Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że na rynku ma pojawić się oficjalna adaptacja serialu o Obi-Wanie Kenobim w formie komiksu, przyznaję – w moim sercu fana od razu zagrały mocniejsze nuty. Z jednej strony czułem ogromny entuzjazm, bo przecież mówimy o jednej z najbardziej ikonicznych postaci całego uniwersum Gwiezdnych Wojen. Z drugiej zaś pojawiała się pewna niepewność. Czy twórcom uda się przenieść ten specyficzny, pełen mroku, nostalgii i samotności klimat na kadry komiksu? Czy obraz i słowo pisane zdołają udźwignąć ciężar emocjonalny, jaki niesie ze sobą historia złamanego Rycerza Jedi, który musi na nowo odnaleźć w sobie siłę? Dziś, po wnikliwej i niezwykle satysfakcjonującej lekturze, mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć jedno: tak, udało się! I to jak!
Akcja komiksu przenosi nas w dobrze znany, a jednak wciąż bolesny czas. Od tragicznych wydarzeń z Zemsty Sithów minęło już sporo lat. Republika to tylko wspomnienie, Zakon Jedi został zniszczony, a galaktyką rządzi żelazna ręka Imperium. Obi-Wan Kenobi nie jest już dumnym mistrzem w lśniącej zbroi z czasów Wojen Klonów. To człowiek ukrywający się na pustynnym Tattooine, zmęczony życiem, przygnieciony poczuciem winy i stratą najbliższych.
Jego głównym zadaniem staje się dyskretna ochrona młodego Luke’a Skywalkera. Wszystko zmienia się jednak w momencie, gdy agenci Imperium zaczynają węszyć zbyt blisko, a w innej części galaktyki dochodzi do dramatu – młoda księżniczka Leia Organa zostaje uprowadzona.
To właśnie ten moment zwrotny zmusza Kenobiego do wyjścia z cienia. Mistrz Jedi musi zaryzykować wszystko, opuścić swoją kryjówkę i wyruszyć na niebezpieczną misję ratunkową. Fabuła prowadzi nas przez mroczne zakamarki galaktyki, stawiając bohatera przed trudnymi wyborami i niezliczonymi zagrożeniami. Największe emocje budzi jednak nie sama akcja, lecz to, z czym Obi-Wan musi zmierzyć się w głębi własnej duszy. Chodzi o stawienie czoła swojej największej osobistej porażce – Darthem Vaderem. Dążenie do ocalenia małej Lei, przy jednoczesnym unikaniu wzroku Inkwizytorów i Imperium, tworzy mieszankę wybuchową, od której po prostu nie sposób się oderwać.
Nie byłbym sobą, gdybym nie poświęcił osobnego, bardzo ważnego akapitu oprawie wizualnej tego albumu. Kochani, to co zrobili rysownicy w tym komiksie, to jest po prostu majstersztyk! Osobiście doceniam ogromny walor graficzny tej pozycji i pozostaję w pełnym zachwycie wobec kunsztu tworzenia rysunków.
Każdy kadr jest dopracowany w najmniejszych szczegółach. Sposób, w jaki artystom udało się oddać emocje na twarzy Obi-Wana – to zrezygnowanie w oczach na początku historii i powracająca iskra nadziei w miarę rozwoju wydarzeń – zasługuje na najwyższe uznanie. Mroczna, niemal namacalna atmosfera Imperialnych lokacji idealnie kontrastuje z gorącym, piaszczystym klimatem Tatooine. Dynamiczne sekwencje walki, cienie układające się wokół czerwonego ostrza miecza świetlnego Vadera czy wreszcie mistrzowsko dobrane kolory powodują, że czytelnik nie tyle ogląda komiks, co wręcz chłonie go każdą komórką ciała. To wizualna uczta, do której chce się wracać wielokrotnie, za każdym razem odkrywając nowe szczegóły i smaczki.
Co sprawia, że Star Wars. Obi-Wan Kenobi wyróżnia się na tle tylu innych publikacji ze świata Star Wars? Przede wszystkim doskonałe wyważenie akcji i głębi psychologicznej postaci. To nie jest zwykła sensacyjna historia o machaniu mieczem świetlnym. To opowieść o przebaczeniu, odzyskiwaniu wiary w siebie i wielkiej odpowiedzialności. Młoda Leia wprowadza do historii niesamowitą energię i powiew świeżości, a jej relacja ze starym mistrzem jest napisana z ogromnym wyczuciem i ciepłem.
Z kolei konfrontacje z Inkwizycją oraz starcie z Vaderem dostarczają dokładnie takiego zastrzyku adrenaliny, jakiego oczekujemy od najlepszych historii z tego uniwersum. Dynamiczne prowadzenie narracji sprawia, że strony przewracają się same, a kiedy docieramy do końca, pojawia się ten charakterystyczny smutek, że to już koniec tej niesamowitej przygody.
Bez zbędnego teoretyzowania i akademickiego gadania – ten komiks to absolutna perełka i pozycja obowiązkowa nie tylko dla każdego fana Gwiezdnych Wojen, ale po prostu dla miłośników świetnie opowiedzianych i przepięknie zilustrowanych historii. Ma w sobie wszystko: wciągającą fabułę, niesamowite tempo, głębokie emocje oraz oprawę graficzną, która rzuca na kolana.
Z pełnym przekonaniem i bez cienia wahania twierdzę, że ten komiks w pełni zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, dodając ogromnej wartości czyt-NIKowej biblioteczce! Jeśli zastanawiacie się, po co sięgnąć w najbliższy wieczór, nie szukajcie dalej. Bierzcie Obi-Wana Kenobiego, rozsiądźcie się wygodnie w fotelu i dajcie się porwać tej niezwykłej przygodzie w odległej galaktyce. Gorąco polecam!
Komiks pt. "Star Wars. Obi-Wan Kenobi" dostępny jest tutaj

