Są takie komiksy, po których odłożeniu człowiek przez chwilę siedzi i myśli: „No dobrze… kiedy następny tom?”. „Avengers. Niemożliwe Miasto” należy właśnie do tej kategorii. To historia, która nie zamierza grzecznie zapukać do drzwi naszej wyobraźni. Ona wpada do środka z hukiem, rozsiada się wygodnie i od pierwszych stron daje jasno do zrozumienia, że spokojnie już nie będzie. I bardzo dobrze! W końcu od Avengers trudno oczekiwać spokojnego popołudnia przy herbatce.
Pierwszy tom nowej serii to spotkanie z bohaterami, których fani Marvela doskonale znają, ale tym razem zostają oni wrzuceni w historię, w której nawet najbardziej doświadczony superbohater może złapać się za głowę. A wszystko za sprawą Kanga, podróży w czasie, tajemniczej zaginionej chwili, potężnego czarodzieja, króla Artura, Lancelota, Rycerzy Okrągłego Stołu i… Niemożliwego Miasta. Brzmi jak mieszanka wybuchowa? Oczywiście, że tak. I właśnie dlatego działa!
Jed MacKay stworzył opowieść, która bardzo szybko pokazuje, że w komiksowym świecie ograniczenia są właściwie tylko sugestią. Tutaj wszystko może się wydarzyć. Przeszłość może spotkać przyszłość, legendy mogą wkroczyć do świata superbohaterów, a Avengers mogą zostać zmuszeni do współpracy z kimś, z kim zdecydowanie nie mają ochoty współpracować. A jeśli tym kimś jest Kang, robi się naprawdę ciekawie.
Kang to jeden z tych przeciwników, których trudno jednoznacznie zaszufladkować. Podróżnik w czasie, człowiek, który widział już zdecydowanie więcej niż przeciętny śmiertelnik jest w stanie sobie wyobrazić, a do tego ktoś, kto zazwyczaj dostaje to, czego chce. Tym razem jednak czegoś mu brakuje. Zaginionej chwili. I właśnie jej poszukuje. Problem w tym, że nie tylko on. Do gry wkracza bowiem potężny czarodziej wraz z Rycerzami Dworu Zmierzchu. Tak, dobrze czytacie. Król Artur, Lancelot i rycerze Okrągłego Stołu pojawiają się w historii Avengers. I nie jest to bynajmniej kurtuazyjna wizyta. Ich obecność sprawia, że wydarzenia nabierają zupełnie nowego charakteru.
To właśnie ta kreatywność w konstruowaniu historii jest jednym z największych atutów tego tomu. Autor bierze elementy, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się kompletnie niepasujące, a następnie łączy je w jedną, dynamiczną opowieść. Marvel spotyka legendę arturiańską, a podróże w czasie mieszają się z kosmicznym zagrożeniem. I zamiast chaosu otrzymujemy naprawdę smakowitą komiksową ucztę. A skoro już o uczcie mowa – jest ona naprawdę konkretna.
Avengers nie mają tutaj czasu na nudę. Kapitan Marvel staje na czele zespołu, który musi zmierzyć się z zagrożeniem zdecydowanie większym niż standardowa superbohaterska awantura. Na orbicie Ziemi pojawia się bowiem Niemożliwe Miasto, a wraz z nim Popielne Przymierze. I nagle okazuje się, że sytuacja robi się naprawdę poważna.
Co ważne, bohaterowie nie zostają przedstawieni jako bezrefleksyjna grupa herosów, która na każde zagrożenie odpowiada jednym efektownym ciosem. W relacjach między nimi jest sporo napięcia, różnic zdań i charakterów. Szczególnie interesująco wypada relacja między Iron Manem i Kapitan Marvel. Między tą dwójką ponownie iskrzy, co dostarcza historii dodatkowej energii. I właśnie takie momenty bardzo lubię w komiksach o Avengers. Wielkie zagrożenie jest oczywiście ważne, widowiskowe starcia również, ale równie istotne pozostają relacje pomiędzy bohaterami. To one sprawiają, że nie patrzymy na nich wyłącznie jak na kolorowe postacie wyposażone w nadludzkie zdolności. Dostajemy drużynę z własnymi ambicjami, temperamentami i problemami.
Jed MacKay bardzo sprawnie balansuje pomiędzy widowiskowością a charakterami bohaterów. Nie pozwala, aby akcja zamieniła się w bezmyślną serię eksplozji, ale jednocześnie nie zapomina, że czytelnik sięgający po Avengers oczekuje również spektaklu. I ten spektakl otrzymuje.
Czytając ten komiks, miałem poczucie uczestniczenia w wielkiej przygodzie, w której każda kolejna strona może przynieść coś nowego. To właśnie ten rodzaj historii, który zachęca do przewracania kolejnych stron z myślą: „Ciekawe, co teraz wymyślili?”. A odpowiedź często brzmi: coś jeszcze bardziej szalonego! I trzeba przyznać, że taka nieprzewidywalność jest ogromną zaletą tej opowieści.
Nie sposób również przejść obojętnie obok warstwy graficznej. Ivan Fiorelli, C.F. Villa i pozostali artyści wykonali kawał naprawdę świetnej roboty. Doceniam komiksy nie tylko za samą historię, ale również za sposób, w jaki zostaje ona przedstawiona. Tutaj wizualna strona albumu doskonale współgra z fabułą.
Pozostaję w pełnym zachwycie wobec kunsztu tworzenia rysunków. Dynamika scen akcji, wygląd bohaterów, kosmiczne przestrzenie, fantastyczne elementy i ogromne znaczenie detalu sprawiają, że kolejne kadry aż proszą się o dłuższe zatrzymanie wzroku. To nie są wyłącznie ilustracje mające towarzyszyć scenariuszowi. One współtworzą opowieść, nadają jej tempo, atmosferę i odpowiednią temperaturę. A tej temperatury tutaj zdecydowanie nie brakuje.
„Avengers. Niemożliwe Miasto” jest komiksem, który potrafi połączyć kilka pozornie odległych światów i zrobić z tego jedną, niezwykle atrakcyjną historię. Mamy superbohaterów, kosmiczne zagrożenie, podróże w czasie, legendy arturiańskie, potężną magię, konflikty między bohaterami i Kanga, który jak zwykle nie zamierza ułatwiać nikomu życia. Czy można chcieć czegoś więcej? Oczywiście. Można chcieć kolejnego tomu! Pierwsza odsłona nowej serii jest bowiem przede wszystkim świetnym zaproszeniem do dalszej przygody. Nie zamyka drzwi, lecz szeroko je otwiera. Pokazuje, że przed Avengers jeszcze wiele wyzwań i że twórcy mają pomysły, które mogą zaskoczyć nawet czytelników dobrze znających marvelowe uniwersum.
Dla mnie to kolejna czytelnicza uczta, podczas której każda przewrócona strona podkręca emocje. Są momenty, w których jest efektownie, są takie, w których robi się niebezpiecznie, są również chwile, gdy relacje między bohaterami dostarczają dodatkowych emocji. Wszystko zostało podane w odpowiednich proporcjach, dzięki czemu komiks czyta się naprawdę dobrze. A kiedy na końcu pojawia się myśl, że to dopiero pierwszy tom, pozostaje tylko jedno pytanie: kiedy następna część?
„Avengers. Niemożliwe Miasto” bez najmniejszych wątpliwości zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, dodając kolejną wartościową pozycję do czyt-NIKowej biblioteczki. To komiks pomysłowy, dynamiczny, widowiskowy i pełen emocji. Jed MacKay udowadnia, że nawet w tak dobrze znanym świecie można jeszcze niejednokrotnie zaskoczyć czytelnika. A przecież właśnie za takie niespodzianki kochamy komiksy. Tutaj Marvel nie mówi „usiądź i patrz”. Tutaj Marvel mówi: „Wsiadaj, lecimy!” A ja? Z przyjemnością wsiadam. I czekam na dalszy ciąg tej niemożliwej, ale jak najbardziej udanej przygody.\
Komiks pt. „Avengers. Niemożliwe Miasto” dostępny jest tutaj

