chcę” Moniki Leśniewskiej jest właśnie taką opowieścią. Pełna emocji, nadziei, wzruszeń i życiowej prawdy przypomina, że nawet po największej burzy może ponownie zaświecić słońce. Pokazuje również, że wtedy, gdy wydaje się, iż los zamknął przed nami wszystkie drzwi, gdzieś wciąż czeka jedno otwarte – prowadzące do nowego początku, nowych możliwości i odkrywania siebie na nowo.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Moniki Leśniewskiej, ale już teraz wiem, że pozostanie ono w mojej czytelniczej pamięci na bardzo długo. A może nawet na zawsze. Autorka stworzyła historię, która nie tylko porusza serce, ale również skłania do refleksji nad tym, jak wielką siłę człowiek potrafi odnaleźć w sobie wtedy, gdy wszystko wokół zdaje się rozpadać.
Poznajemy Zofię – kobietę doświadczoną przez życie. Żałoba, choroba i utrata pracy sprawiają, że jej codzienność staje się pasmem trudnych doświadczeń. Wydaje się, że los nie pozostawił jej już żadnej przestrzeni na szczęście. Jednak właśnie wtedy pojawia się niespodziewana szansa. Jeden telefon zmienia wszystko i otwiera przed bohaterką możliwość rozpoczęcia nowego rozdziału na Sardynii. Już sam ten punkt wyjścia brzmi interesująco, ale prawdziwa siła tej powieści tkwi w sposobie, w jaki autorka prowadzi swoją bohaterkę przez kolejne etapy przemiany. Monika Leśniewska nie idzie na skróty. Nie serwuje czytelnikowi łatwych rozwiązań ani bajkowych recept na szczęście. Zamiast tego pokazuje proces odbudowywania siebie krok po kroku. Czasem przez łzy, czasem przez zwątpienie, a czasem przez drobne codzienne zwycięstwa, które okazują się ważniejsze niż największe sukcesy.
Ogromnym atutem książki jest jej autentyczność. Emocje nie są tutaj sztucznie wyolbrzymione. Bohaterowie nie przypominają papierowych postaci stworzonych wyłącznie na potrzeby fabuły. Wręcz przeciwnie – są prawdziwi, pełni wad, obaw i marzeń. Dzięki temu łatwo uwierzyć w ich historie, a jeszcze łatwiej odnaleźć w nich cząstkę własnych doświadczeń.
Szczególnie mocno wybrzmiewa tutaj motyw kobiecej solidarności. To właśnie relacje między kobietami stanowią jeden z fundamentów tej opowieści. Autorka pokazuje, jak wielką moc ma wsparcie drugiego człowieka. Jak ważne jest poczucie, że nie jesteśmy sami ze swoimi problemami. W świecie pełnym pośpiechu i indywidualizmu taki przekaz brzmi wyjątkowo potrzebnie.
Nie sposób nie wspomnieć o Sardynii, która staje się czymś więcej niż tylko miejscem akcji. Wyspa żyje na kartach powieści własnym rytmem. Ciepło śródziemnomorskiego słońca, niezwykłe krajobrazy i atmosfera sprzyjająca odnajdywaniu wewnętrznego spokoju sprawiają, że czytelnik niemal czuje zapach morskiej bryzy i słyszy szum fal. To jedno z tych literackich miejsc, do których chciałoby się natychmiast spakować walizkę i wyjechać choćby na kilka dni.
Bardzo spodobał mi się również wątek fundacji wspierającej kobiety. To element, który dodaje historii głębi i pokazuje, że własne doświadczenia mogą stać się początkiem czegoś dobrego dla innych. Autorka przypomina, że nawet największe cierpienie może zostać przekute w działanie niosące pomoc i nadzieję. To niezwykle wartościowe przesłanie.
Na uwagę zasługuje także sposób prowadzenia narracji. Monika Leśniewska pisze lekko, swobodnie i bardzo obrazowo. Jej styl sprawia, że strony przewracają się niemal same. Nie ma tutaj zbędnych dłużyzn ani niepotrzebnych ozdobników. Jest za to umiejętność budowania emocji i tworzenia scen, które zostają w pamięci na długo po zakończeniu lektury.
Największe uznanie należy się autorce za kreatywność w konstruowaniu historii. „Wszystko, czego dziś chcę” jest prawdziwym zaproszeniem do czytelniczej uczty. To opowieść, która z każdą przekładaną stroną coraz mocniej rozgrzewa nasze emocje. Raz wywołuje wzruszenie, innym razem nadzieję, by za chwilę skłonić do refleksji nad własnym życiem. Autorka umiejętnie splata ze sobą trudne doświadczenia, marzenia, relacje międzyludzkie i rodzące się uczucie, tworząc historię pełną naturalności i życiowego ciepła.
Wątek Macieja również został poprowadzony z wyczuciem. Nie jest to jedynie romantyczny dodatek do fabuły. To element pokazujący, że miłość potrafi pojawić się wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy. Co ważne, autorka nie przedstawia jej jako magicznego lekarstwa na wszystkie problemy. Miłość jest tutaj wsparciem, siłą i motywacją, ale nie zastępuje pracy nad sobą. Dzięki temu historia pozostaje wiarygodna.
Czytając tę powieść, wielokrotnie miałem wrażenie, że uczestniczę w czymś więcej niż tylko literackiej przygodzie. To książka, która przypomina o wartościach często gubionych we współczesnym świecie – empatii, bliskości, wzajemnym wsparciu i odwadze do rozpoczynania wszystkiego od nowa. Pokazuje, że szczęście nie zawsze przychodzi w spektakularny sposób. Czasem kryje się w codziennych chwilach, rozmowach i ludziach, których spotykamy na swojej drodze.
„Wszystko, czego dziś chcę” to powieść, która zostawia po sobie ciepło. Nie dlatego, że unika trudnych tematów. Wręcz przeciwnie – mierzy się z nimi odważnie. Jednak robi to w taki sposób, że po zakończeniu lektury zamiast ciężaru pozostaje nadzieja.
Doceniając kreatywność Moniki Leśniewskiej, sposób budowania historii, umiejętność kreowania bohaterów oraz emocje, które towarzyszą czytelnikowi od pierwszej do ostatniej strony, bez najmniejszego wahania umieszczam tę książkę na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To wyróżnienie przyznaję tytułom, które nie tylko dostarczają czytelniczej przyjemności, ale także zostają z nami na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Jeżeli szukacie historii pełnej emocji, nadziei, życiowej mądrości i bohaterów, którym będziecie kibicować całym sercem, koniecznie sięgnijcie po „Wszystko, czego dziś chcę”. To książka, która przypomina, że nawet po najciemniejszej nocy może nadejść świt. A czasem wszystko, czego dziś chcemy, znajduje się bliżej, niż nam się wydaje.
Książka pt. „Wszystko, czego dziś chcę” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia

