Czyt-NIK: Skąd wziął się pomysł na historię opisaną w „Z pamiętnika Klary”?
Paula Szpunar: Sam pomysł na historię pojawiał się stopniowo. Od początku wiedziałam jednak, że chcę tę powieść osadzić na dwóch płaszczyznach – w Bydgoszczy wojennej i współczesnej. Nie miałam również absolutnie żadnych wątpliwości co do imienia głównej bohaterki, czyli Klary. Natomiast sama historia przychodziła do mnie powoli. Po jednym ze spacerów, gdy ten pomysł dopiero co pojawił się w mojej głowie, przysiadłam i spisałam plan wydarzeń. Natłok obowiązków sprawił, że praktycznie przez kilka lat nic z tą historią nie robiłam. Gdy później odświeżyłam ramy tej powieści, zaśmiałam się do siebie, bo już zupełnie inaczej widziałam całą fabułę. Tak więc zmieniłam zdecydowaną większość wątków i powstała praktycznie w 60% nowa historia, choć fundament pozostał ten sam.
Czyt-NIK: Co było dla Pani największym wyzwaniem w łączeniu przeszłości z teraźniejszością i jak budowała Pani napięcie między historią Klary a odkryciami Julii?
Paula Szpunar: W łączeniu przeszłości z teraźniejszością największym wyzwaniem było jak najwierniejsze oddanie tła i klimatu historycznej Bydgoszczy. Pozornie wydawało się to proste, w rzeczywistości musiałam bardzo uważać, aby czegoś nie przeinaczyć.
Natomiast samo budowanie napięcia między historiami było możliwe dzięki planowi wydarzeń. W moim przypadku jest on obowiązkowy i bardzo ułatwiający pracę. Już na etapie tworzenia ram powieści zależało mi, by historie Klary i Julii w spójny i naturalny sposób przeplatały się ze sobą. Wiedziałam, że gdybym pisała spontanicznie, z pewnością w którymś momencie powstałaby luka fabularna lub inna rażąca niespójność. Także etap redakcji był dla mnie pomocny w tym względzie.
Czyt-NIK: Bydgoszcz w książce „Z pamiętnika Klary” jest niemal osobnym bohaterem – czy to miasto jest Pani szczególnie bliskie?
Paula Szpunar: Tak, miasto to jest mi bardzo bliskie. Od samego początku duże wrażenie zrobił na mnie Most Staromiejski i ulica Mostowa. Nie przesadzę, pisząc, że poczułam się tu naprawdę swojsko. Bydgoszcz ma prawdziwy urok. Jednak miasto składa się również z ludzi. To spędzony z nimi czas w dużej mierze wpływa na odbiór otoczenia. Tak też było w moim przypadku. Mieszkał tu wcześniej mój mąż Wiktor, z którym często spacerowałam i spaceruję nadal bydgoskimi uliczkami. Mam też wiele wyjątkowych wspomnień z innymi, bliskimi memu sercu ludźmi.

