Dzisiaj przychodzę do Was z książką, obok której po prostu nie da się przejść obojętnie. Jeśli szukacie historii, która od pierwszej strony wciąga bez reszty, wywołuje szybciej bijące serce i nie pozwala odłożyć się na półkę aż do ostatniego zdania, to trafiliście idealnie. Przed nami powieść, w której granica między historyczną prawdą a literacką fikcją zaciera się w sposób po prostu mistrzowski. Panie i Panowie, oto „Skarb Odessy” autorstwa Dariusza Stolarczyka!
Dla mnie to nie było pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. To moje kolejne spotkanie z twórczością pisarza, który po raz kolejny udowadnia, że doskonale wie, jak chwycić czytelnika za serce i trzymać go w ciągłym napięciu. Dariusz Stolarczyk posiada niesamowity wręcz dar budowania klimatu. Wie, jak mieszać ze sobą fakty historyczne, sensacyjną akcję i głębokie portrety psychologiczne bohaterów, tworząc mieszankę wybuchową. Bez zbędnego akademickiego nadęcia, bez suchych wykładów historycznych czy roztrząsania zawiłości teoretycznych – dostajemy czystą, mięsistą i niesamowicie wciągającą literacką przygodę.
Przenieśmy się na chwilę do lat 70. ubiegłego wieku. Świat żyje swoimi sprawami, tymczasem w cieniu wielkiej polityki dochodzi do głosu tajna organizacja byłych esesmanów – słynna „Odessa”. Ich celem nie jest jedynie przetrwanie na marginesie historii. Planują coś znacznie bardziej przerażającego i zakrojonego na ogromną skalę. Organizują misję sprowadzenia do Monachium legendarnego skarbu, który ma stać się solidną, finansową podstawą pod budowę IV Rzeszy. Rozpoczynają się poszukiwania zakrojone na szeroką skalę. Wszystkie ślady i wzrok wtajemniczonych kierują się początkowo w stronę niepozornej fabryki w polskiej Złotoryi. To właśnie tam koncentruje się pierwsza faza tej niebezpiecznej gry. Dariusz Stolarczyk rewelacyjnie stopniuje napięcie. Z każdym kolejnym rozdziałem do gry wkraczają nowe wątki i nowi bohaterowie. I to jacy bohaterowie!
Po jednej stronie barykady stoją bezwzględni, dawni oficerowie SS, nawykli do rozkazywania i niecofający się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Po drugiej – funkcjonariusze polskiej Służby Bezpieczeństwa, którzy szybko orientują się, że na polskiej ziemi toczy się gra o najwyższą stawkę. Obserwujemy skomplikowane relacje, spiski i coraz bardziej bezwzględną, wręcz bezlitosną walkę o władzę w samej strukturze „Odessy”. Tu nikt nikomu nie ufa, a każdy krok w złą stronę może kosztować życie.
Gdy myślimy, że opowieść osiągnęła już szczyt dramatyzmu, autor podbija stawkę jeszcze wyżej. Okazuje się bowiem, że w całą misję i poszukiwania skarbu zamieszane były osoby z samych najwyższych władz III Rzeszy. Ośrodki władzy, tajne archiwa, dawne układanki i mroczne układy wychodzą na wierzch z potężną siłą. A jakby tego było mało, autor serwuje nam epilog, którego akcja rozgrywa się aż 50 lat później! Poznajemy w nim kolejne pokolenie nazistów, spadkobierców mrocznej ideologii i niewyjaśnionych spraw sprzed dekad. To właśnie tam dochodzi do ostatecznych, niezwykle dramatycznych rozstrzygnięć, które wprawiają czytelnika w prawdziwy zachwyt i oszołomienie.
To, co najbardziej uderza podczas lektury tej książki, to niesamowita kreatywność autora w konstruowaniu historii, która dosłownie elektryzuje czytelnicze emocje. Dariusz Stolarczyk nie serwuje nam utartych schematów ani przewidywalnych rozwiązań. Każdy zwrot akcji jest przemyślany, a dynamika wydarzeń nie pozwala ani na chwilę oddechu. Czuć, że autor doskonale bawi się formą, a jednocześnie z pełnym szacunkiem podchodzi do czytelnika, serwując mu fabułę dopracowaną w najmniejszych szczegółach.
Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na najwyższe uznanie. Sposób prowadzenia opowieści jest lekki, dynamiczny i niezwykle plastyczny. Obrazy przedstawiane przez Stolarczyka wręcz stają przed oczami – od mrocznych korytarzy złoża w Złotoryi, przez dymiące gabinety dygnitarzy, aż po współczesne ulice, na których ciągle kładzie się cień przeszłości. Narracja prowadzi nas płynnie przez zawiłe korytarze intryg, sprawiając, że ani przez moment nie czujemy się zagubieni, a jednocześnie ciągle jesteśmy zaskakiwani.
Co ważne, autor potrafi budować emocje bez sztucznego podkręcania atmosfery. Napięcie wynika naturalnie ze starcia wyrazistych postaci, z tajemnicy, która zdaje się nie mieć dna, oraz z nieustannej niepewności, komu tak naprawdę można zaufać. To książka, w której każda strona kryje w sobie potencjał na kolejny literacki wstrząs.
Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości – z pełną odpowiedzialnością i ogromną satysfakcją doceniam kreatywność autora poprzez umieszczenie tej książki na mojej osobistej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To miejsce zarezerwowane wyłącznie dla pozycji wyjątkowych, takich, do których chce się wracać wspomnieniami i które z czystym sercem poleca się każdemu miłośnikowi dobrej literatury.
„Skarb Odessy” wyróżnia się na tle współczesnych powieści sensacyjno-historycznych. Nie ma tu miejsca na nudę, zbędne zapychacze czy przeciągane opisy. Jest za to genialny pomysł, brawurowe wykonanie i dbałość o to, by czytelnik po przewróceniu ostatniej strony czuł pełną satysfakcję z dobrze spędzonego czasu.
Podsumowując tę niezwykłą literacką podróż: to książka, która nasyci apetyty wszystkich czytelników złaknionych wyjątkowych czytelniczych wrażeń. Jeśli lubicie tajemnice z historią w tle, niebezpieczne intrygi, walkę wywiadów oraz klimat dawnych sekrety, które po latach powracają ze zdwojoną siłą – „Skarb Odessy” jest pozycją obowiązkową na Waszej liście do przeczytania. Dariusz Stolarczyk po raz kolejny udowodnił, że jest mistrzem w swoim fachu. Utkał opowieść, w której granice między fikcją a prawdą zacierają się tak niezauważalnie, że po skończonej lekturze jeszcze długo zastanawiamy się, co z tego wydarzyło się naprawdę. Gorąco polecam i zachęcam Was do sięgnięcia po tę lekturę!
Książka pt. „Skarb Odessy” dostępna jest tutaj

