
Agnieszka Olejnik bardzo umiejętnie prowadzi emocje czytelnika. Są momenty wzruszające, są chwile pełne ciepła, ale pojawia się też humor, który naturalnie rozładowuje cięższe fragmenty. Dzięki temu książka nie przytłacza smutkiem, choć przecież dotyka trudnych tematów.
Czytaj wpis →
Największą siłą „Diuny. Rodu Corrinów” jest skala. Tu wszystko jest „duże”: decyzje, konsekwencje, ambicje. Nawet prywatne wybory postaci mają galaktyczny rezonans. A jednocześnie pod tym wszystkim cały czas pulsuje jedna myśl: przyszłość nie jest planem.
Czytaj wpis →
Czytając „Diunę. Ród Harkonnenów”, miałem poczucie powrotu do miejsca, które znałem, ale które potrafiło znów mnie zaskoczyć. To nie jest książka idealna. To książka skuteczna. Wciąga, buduje napięcie, rozwija znane postacie i sprawia, że chce się sięgnąć po kolejny tom.
Czytaj wpis →
Czy Brian Herbert i Kevin J. Anderson dali radę? To pytanie wraca zawsze przy książkach rozwijających dzieło legendarnego autora. I odpowiedź brzmi: tak, dali radę. Czy piszą dokładnie jak Frank Herbert? Nie. I nawet nie powinni. Zamiast kopiować styl ojca, Brian Herbert wraz z Kevinem J.
Czytaj wpis →
„Inferno” pokazuje, że starożytny Rzym wcale nie był tak odległy od współczesnego świata. Mechanizmy władzy pozostają podobne. Propaganda. Manipulacja tłumem. Budowanie własnego kultu. Eliminowanie przeciwników. Strach jako narzędzie kontroli. To wszystko brzmi zaskakująco aktualnie.
Czytaj wpis →
Największą siłą „Tyrana” jest jednak nie sama akcja, ale sposób, w jaki autor pokazuje narodziny potwora. Bo przecież każdy zna imię Neron. Wiadomo, z czym się kojarzy. Szaleństwo. Okrucieństwo. Władza absolutna.
Czytaj wpis →
To książka o władzy. Ale też o strachu. Bo w „Neronie” praktycznie każdy się boi. Jedni utraty pozycji. Inni śmierci. Jeszcze inni zdrady. Autor świetnie pokazuje, że imperium budowane na terrorze wcześniej czy później zaczyna pożerać samo siebie.
Czytaj wpis →
„Byłem kurierem w Pekinie” to książka, która nie krzyczy. Nie epatuje dramatem. Nie próbuje za wszelką cenę zrobić wrażenia. A jednak robi je ogromne. Zostawia po sobie refleksję o pracy, tempie współczesnego świata i cenie, jaką płaci człowiek, kiedy wszystko ma być szybciej, więcej i skuteczniej.
Czytaj wpis →
Styl Kasi Magiery to kolejny powód, dla którego ta książka działa tak dobrze. Autorka pisze lekko, ale nie powierzchownie. Dynamicznie, ale bez chaosu. Jej język jest naturalny, niewymuszony, a jednocześnie potrafi trafić w punkt i zostawić czytelnika z refleksją.
Czytaj wpis →
Ann Patchett po raz kolejny udowodniła mi, że potrafi pisać o sprawach trudnych z niezwykłą lekkością i wrażliwością. „Święta patronka kłamców” nie krzyczy. Ona szepcze. Ale robi to tak przejmująco, że ten szept słychać jeszcze długo po zakończeniu lektury. To książka, którą się nie tylko czyta.
Czytaj wpis →