Już od pierwszych stron „Dworu w Gdeszynie” autorstwa Moniki Rzepieli można poczuć, że ta historia nie pozwala czytelnikowi pozostać jedynie obserwatorem wydarzeń. Zamiast tego przekraczamy próg opisywanego świata, zasiadamy przy wspólnym stole, wsłuchujemy się w rozmowy bohaterów i z zapartym tchem śledzimy ich codzienność. Właśnie takie odczucia towarzyszyły mi podczas lektury tej powieści. Autorka nie tylko przenosi nas do Rzeczypospolitej Obojga Narodów przełomu XVI i XVII wieku, ale przede wszystkim pozwala poczuć atmosferę tamtych czasów. Czuć zapach dworskich komnat, słyszeć stukot końskich kopyt, obserwować codzienne troski i wielkie dramaty ludzi, którzy – mimo upływu stuleci – okazują się zaskakująco bliscy współczesnemu czytelnikowi.
Monika Rzepiela po raz kolejny udowadnia, że doskonale odnajduje się w literaturze historycznej. Nie zasypuje czytelnika datami ani faktami, które należałoby zapamiętać niczym szkolną lekcję historii. Wręcz przeciwnie. Historia staje się tutaj naturalnym tłem dla opowieści o ludziach, ich marzeniach, słabościach, namiętnościach oraz wyborach. Dzięki temu czyta się tę książkę z ogromną przyjemnością, a kolejne strony znikają w zawrotnym tempie.
Już sam pomysł osadzenia akcji w wielopokoleniowym dworze Gdeszyńskich okazał się strzałem w dziesiątkę. Rodzina, która od pokoleń pielęgnuje swoje tradycje, wiedzie spokojne życie do chwili, gdy na jej drodze pojawia się Elżbieta Zającówna. Kobieta uboga, ale niezwykle sprytna, ambitna i doskonale wiedząca, czego chce. Od pierwszego momentu wyczuwałem, że jej obecność nie zwiastuje niczego dobrego. Autorka znakomicie buduje napięcie wokół tej postaci. Nie robi z niej jednowymiarowego czarnego charakteru. Elżbieta jest kobietą z krwi i kości – inteligentną, wyrachowaną, ale jednocześnie doskonale rozumiejącą mechanizmy rządzące światem, w którym przyszło jej żyć.
To właśnie bohaterowie są największą siłą tej powieści. Każdy z nich wnosi do historii coś wyjątkowego. Bogusław i Matylda Gdeszyńscy tworzą rodzinę, której naprawdę kibicowałem. Ich wzajemna relacja, troska o dzieci oraz odpowiedzialność za dom sprawiają, że bardzo szybko zaczynamy traktować ich jak dobrych znajomych. Im bardziej poznajemy mieszkańców dworu, tym mocniej angażujemy się w ich losy. A kiedy nad ich spokojem zaczynają gromadzić się ciemne chmury, trudno pozostać obojętnym.
Monika Rzepiela znakomicie pokazuje, jak jedno wydarzenie potrafi zachwiać pozornie stabilnym światem. Wystarczy jedna osoba, jeden sekret, jedno kłamstwo, aby spokojne życie zaczęło rozsypywać się niczym domek z kart. To właśnie takie historie lubię najbardziej. Historie, które nie opierają się na spektakularnych bitwach czy wielkiej polityce, lecz na emocjach i relacjach międzyludzkich.
Ogromnym atutem książki jest również klimat. Autorka z niezwykłą lekkością odmalowuje realia dawnej Polski. Wszystko wydaje się autentyczne i wiarygodne. Czytelnik bez najmniejszego problemu przenosi się do świata szlachty, dworskich obyczajów, rodzinnych tradycji i codziennych obowiązków. Nie ma tu sztuczności ani przesady. Jest za to ogromna dbałość o szczegóły, która sprawia, że świat przedstawiony dosłownie ożywa przed oczami.
Najbardziej zachwyca mnie jednak sposób, w jaki Monika Rzepiela opowiada o emocjach. Nie potrzebuje wielkich słów ani dramatycznych monologów. Wystarczy jedno spojrzenie bohaterów, krótka rozmowa czy pozornie niewielki gest, aby czytelnik doskonale wiedział, co dzieje się w ich sercach. To właśnie dzięki takim scenom trudno oderwać się od lektury. Nie ukrywam, że podczas czytania wielokrotnie łapałem się na tym, iż planowałem przeczytać jeszcze jeden rozdział, a kończyło się na kilku kolejnych.
Autorka prowadzi narrację w taki sposób, że ciekawość zwyczajnie nie pozwala odłożyć książki. Każdy rozdział przynosi nowe emocje, nowe pytania i kolejne wydarzenia, które sprawiają, że napięcie nieustannie rośnie.
Uwielbiam powieści, które poza dobrą historią zostawiają w czytelniku coś więcej. „Dwór w Gdeszynie” właśnie do takich książek należy. To opowieść o rodzinie, zaufaniu, pokusach, lojalności i konsekwencjach podejmowanych decyzji. Pokazuje, że największe bitwy często rozgrywają się nie na polach walki, lecz w ludzkich sercach.
Po raz kolejny przekonałem się, że Monika Rzepiela posiada niezwykły dar opowiadania historii. Potrafi sprawić, że czytelnik śmieje się, wzrusza, denerwuje i z niecierpliwością oczekuje kolejnych wydarzeń. To ogromna sztuka pisać tak, aby fikcyjni bohaterowie stawali się dla odbiorcy kimś bliskim. Autorce zdecydowanie się to udało.
Muszę przyznać, że Monika Rzepiela ponownie sprawiła, iż moje czytelnicze emocje sięgnęły zenitu. Z każdą kolejną stroną coraz mocniej przeżywałem losy bohaterów, kibicowałem im i obawiałem się o ich przyszłość. To właśnie takich emocji szukam w literaturze. Emocji szczerych, prawdziwych i pozostających z czytelnikiem jeszcze długo po zamknięciu książki.
Autorka ponownie zdobyła moje czytelnicze serce, które już teraz pozostaje złaknione jej kolejnych dzieł. Jestem przekonany, że każda następna powieść będzie dla mnie równie wyjątkową literacką podróżą. Monika Rzepiela należy do grona pisarek, których książki biorę w ciemno, bo wiem, że czeka mnie historia dopracowana, pełna emocji i bohaterów, których trudno zapomnieć. Jej powieści są dla mnie prawdziwym mistrzostwem tworzenia historii, na kartach których zapisane zostały opowieści poruszające najczulsze struny mego czytelniczego serca. To literatura, która bawi, wzrusza, angażuje i pozwala na chwilę zapomnieć o otaczającym świecie. Literatura tworzona z pasją, sercem i ogromnym wyczuciem ludzkich emocji.
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że „Dwór w Gdeszynie” zdobywa moje czytelnicze uznanie. To powieść dopracowana, pięknie napisana i wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. Jest doskonałym przykładem literatury historycznej, która nie przytłacza faktami, lecz zachwyca opowieścią o człowieku. Właśnie dlatego z ogromną przyjemnością dołączam ją do grona książek szczególnie bliskich memu sercu.
Dlatego z pełnym przekonaniem przyznaję tej powieści wyróżnienie NIK – Najlepsza Interesująca Książka. To tytuł, który zdecydowanie zasługuje na miejsce w każdej czyt-NIKowej biblioteczce. Jeśli kochacie wielowymiarowych bohaterów, rodzinne tajemnice, dworskie intrygi, pięknie odtworzone realia historyczne oraz historie, które wywołują prawdziwe emocje, „Dwór w Gdeszynie” będzie wyborem, którego z pewnością nie będziecie żałować. To książka, którą się nie tylko czyta – ją się przeżywa. A po odłożeniu na półkę jeszcze długo wraca się do niej myślami. I właśnie za takie literackie doświadczenia cenię twórczość Moniki Rzepieli najbardziej.
Książka pt. „Dwór w Gdeszynie” ukazała się nakładem Wydawnictwa Lucky

