Mgła spowijająca górskie doliny. Ruiny starego zamku. Sześciu młodych ludzi siedzących przy ognisku. Tajemnicza śmierć. Legenda, która przez lata miała pozostać jedynie legendą. I wreszcie ktoś lub coś, co po dwóch dekadach ponownie przypomina mieszkańcom Sokołowska, że pewnych historii lepiej nie zakopywać zbyt głęboko. Jarosław Szczyżowski w swojej najnowszej powieści „Nocny łowca” zabiera czytelnika w miejsce, które jednocześnie fascynuje i niepokoi. W Góry Suche. Do Sokołowska. Do świata, w którym granica pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co niewytłumaczalne, bardzo szybko zaczyna się zacierać.
To moje kolejne spotkanie z twórczością pisarza, który zdobył me czytelnicze serce. Po raz kolejny Jarosław Szczyżowski zaimponował mi swoją kreatywnością pisarską, a „Nocnym łowcą” udowodnił, że potrafi stworzyć historię, która nie tylko wciąga, ale przede wszystkim zostawia po sobie ślad.
Autor bierze lokalne legendy, górski folklor, tajemnicę, niewyjaśnione zjawiska, ludzkie lęki i dawne traumy, a następnie łączy je w opowieść, której odkrywanie staje się prawdziwą literacką podróżą. Podróżą prowadzącą przez mgłę, lasy, ruiny, wspomnienia i sekrety, których bohaterowie przez lata nie chcieli albo nie potrafili ujawnić. A im dalej w tę podróż, tym bardziej miałem wrażenie, że Sokołowsko nie jest jedynie miejscem wydarzeń. Ono samo staje się jednym z bohaterów tej historii. I to bohaterem niezwykle wyrazistym. Sokołowsko Szczyżowskiego ma w sobie coś niezwykle magnetycznego. Z jednej strony jest to malownicza górska miejscowość, z drugiej – przestrzeń, w której niemal każdy zakamarek może skrywać jakąś tajemnicę. Mgła nie jest tutaj wyłącznie zjawiskiem atmosferycznym. Staje się niemal zasłoną oddzielającą to, co wiemy, od tego, czego jeszcze nie odkryliśmy. A przecież wszystko zaczyna się wiele lat wcześniej.
Jesienią 2006 roku sześcioro licealistów spotyka się przy ognisku pod ruinami zamku Radosno. Są outsiderami, których łączy fascynacja lokalnym folklorem. Wydawałoby się, że to kolejny wieczór, który po latach będzie wspominany z uśmiechem. Tyle że do domu wraca tylko pięcioro. Śmierć Anny staje się początkiem historii, która będzie ciągnąć się za bohaterami przez kolejne lata. Podejrzenia padają na Rafała, który był w niej zadurzony. Pojawia się motyw rytualnego morderstwa. A wraz z nim wraca legenda Nocnego Łowcy – tajemniczej istoty z ludowych wierzeń, której towarzyszy sfora upiornych psów. I wtedy zaczyna się zabawa. Bo czy rzeczywiście mamy do czynienia z legendą? Czy Nocny Łowca jest jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni? Przerażającą opowieścią przekazywaną z pokolenia na pokolenie? A może za dawnymi wierzeniami kryje się coś, czego racjonalny umysł nie jest w stanie zaakceptować?
Jarosław Szczyżowski bardzo umiejętnie wykorzystuje te pytania. Nie podaje odpowiedzi na tacy. Zamiast tego prowadzi czytelnika ścieżką pełną zakrętów, podsuwając kolejne tropy, sekrety i niedopowiedzenia. Każda kolejna informacja może zmienić sposób, w jaki patrzymy na wcześniejsze wydarzenia. I właśnie dlatego „Nocnego łowcę” czyta się z tym specyficznym uczuciem, które każdy miłośnik dobrych historii zna doskonale: „Jeszcze tylko jeden rozdział…”
A potem nagle okazuje się, że przeczytaliśmy znacznie więcej, niż planowaliśmy. Ogromną zaletą powieści jest również sposób, w jaki autor bawi się pamięcią. Dwadzieścia lat to przecież kawał życia. Bohaterowie dorastają, zakładają rodziny, budują swoje kariery, próbują żyć dalej. Tyle że pewnych wydarzeń nie da się tak po prostu zostawić za sobą. Przeszłość ma długą pamięć. Kiedy po latach w Górach Suchych ponownie zaczynają ginąć ludzie, dawni przyjaciele wracają do rodzinnych stron. I wtedy wszystko, co miało zostać zapomniane, zaczyna wychodzić na powierzchnię. Jarosław Szczyżowski świetnie pokazuje, jak cienka potrafi być granica między wspomnieniem a obsesją, winą a niewinnością, legendą a rzeczywistością.
Podobało mi się również to, że autor nie ograniczył swojej historii wyłącznie do zagadki kryminalnej. „Nocny łowca” ma zdecydowanie więcej warstw. To opowieść o pamięci, poczuciu winy, konsekwencjach dawnych decyzji, ludzkich lękach i tajemnicach, które potrafią przeżyć swoich bohaterów. Ale przede wszystkim jest to historia niezwykle klimatyczna. Jarosław Szczyżowski potrafi budować atmosferę. Mgła, góry, ruiny, las, stare opowieści i upiorne psy tworzą mieszankę, która działa na wyobraźnię. Podczas lektury miałem poczucie, że nie tylko czytam o Górach Suchych, ale niemal sam się po nich przemieszczam. I właśnie tutaj po raz kolejny doceniłem kunszt tworzenia niepowtarzalnych historii, którym autor potrafi nadać własny charakter. Nie wystarczy przecież wymyślić tajemnicę. Trzeba jeszcze sprawić, żeby czytelnik chciał ją odkryć.
Jarosław Szczyżowski robi to bardzo dobrze. Jego styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na uznanie. Autor świadomie dawkuje napięcie, pozwala atmosferze narastać i nie spieszy się z odkrywaniem wszystkich kart. Dzięki temu historia działa nie tylko na poziomie fabuły, ale również emocji. A zakończenie? Powiem tylko tyle: warto dotrwać do końca i samemu przekonać się, co kryje się za legendą Nocnego Łowcy. Bo przecież najstraszniejsze legendy to te, w których potrafimy dostrzec odbicie własnych lęków. „Nocny łowca” to moje kolejne spotkanie z twórczością Jarosława Szczyżowskiego i po raz kolejny mogę powiedzieć, że zdobył me czytelnicze serce. Zaimponował mi kreatywnością pisarską, pomysłem na historię i umiejętnością stworzenia świata, który ma własny klimat, własne tajemnice i własne demony.
To książka, której odkrywanie jest literacką podróżą – momentami mroczną, momentami niepokojącą, ale przede wszystkim niezwykle angażującą. Podróżą, która po zakończeniu lektury nie kończy się wraz z zamknięciem książki. Zostaje gdzieś z tyłu głowy. W czytelniczej psychice. Wraca przy wspomnieniu mgły, górskiej ścieżki czy starej legendy. Dla mnie „Nocny łowca” to powieść zdecydowanie godna uwagi. Dlatego też mogę śmiało dodać ją do mojej kolekcji książek, które otrzymują ode mnie szczególne wyróżnienie.
Jarosław Szczyżowski po raz kolejny pokazał mi, że kreatywność pisarska nie zna granic, a dobra historia potrafi zabrać czytelnika znacznie dalej, niż wskazuje mapa. Tym razem zabrał mnie w Góry Suche. I choć literacka podróż dobiegła końca, cień Nocnego Łowcy jeszcze długo pozostanie w mojej głowie. Czyt-NIK poleca!!!
Książka pt. „Nocny łowca” ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak Literanova

