Są takie momenty w życiu każdego zapalonego mola książkowego, kiedy po przewróceniu ostatniej strony trzeba po prostu usiąść, wziąć głęboki oddech i chwilę milczeć, by przetrawić ogrom wrażeń. Żadnego akademickiego nadęcia, żadnego suchego, podręcznikowego rozbierania tekstu na czynniki pierwsze czy nudnego teoretyzowania – tu liczy się czysta, nieposkromiona radość z czytania! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją pozycji, która po prostu skradła moje czytelnicze serce i sprawiła, że krew w żyłach krążyła szybciej z każdą kolejną stroną. Przed Wami Artur Pacuła i jego kolejne dzieło: "Dobrowolski i skarb z Meroe. Konstanty Dobrowolski. Tom 1".
Jeśli szukacie historii, która wyrwie Was z codziennej rutyny i wrzuci w sam środek gęstej, pełnej niebezpieczeństw intrygi, to trafiliście pod właściwy adres. Artur Pacuła po raz kolejny udowadnia, że jest prawdziwym wirtuozem budowania napięcia i autorem o niezwykłej wyobraźni. Już od pierwszych rozdziałów zostajemy wciągnięci w świat XIX wieku – epokę, w której para i elektryczność zmieniały oblicze globu, a duch wielkich odkryć i zuchwałych przygód wisiał w powietrzu.
Głównym bohaterem powieści jest Konstanty Dobrowolski – młody, niezwykle zdolny polski inżynier, który przybywa do Egiptu, by wziąć udział w jednym z najambitniejszych przedsięwzięć swoich czasów: budowie Kanału Sueskiego. Brzmi jak spokojna praca nad projektami i wyliczeniami? Nic bardziej mylnego! Zamiast nudnego kreślenia planów przy biurku, Konstanty niemal natychmiast wpada w sam środek gigantycznego zamieszania.
Wszystko zaczyna się od przypadkowego – a może wcale nie przypadkowego? – spotkania w Kairze. Na drodze młodego Polaka staje tajemnicza, pełna uroku dziewczyna, która bez ostrzeżenia wplątuje go w niebezpieczną polityczną intrygę oraz szaleńcze poszukiwania legendarnego skarbu starożytnej cywilizacji Meroe. Od tego momentu spokój staje się jedynie miłym wspomnieniem. Konstanty trafia na celownik policji, bezwzględnych szpiegów oraz lokalnych buntowników. Rozpoczyna się wyścig z czasem i ucieczka przez zatłoczone, pachnące przyprawami, ale i pełne ciemnych zaułków uliczki XIX-wiecznego Kairu.
Co więcej, bohater nie tylko musi dbać o własną skórę, ale również stawić czoła intelektualnemu wyzwaniu. Aby odnaleźć ukryty skarb, musi rozwiązać skomplikowaną zagadkę pozostawioną w notatniku przez sławnego, niemal legendarnego rabusia antycznych klejnotów. Zagadki z notatnika, szyfry, dawne sekrety i pościgi – czy można chcieć czegoś więcej od doskonałej powieści przygodowej?
W tym miejscu muszę z całego serca docenić kreatywność autora w tworzeniu historii, która rozpala czytelnicze emocje do czerwoności. Pacuła nie daje czytelnikowi ani chwili na oddech. Konstrukcja fabuły jest tak przemyślana, że każdy rozdział kończy się w momencie, który po prostu zmusza do przewrócenia strony. Zwroty akcji następują jeden po drugim, a niepewność co do losów bohaterów trzyma w napięciu do samego końca.
To, jak Artur Pacuła odmalowuje klimat epoki, zasługuje na najwyższe słowa uznania. XIX-wieczny Egipt w jego wydaniu jest żywy, barwny i fascynujący. Czuć tu żar lejący się z nieba, zapach kairskich targowisk, gwar kawiarni i majestat starożytnych zabytków stojących w sąsiedztwie nowo powstającej infrastruktury epoki pary. Autor w genialny sposób łączy tło historyczne i technologiczne z wartką, awanturniczą akcją. Zbalansowanie wątków inżynieryjnych, politycznych intryg oraz starożytnych tajemnic wymaga nie lada kunsztu – a Pacuła poradził sobie z tym zadaniem po mistrzowsku.
Kolejne spotkanie z twórczością pisarza było dla mnie czytelniczą ucztą, którą pamiętać będę do końca moich dni. Rzadko zdarza się książka, która w tak naturalny i lekki sposób łączy w sobie cechy klasycznej powieści awanturniczej spod znaku Verne'a czy Curtisa z nowoczesnym, dynamicznym tempem narracji. Postać Konstantego Dobrowolskiego jest wyrazista, pełna pasji i odwagi, ale też bardzo ludzka – nie sposób mu nie kibicować w tej szaleńczej ucieczce i poszukiwaniach.
Moi Drodzy, nie będę owijał w bawełnę. Jeśli szukacie książki, która wciągnie Was bez reszty, dostarczy ogromnej dawki adrenaliny i pozwoli zapomnieć o całym świecie na kilka długich wieczorów, "Dobrowolski i skarb z Meroe" jest pozycją obowiązkową. To doskonała powieść, dlatego też z uznaniem wobec pisarskiego kunsztu autora могу dodać, że książka zasługuje na miano NIK - Najlepszej Interesującej Książki, dodając wartości czyt-NIKowej biblioteczce.
Artur Pacuła stworzył otwarcie serii, które stawia poprzeczkę niezwykle wysoko. Już teraz przebieram nogami na myśl o kolejnych tomach przygód Konstantego Dobrowolskiego. Zdecydowanie polecam – bierzcie, czytajcie i dajcie się porwać tej niesamowitej egipskiej przygodzie! Książka pt. "Dobrowolski i skarb z Meroe" dostępna jest tutaj

