
Bez wątpienia „Kochając Sylvię Plath” to książka, która wzbudziła we mnie ogromne zainteresowanie i emocjonalne zaangażowanie. Czytałem wolno, odkładałem ją, wracałem, podkreślałem fragmenty.
Czytaj wpis →
To literatura ambitna, wymagająca uwagi, ale dająca ogromną satysfakcję. Polecam ją szczególnie czytelnikom, którzy szukają treści głębokich, wielowarstwowych i odważnych. Takich, które nie tylko opowiadają historię, ale też dotykają współczesnego świata w jego najbardziej newralgicznych punktach.
Czytaj wpis →
Edyta M. Matejko świetnie operuje napięciem. Akcja nie pędzi na oślep, ale też ani przez moment nie zwalnia do poziomu nudy. Każda scena ma swoje uzasadnienie, każdy wątek prowadzi do czegoś większego. Czytelnik nie dostaje wszystkiego na tacy.
Czytaj wpis →
...Najbardziej wymagające wydają mi się jednak granice emocjonalne. Człowiek niechętnie opuszcza strefę komfortu, gdyż to często wiąże się z kryzysem, który może stać się początkiem przemiany. Ten proces stanowi jeden z głównych tematów całego cyklu „Frekwencja 350”...
Czytaj wpis →
...Ku mojemu zdziwieniu, notatek sporządziłem niewiele; wszystko tkwi w mojej głowie - cały świat i postacie, nad których ścieżkami często rozmyślam. Ale mogę powiedzieć, że będą one zarówno mroczne, ale momentami przepełnione radością i poświęceniem.
Czytaj wpis →
...To nie jest poradnik w stylu „jak poderwać idealnego mężczyznę”. To zapis tego, jak naprawdę wyglądają relacje w erze przesuwania palcem w lewo i w prawo. W mojej książce Tinder jest tłem, a głównym bohaterem jest człowiek – jego lęki, ego, niedojrzałość, potrzeba uwagi, czasem desperacja.
Czytaj wpis →
...Świata nie zmienimy, choć tak nam się wydaje, gdy głosujemy w wyborach. Dlatego czasami warto sięgnąć po książki autorów próbujących przekazać, co jest pod zewnętrzną warstewką blichtru, któremu na imię „pokój”...
Czytaj wpis →
To, co szczególnie mnie zachwyca, to sposób, w jaki Horowitz zamienia literaturę w pole śledztwa. Zabójca ma być ukryty w tekście powstającej powieści. Nie w dowodach, nie w aktach, ale w słowach, zdaniach, niedopowiedzeniach.
Czytaj wpis →
Horowitz robi tu coś, co uwielbiam: pokazuje, że fikcja potrafi mieć długie cienie, a zapisane kiedyś słowa mogą wrócić i zażądać odpowiedzi. Pragnę zaznaczyć, że zachwyca mnie sposób, w jaki ta historia została skonstruowana.
Czytaj wpis →
W „Piasecznikach” widać, że mamy do czynienia z twórcą w pełni świadomym swoich możliwości. On wie, jak dawkować informacje. Wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy pozwolić historii oddychać. Wie też, jak sprawić, by czytelnik poczuł się nieswojo.
Czytaj wpis →