Często pytacie mnie, co takiego musi mieć w sobie książka, aby na dłużej zatrzymać czytelnika przy swoich stronach, wyrwać go z prozy dnia codziennego i zostawić ślad, którego nie zatrze żaden upływający czas. Odpowiedź wydaje się prosta, choć w rzeczywistości niezwykle trudna do zrealizowania: potrzebuje autentyczności, emocjonalnego nerwu oraz pomysłu, który sprawi, że czytanie stanie się czymś znacznie więcej niż tylko odhaczaniem kolejnych stron. Właśnie z takim literackim zjawiskiem spotkałem się podczas lektury najnowszej powieści Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel pod tytułem „Magnezja”.
To moje kolejne spotkanie z twórczością tej pisarki, ale powiedzieć, że było ono udane, to jak nic nie powiedzieć. Autorka dosłownie z dnia na dzień zdobyła me czytelnicze serce i zaimponowała kreatywnością pisarską, obok której po prostu nie da się przejść obojętnie. Zachwyciła mnie kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii i niezwykłym wyczuciem ludzkiej wrażliwości. Pozwólcie zatem, że opowiem Wam o książce bez zbędnego akademickiego nadęcia, bez nadmuchanego teoretyzowania i skomplikowanych formułek – po prostu prosto z serca, w klimacie, który dobrze znacie z mojej czyt-NIKowej przestrzeni.
Kiedy sięgamy po historię o dorastaniu, łatwo o wpadnięcie w utarte schematy. Nastolatki, ich małe i duże dramaty, szkolne korytarze, pierwsze miłości, rozczarowania. Roksana Jędrzejewska-Wróbel udowadnia jednak, że o trudach wchodzenia w dorosłość można opowiedzieć w sposób całkowicie świeży, poruszający i głęboki. Muszę w tym miejscu zdecydowanie docenić ogromną kreatywność autorki w stworzeniu historii, której odkrywanie jest literacką podróżą na zawsze pozostającą w czytelniczej psychice.
O czym tak naprawdę jest „Magnezja”? Poznajemy w niej trójkę młodych ludzi. Igor, Laura i Filip. Na pierwszy rzut oka nic ich nie łączy. Nie znają się, mijają się gdzieś niezauważalnie na ulicach tego samego miasta, żyją w swoich własnych, osobnych wszechświatach. A jednak pod tą powierzchowną obcością kryje się cicha, niewidzialna więź – każde z nich przeżywa własny, wewnętrzny dramat i próbuje poradzić sobie ze światem, który przytłacza swoją intensywnością.
Najpiękniejszym i zarazem najbardziej kreatywnym zabiegiem, jaki zastosowała pisarka, jest sposób, w jaki jej bohaterowie konfrontują się ze swoimi lękami. Próbują zapisać to, o czym za nic w świecie nie potrafią porozmawiać na głos z drugą osobą. Igor tworzy dziennik noworocznych postanowień, w którym każde słowo wydaje się próbą odzyskania kontroli nad wymykającą się z rąk rzeczywistością. Laura śle przejmujące maile do nieżyjącego taty, szukając w ten sposób kontaktu z kimś, kogo strata wywołała ogromną wyrwę w jej życiu. Filip z kolei, na skrawkach papieru, zderza własne codzienne rozterki ze słynnymi sentencjami stoika Marka Aureliusza.
Ten kunszt konstrukcyjny sprawia, że narracja wciąga od pierwszych stron. Przyglądamy się bohaterom z bliska, niemal czując ich oddech na plecach, ich niepewność i strach przed tym, że są „nie dość dobzi”. Kto z nas nie zna tego uczucia? Kto z nas w wieku nastoletnim – a często i w dorosłym życiu – nie czuł obawy przed tym, jak widzą nas inni? Nowy rok stawia przed trójką bohaterów wyzwania rzucone prosto w twarz: wykraczające daleko poza sprawdziany czy zwykłe szkolne perypetie. Przynosi niechciane zmiany, porażki, bolesną samotność i ciężar niespełnionych oczekiwań.
Jednak Roksana Jędrzejewska-Wróbel nie serwuje nam czarno-białej opowieści o cierpieniu. Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na najwyższe uznanie. Z porażek, z cichego smutku, ale też ze śmiechu przez łzy, powoli wyłania się coś niezwykle pięknego – przemożne, budujące poczucie, że człowiek ze swoimi problemami nigdy nie jest całkowicie sam. Z karty na kartę widzimy, jak z pozoru drobne momenty stają się fundamentem do budowania wewnętrznej siły.
Czy można przestać się bać, że wszystko wokół pójdzie nie tak? Jak odnaleźć się w codzienności po odejściu najbliższej osoby? Czy stoicki spokój i filozofia potrafią pomóc, gdy w grę wchodzą żywe, niemające z logiką nic wspólnego uczucia? Autorka nie daje nam gotowych, tanich odpowiedzi. Zamiast tego zaprasza czytelnika do intymnego dialogu. Lektura tej książki uświadamia, jak ważne jest przelanie swoich niepokojów na papier, ułożenie ich w głowie i zrozumienie, że chaos dorastania to stan przejściowy, z którego można wyjść potężniejszym.
Podsumowując tę niezwykłą literacką przygodę: Roksana Jędrzejewska-Wróbel stworzyła powieść niezwykle ważną, mądrą i głęboko empatyczną. To książka, która nie tylko idealnie trafi do serc młodych ludzi szukających swojego miejsca na ziemi, ale rzuci też wyzwanie dorosłym czytelnikom, przypominając im o własnych emocjach z przeszłości.
Dla mnie to powieść godna uwagi, dlatego też mogę śmiało dodać, że książka zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, dodając wartości czyt-NIKowej biblioteczce. Jeśli szukacie lektury, która urzeknie Was od pierwszego rozdziału, zachwyci dojrzałością i zostawi w Waszym sercu niezatarty ślad, „Magnezja” jest pozycją obowiązkową. Polecam z całego czytelniczego serca!
Książka pt. „Magnezja” ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego

