Kiedy wydaje nam się, że wraz z ostatnią stroną zamykamy pewną historię, „Protokół upadku” Sebastiana Szawcowa udowadnia, że wcale nie musi tak być. Ta opowieść zostaje w głowie, wraca po czasie i zmusza do ponownego przeanalizowania tego, co wydarzyło się podczas lektury. Autor zabiera czytelnika w zaskakującą i niezwykle kreatywną literacką podróż, w której nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się początkowo wydawać. Im dalej zagłębiamy się w tę historię, tym mocniej czujemy, że uczestniczymy w czymś więcej niż tylko poznawaniu fabuły. A finał? Zostawia ślad, którego nie sposób szybko wymazać z czytelniczej pamięci.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Sebastiana Szawcowa i muszę przyznać, że autor już przy tym pierwszym spotkaniu zdobył moje czytelnicze serce. Co więcej – zaimponował mi swoją kreatywnością pisarską. Dawno nie miałem poczucia, że podczas lektury tak wyraźnie odkrywam świat skonstruowany od podstaw przez autora, a jednocześnie mam wrażenie, że za każdą kolejną sceną kryje się coś jeszcze. Coś, czego nie dostrzegłem wcześniej. Coś, co zmusza do dalszego czytania.
Sebastian Szawcow stworzył historię, której największą siłą jest właśnie pomysłowość. „Protokół upadku” nie jest opowieścią, którą można przewidzieć po kilku pierwszych rozdziałach. Autor prowadzi czytelnika przez kolejne etapy wydarzeń, podrzucając mu tropy, sekrety i pytania, ale jednocześnie bardzo umiejętnie pilnuje, aby odpowiedzi nie pojawiały się zbyt szybko. Dzięki temu czytanie staje się swoistym śledztwem. Czytelnik zaczyna szukać razem z bohaterami, analizować ich decyzje i zastanawiać się, komu właściwie można zaufać. A zaufanie w tej historii jest towarem wyjątkowo deficytowym.
Warszawa 1944 roku nie jest tutaj jedynie historycznym tłem. To miasto zniszczone, płonące, pełne ruin, strachu i śmierci. Miasto, w którym pod warstwą pyłu może znajdować się zarówno skarb, jak i prawda, za którą ktoś gotów jest zapłacić najwyższą cenę. Właśnie w takiej scenerii rozpoczyna się poszukiwanie „Skrzyni Numer Cztery”.
Na pierwszy rzut oka wszystko wskazuje na to, że chodzi o bezcenne narodowe skarby. Jednak im głębiej wchodzimy w tę opowieść, tym bardziej okazuje się, że prawdziwa zawartość skrzyni może być znacznie cenniejsza… i zdecydowanie bardziej niebezpieczna.
„Lustracja” – rejestr hańby elit, które sprzedały naród w zamian za obietnicę przetrwania – staje się czymś znacznie więcej niż tylko dokumentem. Jest symbolem prawdy, której ujawnienie może zburzyć wszystko. Bo przecież czasami łatwiej żyć z kłamstwem niż zmierzyć się z prawdą, która odbiera złudzenia. I właśnie wokół tego pytania autor buduje niezwykle mocną historię.
Julian, młody kustosz wierzący, że piękno może ocalić świat, oraz Marek, detektyw świadomy tego, że w świecie ruin przetrwanie często wymaga kłamstwa, tworzą duet, który doskonale wpisuje się w charakter tej powieści. Różni ich sposób patrzenia na świat, ale łączy konieczność zmierzenia się z rzeczywistością, w której proste odpowiedzi właściwie nie istnieją.
Na ich drodze pojawia się również baron von Stein – postać, która zdecydowanie nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. To człowiek, który z ludzkich upadków tworzy swoją własną galerię zła. Nie jest przeciwnikiem, którego można po prostu pokonać. Jest kimś znacznie bardziej niebezpiecznym – graczem, który doskonale rozumie ludzkie słabości i potrafi wykorzystać je przeciwko swoim ofiarom. I właśnie tutaj autor pokazuje swój pisarski kunszt.
Nie potrzebuje nieustannego epatowania brutalnością, aby zbudować napięcie. Wystarczy mu odpowiednio skonstruowana sytuacja, niedopowiedzenie, sekret czy decyzja bohatera, która w jednej chwili może zmienić wszystko. Czytelnik cały czas ma świadomość, że znajduje się na niepewnym gruncie. Nie wiadomo, kto mówi prawdę. Nie wiadomo, kto kłamie. Nie wiadomo nawet, czy prawda rzeczywiście jest tym, czego wszyscy powinni szukać.
Podobało mi się, że „Protokół upadku” nie ogranicza się do jednej warstwy opowieści. Jest tutaj wojna, tajemnica, śledztwo, polityczne rozgrywki, ludzkie ambicje, zdrada, lojalność i pytania o cenę przetrwania. Jest także miłość, która w świecie wykreowanym przez autora nie zawsze okazuje się wybawieniem. Czasami może być błędem, który przeciwnik wykorzysta bez najmniejszych skrupułów.
Autor bardzo sprawnie buduje atmosferę zagrożenia. Płonące biblioteki, lodowate kanały, ruiny Warszawy i wszechobecne poczucie niepewności tworzą przestrzeń, w której każdy krok może okazać się ostatnim. To właśnie dzięki takiemu sposobowi budowania świata historia nabiera odpowiedniej intensywności.
Ale najbardziej doceniam kreatywność Sebastiana Szawcowa. Stworzenie niepowtarzalnej historii wymaga nie tylko pomysłu, lecz także umiejętności przekonania czytelnika, że ten pomysł rzeczywiście może działać. Autorowi się to udało. „Protokół upadku” jest przykładem powieści, w której pomysł idzie w parze ze stylem, narracją i sposobem prowadzenia historii.
Czytając, miałem poczucie, że jestem uczestnikiem literackiej wyprawy, podczas której każdy kolejny etap przynosi nowe odkrycie. A kiedy już wydaje się, że zaczynam rozumieć zasady tej gry, autor potrafi przesunąć jej granice. To właśnie takie książki przypominają mi, dlaczego czytanie jest czymś więcej niż tylko sposobem na spędzenie wolnego czasu.
„Protokół upadku” pozostawia pytania. O honor. O zdradę. O cenę prawdy. O to, czy można budować przyszłość na przemilczanej przeszłości. I wreszcie o to, czy człowiek w sytuacji granicznej rzeczywiście jest w stanie pozostać wierny własnym zasadom.
Dla mnie to powieść zdecydowanie godna uwagi. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Sebastiana Szawcowa, ale po tej lekturze wiem jedno – autor zdobył moje czytelnicze serce. Zaimponował mi kreatywnością pisarską i zachwycił kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii. „Protokół upadku” to książka, której odkrywanie jest literacką podróżą. Podróżą przez ruiny, sekrety, ludzkie słabości i prawdy, które mogą okazać się bardziej niebezpieczne niż największe kłamstwo. Dlatego też mogę śmiało powiedzieć, że powieść ta zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. A tym samym z pełnym przekonaniem dodaję tę powieść do czyt-NIKowej biblioteczki.
Książka pt. „Protokół upadku” ukazała się nakładem Wydawnictwa Skarpa Warszawska

