Moi Drodzy Czytelnicy, są w świecie literatury takie powroty i premiery, na które czytelnicy na całym świecie czekają z zapartym tchem, wypatrując kolejnych wieści z rynku wydawniczego niczym bohaterowie Tolkiena wypatrujący pierwszych promieni świtu na horyzoncie.
Gdy w moje ręce i na moje biurko trafił wreszcie piąty tom monumentalnego cyklu „Historia Śródziemia” – zatytułowany „Utracona droga i inne pisma” – od razu wiedziałem, że czeka mnie długa noc pełna niezapomnianych wrażeń, magii oraz czytelniczych emocji. I absolutnie nie pomyliłem się ani trochę! Każde kolejne spotkanie z twórczością autora, to kolejna czytelnicza uczta, a ten konkretny tom stanowi absolutny popis literackiego kunsztu, pisarskiej pasji oraz nieogarnionej wyobraźni, która od pokoleń zachwyca i porywa serca milionów ludzi na całym świecie.
Dla każdego prawdziwego wielbiciela fantastyki seria „Historia Śródziemia” to coś absolutnie wyjątkowego, wręcz bezcennego. To majestatyczny, dwunastotomowy cykl książek wydanych i genialnie opracowanych przez syna pisarza, Christophera Tolkiena. Z ogromną pieczołowitością, głębokim szacunkiem i wręcz detektywistycznym zacięciem przeanalizował on, uporządkował i opatrzył wnikliwymi komentarzami bezcenne zapiski, szkice oraz notatki, które pozostawił po sobie jego wybitny ojciec. Choć na świecie ta kultowa seria w całości ukazała się jedynie po angielsku i hiszpańsku (a wybrane tomy opublikowano między innymi po polsku, francusku, niemiecku, szwedzku, węgiersku czy rosyjsku), to fakt, że polscy czytelnicy mogą wreszcie stopniowo odkrywać te literackie skarby w rodzimym języku, jest prawdziwym świętem literatury. Piąty tom jest w tej całej misterniej, wielotomowej układance punktem absolutnie przełomowym i kluczowym.
Przenieśmy się na chwilę w czasie do przełomowej końcówki 1937 roku. J.R.R. Tolkien, niechętnie i nieco pod wpływem prośby wydawcy oczekującego kontynuacji ogromnego sukcesu „Hobbita”, odłożył na bok pracę nad bardzo już rozbudowanymi mitami i bohaterskimi legendami o Valinorze i Śródziemiu. Miał bowiem przed sobą nowe, wielkie zadanie – rozpoczął pisanie „Władcy Pierścieni”. Jednak zanim na dobre rzucił się w wir tworzenia historii Froda, Aragorna i Jednego Pierścienia, zdążył domknąć pewien niezwykle istotny i fascynujący etap w swojej dotychczasowej twórczości. Piąty tom „Historii Śródziemia” stanowi właśnie wspaniałe zwieńczenie dotychczasowych prac nad tą tematyką. Tolkien dopracował już wówczas późną formę „Roczników Valinoru” oraz „Roczników Beleriandu”, a sam „Silmarillion” był wyjątkowo bliski swojego ostatecznego ukończenia. Legendarny mit o Muzyce Ainurów stał się osobnym, dojrzałym dziełem, a poruszająca legenda o upadku Númenoru pojawiła się już w swojej pierwotnej, niezwykle klimatycznej formie.
Co jednak sprawia, że ta książka tak bardzo elektryzuje, zachwyca i trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony? Przygotujcie się na prawdziwą literacką ucztę! Ściśle związana z tymi wszystkimi tekstami była niedokończona, niezwykle tajemnicza opowieść o „podróżach w czasie” zatytułowana „Utracona droga”. Miała ona połączyć mityczny świat Númenoru i Śródziemia z legendami zupełnie innych czasów, epok i ludów. Motyw podróżowania w czasie, szukania utraconego raju i przenoszenia się z historycznej Anglii czy świata mitów germańskich i celtyckich wprost na zatopioną wyspę Númenor po prostu powala na kolana! Z całego serca muszę gorąco docenić kreatywność autora w tworzeniu intrygującej historii, która rozgrzewa czytelnicze emocje do czerwoności! Czytając te fragmenty, człowiek dosłownie czuje przyjemne ciarki na plecach i z zapartym tchem śledzi każdy akapit, żałując jedynie, że ten genialny i odważny projekt nie został w pełni rozbudowany do rozmiarów wielotomowej powieści.
To jednak wcale nie koniec niespodzianek, jakie przygotowano dla dociekliwych fanów Śródziemia! Tolkien opracował również niezwykły, przepastny „słownik etymologiczny” – najbardziej obszerny, szczegółowy i zdumiewający opis elfickiego słownictwa, jaki kiedykolwiek ujrzał światło dzienne. Dowiadujemy się z niego, jak niesamowicie genialnym językoznawcą był Tolkien, jak misternie budował rdzenie słów, kształtował dialekty i nadawał mowie elfów prawdziwą duszę oraz historyczną głębię. Czytając te zestawienia, człowiek zdaje sobie sprawę, że Śródziemie to nie jest zwykła fikcyjna kraina – to żywy, oddychający, przemyślany i logiczny świat stworzony z architektoniczną wręcz precyzją.
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że tylko znajomość „Historii Śródziemia” pozwala wypełnić wszystkie luki w wiedzy o Śródziemiu i delektować się w pełni ogromem i bogactwem wykreowanego przez autora „Władcy Pierścieni” świata. Bez poznania tych bezcennych szkiców, ewolucji koncepcji i wczesnych wersji opowieści nasza wiedza o Silmarillionie, legendach Pierwszej Ery czy wielkiej tragedii Númenoru pozostaje niepełna i powierzchowna. Christopher Tolkien, występując tu w roli niedoścignionego kustosza i przewodnika, uchyla przed nami drzwi do prywatnego, pełnego sekretów warsztatu pisarskiego swojego ojca, pokazując, ile ogromnego trudu, pasji i poświęcenia kosztowało stworzenie tego universum.
Czytając tę książkę, po prostu nie da się uniknąć zachwytu i głębokiego wzruszenia. Z każdym kolejnym rozdziałem gorąco doceniam kreatywność autora, który swymi powieściami dodaje wartości polskiej literaturze oraz całemu rynkowi wydawniczemu, dając czytelnikom w Polsce niesamowitą szansę na obcowanie z literaturą absolutnie najwyższej próby. Nie znajdziecie tu absolutnie żadnego suchego, nudnego wykładu ani akademickiego nadęcia – jest za to czysta, pasjonująca i nieposkromiona radość z obcowania z wybitną sztuką słowa, która pobudza wyobraźnię i nie pozwala odejść od lektury ani na chwilę.
Moi Drodzy, powiedzmy to głośno, wyraźnie i bez żadnych wątpliwości: to strzał w dziesiątkę, dlatego też z zachwytem, radością i dumą mogę dodać, że książka zasługuje na miano NIK - Najlepszej Interesującej Książki, dodając wartości czyt-NIKowej biblioteczce. Jeśli kochacie legendarium Tolkiena, jeśli chcecie zajrzeć w sam środek procesu twórczego największego mistrza światowej fantastyki i poczuć prawdziwą magię czytania, ta pozycja musi koniecznie znaleźć się na Waszej domowej półce. Polecam Waszej pamięci z całego serca i wracam do ponownej lektury, bo z tego niezwykłego świata po prostu nie da się wyjść!
Książka pt. „Utracona droga i inne pisma. Historia Śródziemia t. 5” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka

