Sierpień 1920 roku. Górny Śląsk. Ziemia drży nie tylko pod stopami, ale przede wszystkim pod ciężarem historii, która właśnie pisze jeden z najbardziej niespokojnych rozdziałów tego regionu. Polszczyzna miesza się z niemczyzną, śląska godka spotyka języki alianckich żołnierzy, a granica pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co niewytłumaczalne, zaczyna niebezpiecznie się zacierać. W takim świecie Szczepan Twardoch umieszcza „Waldkauza” – powieść, która od pierwszych stron zabiera czytelnika w literacką podróż, z której nie sposób wrócić takim samym.
To moje kolejne spotkanie z twórczością pisarza, który już wcześniej zdobył me czytelnicze serce. I po raz kolejny Szczepan Twardoch zaimponował mi kreatywnością pisarską oraz kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii. Tym razem otrzymałem opowieść, w której historia, śląska tożsamość, wojenne traumy, tajemnice, przyjaźń, miłość, samotność i elementy świata, którego nie da się zamknąć w ramach zdroworozsądkowego postrzegania rzeczywistości, splatają się w niezwykle charakterystyczną dla autora całość.
Głównym bohaterem jest Wilhelm Pisulla – były wachmistrz gliwickiej policji kryminalnej, a obecnie prywatny detektyw firmy Detektiv-Lux. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że będzie to klasyczna historia kryminalna. Kobieta pojawia się w biurze detektywa i prosi o pomoc w odnalezieniu dziecka. Jest tajemnica, jest zaginięcie, jest śledztwo. Jednak Twardoch bardzo szybko pokazuje, że jego opowieści nie zamierzają podążać utartymi ścieżkami. Bo Wilhelm Pisulla ma dwie dusze.
I właśnie ta druga część jego osobowości sprawia, że „Waldkauz” staje się czymś zdecydowanie więcej niż opowieścią o poszukiwaniu zaginionego dziecka. Pisulla jest człowiekiem pękniętym pomiędzy światami. Z jednej strony próbuje funkcjonować w rzeczywistości, którą znamy. Z drugiej – słyszy głosy, zna mowę ptaków, rozmawia z utopcami i zagląda tam, gdzie większość ludzi nawet nie odważyłaby się spojrzeć. Jego druga dusza potrafi przybrać postać waldkauza – puszczyka, który staje się czymś więcej niż tylko symbolem. To właśnie dzięki takim pomysłom Twardoch buduje atmosferę, która jest jednocześnie mroczna, tajemnicza i fascynująca.
Za tę kreatywność szczególnie cenię tę książkę. Autor nie ogranicza się do stworzenia ciekawego fabularnego pomysłu. On buduje cały świat, w którym czytelnik musi zaakceptować fakt, że rzeczywistość ma więcej warstw, niż początkowo jesteśmy gotowi dostrzec. To trochę tak, jakby za dobrze znanym światem istniał drugi – ukryty tuż obok, oddzielony od naszego jedynie cienką, półprzepuszczalną błoną. A im dalej zagłębiamy się w historię Pisulli, tym bardziej ta błona zaczyna się rozsuwać.
„Waldkauz” zachwycił mnie również klimatem. Twardoch bardzo mocno osadza swoją opowieść w Górnym Śląsku. To nie jest jedynie dekoracja, którą można byłoby wymienić na dowolny region. Śląsk żyje tutaj własnym rytmem. Jest obecny w języku, mentalności bohaterów, historii, napięciach społecznych i kulturowych. Wielojęzyczność tej opowieści dodatkowo wzmacnia poczucie, że znajdujemy się w miejscu, w którym granice nigdy nie były oczywiste. I chyba właśnie dlatego tak dobrze działa tutaj motyw poszukiwania własnego miejsca. Wilhelm szuka nie tylko zaginionego dziecka. W pewnym sensie szuka również siebie. Próbuje odnaleźć sens po wojnie, po rozpadzie rodziny, po utracie syna Franza i odejściu żony, która zabrała ze sobą młodszego Karliczka. Pozostał mu Wendelin Draga – przyjaciel z dzieciństwa, ale również człowiek skrywający wiele sekretów. Ich relacja jest jednym z ważniejszych elementów tej historii.
Szczepan Twardoch pokazuje męską przyjaźń bez zbędnego lukru. To relacja naznaczona wspólną przeszłością, lojalnością, tajemnicami i powinnościami. Bohaterowie nie zawsze muszą wypowiadać swoje emocje wprost. Czasami więcej można wyczytać z milczenia, gestu czy decyzji niż z całych stron dialogów.
„Waldkauz” nie jest powieścią, którą chciałem po prostu szybko przeczytać i odłożyć na półkę. To książka, którą chciałem odkrywać. A odkrywanie tej historii jest literacką podróżą, która na długo pozostaje w czytelniczej psychice. Szczepan Twardoch potrafi bowiem zostawić w głowie obrazy. Nie tylko wydarzenia, nie tylko bohaterów, ale przede wszystkim atmosferę. Mrok. Niepokój. Zapach wojny. Śląsk stojący na historycznym rozdrożu. Człowieka próbującego odnaleźć się w świecie, który przestał być bezpieczny. I gdzieś obok tego wszystkiego – puszczyka, który staje się głosem czegoś, czego nie potrafimy do końca nazwać. Bardzo podobał mi się sposób, w jaki autor prowadzi narrację. Nie dostajemy wszystkich odpowiedzi od razu. Twardoch dawkuje informacje, pozwala czytelnikowi łączyć poszczególne elementy i samodzielnie odkrywać kolejne warstwy historii. Dzięki temu czytanie staje się aktywnym uczestnictwem w opowieści.
A przecież właśnie wtedy literatura potrafi dać najwięcej satysfakcji. Kiedy nie tylko czytamy historię, ale próbujemy ją rozgryźć. Kiedy zastanawiamy się, co jest prawdą, a co pochodzi z przestrzeni znajdującej się poza naszym racjonalnym postrzeganiem świata. Kiedy bohaterowie zaczynają żyć własnym życiem. Kiedy po zamknięciu książki jeszcze przez jakiś czas wracamy myślami do przeczytanych scen. „Waldkauz” jest właśnie taką książką. To moje kolejne spotkanie z twórczością Szczepana Twardocha i po raz kolejny mogę powiedzieć, że pisarz zdobył me czytelnicze serce. Zaimponował mi kreatywnością pisarską, zachwycił kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii i po raz kolejny pokazał, że potrafi zabrać czytelnika w miejsce, którego wcześniej nie znał.
Dla mnie „Waldkauz” jest powieścią zdecydowanie godną uwagi. To książka, w której historia spotyka się z tajemnicą, realizm z niezwykłością, a ludzka samotność z pytaniami o przyjaźń, rodzinę, miłość, winę i odkupienie. Dlatego też mogę śmiało dodać ją do mojej półki NIK – Najlepszych Interesujących Książek. „Waldkauz” Szczepana Twardocha zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, tym samym dodając kolejną wartościową pozycję do czyt-NIKowej biblioteczki. A jeśli literatura ma być podróżą, która pozwala nam zobaczyć coś więcej niż tylko kolejne strony książki, to ta podróż zdecydowanie zapada w pamięć.
Książka pt. „Waldkauz” ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy

