Czyt-NIK: Skąd zrodził się pomysł na tak nietypowe połączenie klimatu steampunku z wątkiem boskim w powieści "Notatki zaginionego Boga" i jak wyglądał proces tworzenia tak złożonego świata?
Kamila Biernacka: Zaczęło się od idei zaginionego boga – od fascynacji filozofią, psychologią i wszystkim co niepojęte dla ludzkiego umysłu. Z wielu różnych przemyśleń powstała postać pełna skrajności.
Z jednej strony zaginiony bóg pokazuje nam, jak wyjątkowa jest świadomość, którą w sobie wykreowaliśmy. Jak niezwykłe może być bycie człowiekiem – nasze emocje, odruchy bezwarunkowe, zrozumienie skomplikowanych zasad społecznych.
A z drugiej – zwraca uwagę na to, ile wciąż jest poza naszym zasięgiem. Jak wielu rzeczy wciąż nie potrafimy sobie nawet wyobrazić.
Gdy się zastanawiałam, do jakiego świata wrzucić zaginionego boga, steampunk wydał mi się oczywistym wyborem. Wymyślne maszyny, wymagająca etykieta, nierówności społeczne – wszystkie najlepsze i najgorsze elementy człowieczeństwa.
Co do samego procesu twórczego – to chyba moja ulubiona część. Bo jest niczym powolne tworzenie skomplikowanego mechanizmu.
Cały ten świat to niezliczone noce spędzone nad szkicowaniem pomysłów, stworzeń, wątków i luźnych historii, które stawały się małymi trybikami w żywej maszynie, jaką jest to uniwersum.
Teraz dla mnie to rzeczywistość, która istnieje gdzieś obok tej mojej. I nie mogę się doczekać, by przedstawić kolejne jej elementy.
Czyt-NIK: W książce "Notatki zaginionego Boga" potężna istota zostaje zamknięta w słabym, ludzkim ciele. Co było dla Pani największym wyzwaniem przy ukazywaniu świata z perspektywy kogoś, kto musi uczyć się od podstaw tak prostych rzeczy jak mowa czy emocje?
Kamila Biernacka: Nie nazwałabym tego do końca wyzwaniem. Właściwie był to fascynujący aspekt pisania tej książki.
W końcu oddychanie, chodzenie, mówienie – nic z tych rzeczy nie jest mi obce.
Ale doświadczenie ich ponownie po raz pierwszy? Było to naprawdę odświeżające doświadczenie. Podobnie jak rozważania na temat tego, jak skomplikowani jesteśmy w swojej prostocie.
Prawdziwym wyzwaniem było opisanie „rodzinnego świata” naszej bohaterki. Rzeczywistości, która jest dosłownie niemożliwa do wyobrażenia przez człowieka.
Trochę jak koncepcja czwartego wymiaru w przestrzeni – potrafimy go wyliczyć matematycznie, potrafimy go wyjaśnić, nawet zrobić symulację, która przedstawia, jak postrzegalibyśmy figury czterowymiarowe z naszymi ograniczeniami.
Ale dalej nie potrafimy tego pojąć.
Dlatego świat Ester był tak fascynujący i trudny do opisania. Szczególnie gdy zaginiony bóg wciąż był jak dziecko, uczące się używać słów.
Czyt-NIK: Na łamach "Notatek zaginionego Boga" poznajemy ekscentryczną grupę stworzeń z Ruiny. Która z tych postaci była dla Pani najciekawsza do napisania i dlaczego to właśnie oni okazali się kluczowi dla losów głównego bohatera?
Kamila Biernacka: Mieszkańcy Ruiny to chyba mój ulubiony aspekt uniwersum. Wśród całej filozofii i psychologii zaginionego boga oni pozostają, o ironio, najbardziej ludzcy. Są rzeczywistością, dzięki której tajemniczy byt może zrozumieć zasady nowego świata.
Uwielbiam każdego z moich bohaterów, ale muszę przyznać, że mam kilku faworytów.
Moim ulubieńcem od samego początku był Anthony – jego spokój, opanowanie i urocza natura były zawsze cudowną równowagą dla reszty chaotycznych bohaterów.
Uwielbiam też Nicka. Jest nieco nieprzyjemny i szorstki z zewnątrz, chociaż z czasem da się zobaczyć, że robi wszystko, by zadbać o swoją grupę. Wraz z Lucasem tworzy też mój ulubiony duet w całym uniwersum. Ich dynamika, charaktery i cienka nić porozumienia zawsze ożywiały każdą scenę.
W kolejnych tomach lepiej poznamy mieszkańców Ruiny. Każdy z nich ma swoje zadanie w grupie i ważną rolę do odegrania – wyjaśnić bogu istotę człowieczeństwa.

