Do twórczości J.R.R. Tolkiena wracam z ogromną przyjemnością. To moje kolejne spotkanie z pisarzem, który już dawno zdobył moje czytelnicze serce, a „Bitwą pod Maldon” po raz kolejny zaimponował mi swoją kreatywnością pisarską. Tolkien zachwyca mnie przede wszystkim kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii. Potrafił sięgać do dawnych opowieści, legend, języków i wydarzeń, a następnie wydobywać z nich coś, co nawet po wielu stuleciach potrafi poruszyć współczesnego czytelnika.
„Bitwa pod Maldon” to publikacja wyjątkowa. Nie jest to bowiem zwykła opowieść o bitwie, którą można przeczytać, odłożyć na półkę i po chwili o niej zapomnieć. To literacka podróż w czasie – do roku 991, do Anglii, nad rzekę Blackwater, gdzie anglosaskie oddziały dowodzone przez księcia Beorhtnotha stanęły naprzeciwko wikińskich najeźdźców. Starcie było krwawe, brutalne i pełne dramatycznych emocji. Jednak tym, co zostaje z czytelnikiem najdłużej, nie jest wyłącznie obraz samej bitwy. Jest nim człowiek postawiony wobec wojny, honoru, lojalności, przyjaźni, odwagi i własnych wyborów. I właśnie tutaj Tolkien pokazuje swój niezwykły talent.
„Bitwa pod Maldon” pozwala spojrzeć na bohaterstwo z zupełnie innej perspektywy. Nie chodzi wyłącznie o wielkie czyny, efektowne zwycięstwa czy wojowników, którzy bez strachu ruszają do walki. Tolkien pokazuje również cenę odwagi, znaczenie wierności oraz konsekwencje decyzji podejmowanych w najtrudniejszych momentach. Dzięki temu wydarzenia sprzed ponad tysiąca lat przestają być odległym epizodem z historii. Zaczynają mieć emocjonalny ciężar. I to właśnie zrobiło na mnie największe wrażenie.
Autor potrafił stworzyć historię, której odkrywanie jest prawdziwą literacką podróżą. Podróż ta prowadzi przez dawną Anglię, wojenne zmagania i staroangielską tradycję poetycką, ale jednocześnie dotyka spraw, które wcale się nie zestarzały. Człowiek nadal musi wybierać pomiędzy strachem a odwagą, lojalnością a własnym bezpieczeństwem, rozsądkiem a honorem. Właśnie dlatego „Bitwa pod Maldon” pozostaje w czytelniczej psychice na długo po zamknięciu książki.
J.R.R. Tolkien nie potrzebuje tutaj rozbudowanej fabuły znanej z jego najbardziej rozpoznawalnych dzieł. Siła tej publikacji tkwi w czymś innym – w sposobie, w jaki autor potrafi wydobyć z krótkiego, zachowanego fragmentu ogromny ładunek emocji i znaczeń. Z 325 ocalałych wersów dawnego poematu tworzy materiał, który nadal potrafi przemówić do wyobraźni.
Najbardziej doceniam kreatywność autora. Tolkien po raz kolejny udowadnia, że niezwykła literatura nie zawsze potrzebuje wymyślonych światów, smoków, elfów czy potężnej magii. Czasami wystarczy sięgnąć do historii, odnaleźć w niej człowieka i opowiedzieć ją w taki sposób, aby czytelnik poczuł, że wydarzenia sprzed wieków dzieją się niemal na jego oczach. To ogromna sztuka.
Podczas lektury miałem poczucie obcowania z tekstem, który jest jednocześnie świadectwem dawnej epoki i opowieścią zaskakująco bliską współczesnemu odbiorcy. Wojna zmienia czasy, miejsca i ludzi, ale emocje, które jej towarzyszą, pozostają zadziwiająco podobne. Strach, przywiązanie do towarzyszy, potrzeba wykazania się odwagą, odpowiedzialność za innych – wszystko to sprawia, że bohaterowie nie pozostają wyłącznie postaciami z odległej przeszłości.
To moje kolejne spotkanie z twórczością pisarza, który zdobył me czytelnicze serce, i po raz kolejny mogę powiedzieć: Tolkien potrafił mnie zaskoczyć. Tym razem nie stworzeniem kolejnego fantastycznego świata, ale pokazaniem, jak niezwykły potencjał może tkwić w historii, której początki sięgają średniowiecznej Anglii.
Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na uznanie. Tolkien nie tylko opowiada, ale przede wszystkim pobudza wyobraźnię. Sprawia, że czytelnik zaczyna dopowiadać sobie obrazy, emocje i kolejne sceny. I właśnie dlatego ta książka zostaje w pamięci.
„Bitwa pod Maldon” nie jest lekturą, którą przeczytacie i natychmiast zapomnicie. To książka, która zaprasza do zatrzymania się, wejścia w świat dawnych wojowników i spojrzenia na bohaterstwo nie tylko jako na wielkie słowo, ale przede wszystkim jako na decyzje podejmowane wtedy, gdy sytuacja wymaga największej odwagi.
Dla mnie to powieść, a właściwie wyjątkowe literackie spotkanie z twórczością jednego z najbardziej niezwykłych pisarzy, zdecydowanie godne uwagi. Tolkien po raz kolejny zaimponował mi kreatywnością pisarską i kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii. Dlatego też mogę śmiało dodać „Bitwę pod Maldon” do grona książek, które zasługują na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To kolejna wartościowa pozycja, która z przyjemnością trafia do czyt-NIKowej biblioteczki. A po jej lekturze jedno jest pewne – Tolkien po raz kolejny udowodnił mi, że prawdziwie dobra historia nie zna granic czasu. Może powstać przed wiekami, a mimo to wciąż potrafić poruszyć, zaintrygować i zostać w głowie na długo. I właśnie za tę niezwykłą podróż – dziękuję, Mistrzu Tolkien.
Książka pt. „Bitwa pod Maldon” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka

