Zdarza Wam się czasem trafić na książkę, po której przeczytaniu świecie wokół Was na chwilę zastyga, a w głowie wciąż kołaczą się myśli o dopiero co poznanych bohaterach? Mnie właśnie to spotkało. Sięgając po pierwszą część cyklu Mateusza Żuchowskiego, nie spodziewałem się, że ta historia tak bezczelnie i skutecznie zawładnie moimi emocjami. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tego pisarza, który błyskawicznie zdobył me czytelnicze serce. Autor zaimponował mi swoją kreatywnością pisarską, a jego kunszt w budowaniu zupełnie uniwersum po prostu mnie zachwycił.
Wyobraźcie sobie świat, w którym od tysiąca lat panuje Wieczna Noc. Brzmi mrocznie i klaustrofobicznie, prawda? A jednak ludzkość nie tylko przetrwała, ale zbudowała cywilizację opartą na mocy ukrytej w niezwykłych kamieniach. Żyjemy w strefach chronionych przed tym, co czyha w czerni, i powoli zapominamy, że za granicami naszej bezpiecznej bańki czai się realne zagrożenie. Nad naszym spokojem czuwają Cieniobójcy – twardzi, bezkompromisowi strażnicy traktów.
W tym fascynującym uniwersum poznajemy bohaterów, których po prostu nie da się nie polubić, nawet wtedy, gdy irytują swoimi wyborami. Rhyan to młody, bezczelny i arogancki Cieniobójca, który niespodziewanie dostaje fuchę dowódcy. Musi nie tylko ogarnąć własne ego, ale też zbudować zupełnie nowy oddział z ludzi, którzy jeszcze chwilę temu byli dla siebie obcymi. Z kolei Ren to postać targana demonami przeszłości. Dziewczyna odkrywa w sobie potężny dar, który staje się jej przekleństwem i zmusza do ucieczki z rodzinnego domu. Do tego mamy króla Tennaera, który desperacko próbuje posprzątać bałagan po własnym ojcu i uratować królestwo przed totalnym rozpadem. Sytuację pogarsza fakt, że moc magicznych kamieni zaczyna słabnąć, ich zapasy topnieją, a między poszczególnymi nacjami wrze konflikt. Pokój wisi na cienkim włosku, a z mroku wyłania się coś zupełnie nowego. Coś, co zwiastuje totalny koniec.
Mateusz Żuchowski stworzył świat tak namacalny, że podczas lektury niemal czułem chłód bijący z kart powieści i zapach nieskażonego światłem mroku. Autor operuje słowem z niesamowitą lekkością, a jednocześnie dba o każdy detal. Ta historia to nie jest kolejna schematyczna opowieść fantasy, którą zapomina się dzień po odłożeniu na półkę. To prawdziwa literacka podróż, której odkrywanie na zawsze zostaje w czytelniczej psychice. Fabuła wciąga od pierwszych stron, a styl i narracja stoją na poziomie, który po prostu budzi ogromny szacunek.
Dla mnie to powieść absolutnie godna uwagi, dlatego też mogę śmiało dodać, że książka zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, dodając wyjątkowej wartości mojej czyt-NIKowej biblioteczce. Jeśli szukacie czegoś, co poruszy Waszą wyobraźnię, oderwie od szarej rzeczywistości i sprawi, że zarwiecie noc dla kolejnego rozdziału, to trafiliście idealnie.
Książka pt. „Ziarno. Cieniobójcy. Tom 1” ukazała się nakładem Wydawnictwo Harde

