„Renegat” zdobywa moje czytelnicze uznanie. Bo to thriller, który nie tylko dostarcza emocji, ale też zostawia czytelnika z lekkim niepokojem, który nie znika od razu po zamknięciu książki. A takie historie pamięta się dłużej niż te, które tylko dobrze się kończą. Ostatecznie „Renegat” Marka Stelara trafia na półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Nie jako ozdoba, nie jako przypadkowy wybór, ale jako solidny reprezentant gatunku, który wie, jak opowiadać o świecie, w którym nic nie jest dane raz na zawsze.
„Renegat” Marka Stelara wciąga jak wir – nie pyta o zgodę, nie daje czasu na rozgrzewkę, tylko od pierwszej strony rzuca czytelnika w sam środek wydarzeń. I robi to w sposób, który nie tyle angażuje uwagę, co po prostu ją przejmuje. Już po kilku akapitach widać, że to nie będzie historia, którą da się czytać „przy okazji”, między jedną codzienną sprawą a drugą. Tu trzeba wejść całym sobą, bo inaczej łatwo wypaść z rytmu tej gry, w której każdy ruch ma znaczenie, a każda informacja może być jednocześnie tropem i pułapką.
Marek Stelar bardzo szybko buduje poczucie niepewności, które nie opuszcza czytelnika aż do końca. Świat przedstawiony nie daje oparcia – nie ma tu wygodnych punktów odniesienia, jednoznacznych ocen ani prostych podziałów na dobro i zło. Zamiast tego dostajemy rzeczywistość, w której wszystko jest przesunięte o pół tonu, jakby ktoś celowo rozregulował kompas moralny i zostawił bohaterów oraz czytelnika w stanie ciągłego zawieszenia. I właśnie w tym zawieszeniu zaczyna się prawdziwa siła tej opowieści.
Na pierwszy plan wychodzi kapitan ABW Kamil Wicha – człowiek, który z bohatera systemu staje się jego najbardziej poszukiwanym wrogiem. Oskarżony o zdradę, zabójstwo i zniknięcie kluczowych danych dotyczących badań nad grafenem, znika bez śladu. Oficjalna wersja jest prosta: uciekł, zdradził, sprzedał się. Ale Stelar bardzo szybko pokazuje, że w tej historii „prosto” nie istnieje. Każdy element układanki wydaje się przesunięty o jeden fałszywy krok, jakby ktoś celowo zmienił zasady gry już po jej rozpoczęciu.
I właśnie w tym miejscu zaczyna się prawdziwa zabawa – choć to słowo może być zbyt lekkie jak na ciężar tej opowieści. Bo „Renegat” to nie jest lekka sensacja do poduszki. To thriller, który ma w sobie chłód, napięcie i nieustanne poczucie, że grunt pod nogami jest tylko umowny. Wicha nie działa sam. W tę grę zostaje wciągnięty jego brat bliźniak, Adrian – i to rozwiązanie fabularne działa tu jak emocjonalny zapalnik. Bo nagle nie chodzi już tylko o ucieczkę, intrygę i tajemnicę. Wchodzą relacje rodzinne, lojalność, zaufanie i pytanie, które wisi nad całą historią jak cień: czy człowiek, który ratuje drugiego, robi to z obowiązku, czy z winy? Stelar bardzo sprytnie buduje napięcie poprzez mnożenie punktów widzenia i rozbijanie pewności czytelnika. W jednej chwili jesteśmy przekonani, że Wicha to zdrajca. W następnej – że może jednak pionek w większej operacji. A chwilę później pojawia się „Cień” – Marius, postać niemal mityczna w swojej skuteczności i bezwzględności. Eliminator. Narzędzie. Symbol systemu, który nie pyta, tylko usuwa przeszkody.
I tu trzeba powiedzieć jedno: ten antagonista robi robotę. Nie jest przerysowany. Nie jest komiksowy. Jest niepokojąco profesjonalny, przez co jeszcze bardziej realistyczny. A to w thrillerach działa najlepiej – kiedy najbardziej przeraża nie potwór, ale człowiek, który po prostu wykonuje swoją pracę bez emocji.
Świat przedstawiony w „Renegacie” to świat służb specjalnych, gdzie moralność jest luksusem, a prawda – walutą o zmiennym kursie. Autor nie moralizuje, nie tłumaczy i nie prowadzi czytelnika za rękę. Raczej wrzuca go do systemu, który działa niezależnie od tego, czy go rozumiemy, czy nie. I to właśnie ten brak komfortu sprawia, że książka działa tak mocno. Bo w pewnym momencie przestajemy zadawać pytanie „kto jest winny?”, a zaczynamy pytać „czy w ogóle ktoś tu może być niewinny?”.
Narracja jest dynamiczna, ale nie chaotyczna. Stelar umiejętnie balansuje między akcją a momentami, w których trzeba złapać oddech – choć nawet wtedy napięcie nie znika, tylko zmienia formę. Ono nie krzyczy. Ono czeka.
Szczególnie dobrze wypada konstrukcja relacji między braćmi. To nie jest prosty zabieg fabularny, ale emocjonalny rdzeń historii. Wicha i Adrian są jak dwa odbicia w pękniętym lustrze – podobni, ale rozjechani przez doświadczenia, decyzje i to, co zostało im odebrane albo narzucone. I kiedy jeden z nich zostaje zaatakowany, historia przestaje być tylko thrillerem szpiegowskim, a staje się także opowieścią o więzi, której nie da się łatwo przeciąć.
Na osobne uznanie zasługuje sposób prowadzenia intrygi związanej z grafenem – brzmi to naukowo i chłodno, ale w praktyce staje się osią konfliktu o ogromnym potencjale. To nie tylko „McGuffin”, który pcha fabułę do przodu. To symbol kontroli, władzy i technologicznej przewagi, która w nieodpowiednich rękach może zmienić układ sił.
Czy „Renegat” próbuje udawać coś więcej niż jest? Nie. I bardzo dobrze. To książka, która zna swoje miejsce w gatunku i gra w nim pełną parą. Nie udaje literackiego eksperymentu. Jest solidnym, dobrze skonstruowanym thrillerem, który wie, jak budować napięcie i kiedy je puścić, żeby uderzyło mocniej.
Czy są tu momenty przewidywalne? Owszem, ale nie na tyle, by psuły odbiór. Raczej działają jak fałszywe tropy – element gry, w której czytelnik też bierze udział, nawet jeśli nie do końca zna zasady. Im dalej w książkę, tym bardziej rośnie poczucie, że każdy ruch ma swoją cenę. I że nikt – absolutnie nikt – nie wychodzi z tej historii bez strat. To nie jest opowieść o triumfie. To opowieść o przetrwaniu w świecie, w którym zwycięstwo często wygląda jak kolejna forma porażki. I właśnie dlatego „Renegat” zdobywa moje czytelnicze uznanie. Bo to thriller, który nie tylko dostarcza emocji, ale też zostawia czytelnika z lekkim niepokojem, który nie znika od razu po zamknięciu książki. A takie historie pamięta się dłużej niż te, które tylko dobrze się kończą.
Ostatecznie „Renegat” Marka Stelara trafia na półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Nie jako ozdoba, nie jako przypadkowy wybór, ale jako solidny reprezentant gatunku, który wie, jak opowiadać o świecie, w którym nic nie jest dane raz na zawsze. Bo w tej historii najtrudniejsze nie jest odkrycie prawdy. Najtrudniejsze jest to, że nawet kiedy ją już poznasz – nadal nie wiesz, czy możesz jej ufać.
Książka pt. "Renegat" ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia, Filia Mroczna Strona

