Jacek Piekara po raz kolejny zabiera mnie w podróż, której kierunek jest doskonale znany, choć z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej odległy. Tym razem otwieram drugi tom „Świata Zaginionego. Wyprawy do wnętrza PRL” i mam wrażenie, że przekraczam próg wehikułu czasu. Nie potrzebuję biletów, walizki ani paszportu. Wystarczy książka, kilka chwil skupienia i… nagle jestem w świecie, który dla jednych będzie wspomnieniem dzieciństwa i młodości, a dla innych wyłącznie opowieścią rodziców czy dziadków.
Jacek Piekara nie ogranicza się do pokazania PRL-u przez wielkie wydarzenia, politykę czy daty zapisane w podręcznikach. Zagląda znacznie głębiej – do zwyczajnego życia. Do mieszkań, szkół, sklepów, podwórek, telewizorów, magnetofonów, zabaw, ubrań, podróży i codziennych rytuałów. Do rzeczy, które z perspektywy czasu mogą wydawać się zupełnie niepozorne, a jednak właśnie z nich składała się codzienność całego pokolenia.
„Świat Zaginiony. Wyprawa do wnętrza PRL. Tom 2” jest książką, którą można czytać na wiele sposobów. Można potraktować ją jako niezwykle ciekawy przewodnik po minionej epoce. Można zagłębić się w poszczególne hasła i odkrywać rzeczy, o których dawno się nie pamiętało. Można też czytać ją fragmentami, wracając do tych rozdziałów, które szczególnie mocno uruchamiają wspomnienia.
Technologia, obyczaje, życie codzienne, wychowanie, szkoła, rozrywka, sport i kultura – każdy z tych obszarów otwiera kolejne drzwi do przeszłości. I co ciekawe, za każdymi drzwiami znajduje się coś, co może wywołać uśmiech, zdziwienie albo nagłe: „O rany, rzeczywiście tak było!”. To właśnie siła tej książki. Jacek Piekara pokazuje świat, w którym technologia wyglądała zupełnie inaczej niż dzisiaj. Świat, w którym dostęp do wielu rzeczy był ograniczony, a zdobycie niektórych przedmiotów potrafiło być małym wydarzeniem. Świat kaset, magnetofonów, telewizorów, charakterystycznych sprzętów i rozwiązań, które dla współczesnego czytelnika mogą brzmieć niemal egzotycznie. Dzisiaj wystarczy kilka kliknięć, żeby obejrzeć film, posłuchać praktycznie dowolnej piosenki czy skontaktować się z kimś znajdującym się na drugim końcu świata. W świecie opisywanym przez autora wiele rzeczy wymagało cierpliwości, kombinowania i… czekania. I właśnie to „czekanie” jest jednym z elementów PRL-owskiej codzienności, który mocno wybrzmiewa podczas lektury. Ale „Świat Zaginiony” nie jest wyłącznie książką o brakach. I bardzo dobrze.
Autor pokazuje również to, czym ludzie potrafili się cieszyć. A przecież dzieciństwo czy młodość nie składają się wyłącznie z systemu, gospodarki i kolejek. Składają się przede wszystkim z ludzi, emocji, zabaw, przyjaźni, muzyki, filmów, sportowych emocji i małych codziennych radości. Dlatego podczas lektury można złapać się na tym, że człowiek zaczyna wspominać własne dzieciństwo. Przypomina sobie podwórko, szkołę, kolegów, pierwsze fascynacje muzyczne, programy telewizyjne czy rzeczy, które kiedyś wydawały się absolutnie wyjątkowe. Bardzo podoba mi się również sposób, w jaki książka została skonstruowana. Zamiast prowadzić czytelnika przez jedną długą, linearną opowieść, autor podzielił materiał na działy tematyczne i rozbudowane hasła. Dzięki temu „Świat Zaginiony” można czytać we własnym tempie. Nie trzeba zaczynać od pierwszej strony i konsekwentnie podążać aż do ostatniej. Można otworzyć książkę w dowolnym miejscu i niemal natychmiast znaleźć coś interesującego.
To pozycja idealna dla tych, którzy lubią książki pełne ciekawostek. Tym bardziej że tekst uzupełniają fotografie i ilustracje. W przypadku publikacji poświęconej minionej epoce ma to ogromne znaczenie. Obraz potrafi powiedzieć czasami więcej niż długi opis. Jedno zdjęcie starego sprzętu, przedmiotu czy miejsca potrafi uruchomić lawinę wspomnień. Dla młodszego pokolenia będzie to natomiast okazja do zobaczenia świata, który dzisiaj może wydawać się wręcz niewiarygodny. I tutaj widzę jedną z największych wartości tej książki. „Świat Zaginiony” może być świetnym pomostem między pokoleniami. Rodzic może przeczytać fragment i powiedzieć dziecku: „Pamiętam to!”. Dziadek może opowiedzieć wnukowi, jak wyglądała szkoła, zabawa czy oglądanie telewizji kilkadziesiąt lat temu. Nagle książka przestaje być tylko zbiorem informacji. Staje się początkiem rozmowy.
Jacek Piekara stworzył publikację, która pozwala spojrzeć na PRL z perspektywy zwyczajnego człowieka. Nie tylko przez pryzmat wielkich wydarzeń, lecz również poprzez rzeczy małe i codzienne. To właśnie one często najlepiej pokazują, jak bardzo zmieniło się nasze życie. Czytając drugi tom „Świata Zaginionego”, miałem poczucie obcowania z czymś więcej niż książką o przeszłości. To trochę album wspomnień, trochę przewodnik, trochę encyklopedia, a przede wszystkim niezwykle ciekawa literacka podróż do świata, którego już nie ma. Świata, który dla jednych będzie wspomnieniem, dla innych lekcją historii, a dla jeszcze innych – odkrywaniem zupełnie nieznanej rzeczywistości.
„Świat Zaginiony. Wyprawa do wnętrza PRL. Tom 2” Jacka Piekary trafia na moją półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To moje czyt-NIKowe wyróżnienie dla książek, które potrafią zrobić coś więcej niż tylko opowiedzieć historię. Ta pozycja przypomina, pokazuje, odkrywa i przede wszystkim zachęca do rozmowy o świecie, który bezpowrotnie minął, ale którego ślady wciąż nosimy w pamięci. Bo czasami wystarczy jedno zdjęcie, jedno hasło albo opis przedmiotu, żeby cofnąć się o kilkadziesiąt lat. I nagle znów jesteśmy tam. Na podwórku. W szkolnej ławce. Przed telewizorem. Przy magnetofonie. Z kolegami. Z rodzicami. W świecie, który wydawał się wtedy całym naszym światem. A dzisiaj jest już… Światem Zaginionym.
Książka pt. „Świat Zaginiony. Wyprawa do wnętrza PRL. Tom 2” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka

