Czy można stworzyć historię, która po zamknięciu książki nadal gdzieś w nas pozostaje? Historię, do której myśli wracają już po odłożeniu lektury, a niektóre obrazy zaczynają pojawiać się w wyobraźni zupełnie niespodziewanie? Paweł Janiszewski po raz kolejny udowadnia, że zdecydowanie tak. „Mroczne opowieści 2025” to książka, która zabiera czytelnika w literacką podróż przez miejsca, tajemnice i wydarzenia, w których mrok nie jest jedynie tłem. On staje się częścią opowieści.
To moje kolejne spotkanie z twórczością Pawła Janiszewskiego. I muszę przyznać, że pisarz po raz kolejny zdobył me czytelnicze serce. Co więcej – ponownie zaimponował mi swoją kreatywnością pisarską. Janiszewski ma bowiem niezwykłą umiejętność tworzenia historii, które nie idą utartymi ścieżkami. Potrafi wziąć pozornie zwyczajne miejsce, wydarzenie czy ludzką historię i nadać im zupełnie nowy wymiar.
„Mroczne opowieści 2025” to zbiór pięciu historii z dreszczykiem. Każda z nich ma swój charakter, własny rytm i atmosferę. Łączy je jednak coś znacznie ważniejszego – poczucie tajemnicy. Tutaj nic nie musi być oczywiste, a przeszłość potrafi upomnieć się o swoje nawet po wielu latach.
Akcja opowieści rozgrywa się między innymi w Lublinie oraz w małych miejscowościach. I właśnie ten wybór miejsc bardzo mi się spodobał. Mrok nie potrzebuje przecież gotyckiego zamku, opuszczonego cmentarza czy odciętej od świata chaty gdzieś pośrodku lasu. Czasami wystarczy zwyczajna ulica, dom, miejscowość, którą można znaleźć na mapie, albo miejsce, które mogłoby znajdować się tuż obok nas.
To właśnie sprawia, że podczas lektury wyobraźnia zaczyna pracować na pełnych obrotach. Janiszewski zachwycił mnie kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii. Każda z pięciu opowieści jest niczym osobny przystanek w tej literackiej podróży. Czytelnik przekracza próg jednej historii, poznaje jej bohaterów, zaczyna odkrywać kolejne elementy układanki, a następnie zostaje przeniesiony w zupełnie inne miejsce i sytuację.
Autor nie daje nam po prostu pięciu historii do przeczytania. On zaprasza nas do ich odkrywania. A odkrywanie jest tutaj słowem kluczowym. Tajemnicze zniknięcia, niewyjaśnione zjawiska i miejsca naznaczone przeszłością tworzą klimat, który potrafi skutecznie przyciągnąć uwagę. Szczególnie interesujący jest motyw wydarzeń sprzed trzydziestu lat. „Mroczne opowieści 2025” są bowiem kontynuacją „Mrocznych opowieści 1995”. Powracają znani bohaterowie, powracają echa dawnych wydarzeń, ale jednocześnie pojawiają się zupełnie nowe historie.
Dzięki temu przeszłość i teraźniejszość zaczynają się ze sobą splatać.I jest w tym coś niepokojącego. Bo przecież czas powinien zacierać ślady. Powinien sprawiać, że pewne wydarzenia odchodzą w zapomnienie. Janiszewski pokazuje jednak, że nie każde zło odchodzi wraz z upływem czasu. Niektóre tajemnice potrafią przetrwać lata. Niektóre historie czekają na odpowiedni moment, aby ponownie dać o sobie znać.
To jeden z tych elementów książki, który szczególnie mocno zapadł mi w pamięć. Podoba mi się również sposób prowadzenia narracji. Autor nie próbuje na siłę komplikować historii. Pozwala im rozwijać się własnym rytmem, stopniowo odsłaniając kolejne elementy. Czytelnik otrzymuje kolejne fragmenty, wskazówki i tropy, a jego wyobraźnia zaczyna dopowiadać resztę.
A przecież właśnie tego oczekuję od dobrej opowieści z dreszczykiem – nie tylko odpowiedzi, ale również pytań. „Mroczne opowieści 2025” potrafią takie pytania pozostawić. I to jest ich ogromna wartość. Czytając, można dać się porwać atmosferze kolejnych historii i na chwilę zapomnieć o świecie znajdującym się poza książką. To literacka podróż, podczas której rzeczywistość miesza się z tajemnicą, a zwyczajne miejsca zaczynają wyglądać zupełnie inaczej. Paweł Janiszewski po raz kolejny pokazał mi, że ma własny pomysł na opowiadanie historii. Nie wystarcza mu samo przedstawienie wydarzeń. Buduje atmosferę, kreuje bohaterów, wykorzystuje przestrzeń i przede wszystkim zostawia miejsce dla wyobraźni czytelnika. A właśnie kreatywność pisarska jest tym, co najbardziej doceniam w jego twórczości. To moje kolejne spotkanie z tym autorem i po raz kolejny mogę powiedzieć, że zaimponował mi pomysłowością oraz kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii. Każda kolejna strona była zaproszeniem do dalszego odkrywania, a każda opowieść miała swój własny klimat. Co ważne, „Mroczne opowieści 2025” nie są książką, którą czyta się wyłącznie po to, aby dowiedzieć się, co wydarzy się na następnej stronie. To lektura, która działa również na wyobraźnię. Niektóre obrazy, sytuacje i tajemnice zostają w głowie na dłużej. I właśnie dlatego mogę powiedzieć, że jest to literacka podróż, która na zawsze pozostaje w czytelniczej psychice. Czyt-NIK mówi więc: warto wejść w ten mrok.
Dla mnie „Mroczne opowieści 2025” to powieść godna uwagi. To książka, która pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki wyobraźni, kreatywności i umiejętnemu budowaniu atmosfery. Styl, narracja oraz sposób konstruowania historii zasługują na uznanie. Dlatego też mogę śmiało dodać tę książkę do mojej czyt-NIKowej biblioteczki. Co więcej – zasługuje ona na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki.
Paweł Janiszewski ponownie zdobył me czytelnicze serce, a „Mroczne opowieści 2025” są kolejnym dowodem na to, że autor potrafi stworzyć historie, które nie tylko się czyta, ale przede wszystkim odkrywa. A kiedy już odkryjemy ich mrok… może się okazać, że nie tak łatwo będzie o nim zapomnieć.
Książka pt. „Mroczne opowieści 2025” dostępna jest tutaj

