Ogromne uznanie należy się również autorowi za kreatywność. Stworzenie intrygującej historii w dystopijnym świecie to jedno, ale sprawienie, by czytelnik przez kilkaset stron nie stracił zainteresowania, to już zupełnie inna sztuka. Koziołek doskonale wie, jak rozgrzać czytelnicze emocje do czerwoności. W jego opowieści nie brakuje dramatycznych wyborów, niebezpieczeństw, politycznych manipulacji i ludzkich tragedii. Wszystko to tworzy mieszankę, od której trudno się oderwać.
Krzysztof Koziołek po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać powieści, które nie tylko dostarczają emocji, ale również zostają z czytelnikiem na długo po odłożeniu książki na półkę. „A potem już tylko nic” to moje czwarte spotkanie z twórczością autora i mogę śmiało powiedzieć, że była to prawdziwa czytelnicza uczta. Taka, w której powinni uczestniczyć wszyscy miłośnicy mocnych wrażeń, nieoczywistych historii i literatury, która zmusza do zadawania pytań o przyszłość świata.
Już sam punkt wyjścia tej opowieści robi ogromne wrażenie. Rok 2031. Polska po światowej wojnie o wodę. Państwo istnieje tylko z nazwy, a prawdziwą władzę sprawują międzynarodowe korporacje kontrolujące najcenniejszy surowiec na Ziemi. Woda nie jest już dobrem powszechnym. Stała się luksusem, narzędziem kontroli i sposobem na podporządkowanie społeczeństwa. Brzmi jak wizja rodem z dystopijnych koszmarów? Owszem. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że Krzysztof Koziołek przedstawia ją w sposób tak przekonujący, że momentami wydaje się wręcz realna.
Autor nie tworzy świata odległego i abstrakcyjnego. Wręcz przeciwnie. Korzenie tej rzeczywistości tkwią w wydarzeniach, które wszyscy doskonale pamiętamy. Pandemia koronawirusa, wojna w Ukrainie, kryzysy gospodarcze i zmiany klimatyczne stają się fundamentami nowego porządku. Dzięki temu wizja przyszłości przedstawiona w książce nie jest jedynie literacką fantazją. To przestroga ubrana w pasjonującą fabułę.
Największą siłą tej powieści jest jednak nie sam świat przedstawiony, lecz ludzie, którzy muszą w nim żyć. Gdy limity wody zostają jeszcze bardziej ograniczone, a jej cena osiąga absurdalne poziomy, grupa mieszkańców Enklawy Zielona Góra postanawia powiedzieć „dość”. Pod przewodnictwem Jana Krzyka rozpoczynają desperacką walkę o przetrwanie. Pomysł z drążeniem tunelu do zalanej kopalni węgla brunatnego wydaje się szalony, ale właśnie w takich sytuacjach rodzą się najbardziej fascynujące historie.
Krzysztof Koziołek znakomicie pokazuje, jak cienka granica dzieli zwykłych ludzi od bohaterów. Jego postacie nie są herosami z komiksów. To osoby z krwi i kości, które boją się, popełniają błędy, mają własne słabości i wątpliwości. Dzięki temu łatwo uwierzyć w ich motywacje i jeszcze łatwiej przejmować się ich losem. Każda kolejna przeszkoda na drodze do celu wywołuje emocje, a napięcie nieustannie rośnie.
To właśnie umiejętność budowania napięcia jest jednym z największych atutów autora. Historia rozwija się dynamicznie, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia pędzącej na oślep. Każde wydarzenie ma swoje miejsce, a kolejne elementy układanki wskakują na właściwe pozycje. Czytelnik otrzymuje odpowiedzi wtedy, kiedy powinien je otrzymać, a gdy wydaje mu się, że już wie, dokąd zmierza fabuła, autor potrafi skutecznie wyprowadzić go z błędu.
Podczas lektury wielokrotnie miałem wrażenie, że oglądam wysokobudżetowy serial science fiction. Obrazy tworzone przez Koziołka są niezwykle plastyczne. Bez problemu można wyobrazić sobie ponure ulice kontrolowane przez służby, ludzi walczących o każdy litr wody czy społeczeństwo przyzwyczajone do życia pod nieustannym nadzorem. Wszystko zostało opisane z wyczuciem i dbałością o szczegóły, ale bez niepotrzebnego przeładowania tekstu.
Ogromne uznanie należy się również autorowi za kreatywność. Stworzenie intrygującej historii w dystopijnym świecie to jedno, ale sprawienie, by czytelnik przez kilkaset stron nie stracił zainteresowania, to już zupełnie inna sztuka. Koziołek doskonale wie, jak rozgrzać czytelnicze emocje do czerwoności. W jego opowieści nie brakuje dramatycznych wyborów, niebezpieczeństw, politycznych manipulacji i ludzkich tragedii. Wszystko to tworzy mieszankę, od której trudno się oderwać.
Jednocześnie książka nie sprowadza się wyłącznie do sensacyjnej przygody. Między wierszami kryją się pytania o wolność, odpowiedzialność i granice władzy. Co jesteśmy w stanie poświęcić, aby przetrwać? Jak łatwo można odebrać ludziom prawa pod pretekstem bezpieczeństwa? Czy korporacje mogą stać się silniejsze od państw? Autor nie moralizuje i nie narzuca odpowiedzi. Pozwala czytelnikowi samodzielnie wyciągać wnioski, co dodatkowo podnosi wartość tej historii.
Bardzo spodobało mi się także to, że mimo ciężkiego klimatu książka nie traci ludzkiego wymiaru. Obok walki o wodę znajdziemy tu przyjaźń, lojalność, poświęcenie i nadzieję. To właśnie te elementy sprawiają, że opowieść nie staje się jedynie ponurą wizją przyszłości. Wciąż pozostaje historią o ludziach, którzy próbują zachować człowieczeństwo w świecie, który zrobił wiele, by im je odebrać. „A potem już tylko nic” to powieść, która trafia zarówno do miłośników thrillerów, sensacji i dystopii, jak i do czytelników szukających historii skłaniających do refleksji. To książka mądra, emocjonująca i doskonale napisana. Taka, która potrafi dostarczyć rozrywki, a jednocześnie zostawia po sobie ślad w głowie.
Po zakończeniu lektury długo myślałem o świecie wykreowanym przez Krzysztofa Koziołka. To chyba najlepszy dowód na to, że autor osiągnął swój cel. Stworzył historię, która angażuje od pierwszej do ostatniej strony i nie pozwala o sobie zapomnieć. Dlatego z pełnym przekonaniem polecam tę książkę wszystkim czytelnikom spragnionym mocnych emocji i świetnie skonstruowanych fabuł. Krzysztof Koziołek po raz kolejny udowodnił swój pisarski kunszt, a „A potem już tylko nic” zasługuje na szczególne miejsce na półce każdego miłośnika literatury sensacyjnej i dystopijnej. Bez najmniejszych wątpliwości mogę przyznać jej wyróżnienie NIK – Najlepsza Interesująca Książka. To tytuł, który nie tylko wzbogaca czyt-NIKową biblioteczkę, ale również przypomina, jak wielką siłę mają dobrze opowiedziane historie.
Książka pt. „A potem już tylko nic” ukazała się nakładem Wydawnictwa Manufaktura Tekstów

