Są w naszym życiu takie wspomnienia z czasów szkolnych, o których większość z nas wolałaby po prostu zapomnieć. Duszne sale lekcyjne, głośny dzwonek obwieszczający początek kolejnej godziny męczarni i ten specyficzny, zimny pot na plecach, gdy nauczyciel rozwijał dziennik i powoli przesuwał palcem po liście nazwisk... Brzmi znajomo? Jeśli tak, to na dziewięćdziesiąt dziewięć procent opisuję właśnie Wasze zderzenie z matematyką. Królową nauk, która dla tysięcy uczniów na całym świecie bywa raczej bezwzględną dyktatorką niż łaskawą władczynią.
Sam doskonale pamiętam te momenty, kiedy siedziałem nad podręcznikiem, wpatrując się w ciągi czarnych znaków, wzorów i abstrakcyjnych pojęć, które w żaden sposób nie chciały ułożyć się w mojej głowie w logiczną całość. Ułamki wyglądały jak czarna magia, mnożenie dużych liczb przypominało torturę, a geometrii przestrzennej po prostu nie potrafiłem sobie wyobrazić. I wiecie co? Przez lata myślałem, że problem leżał we mnie. Że po prostu nie mam „ścisłego umysłu”.
Dzisiaj, trzymając w rękach publikację zatytułowaną „Naprawdę niezwykła książka do matmy”, muszę z pełną odpowiedzialnością przyznać się do błędu. Problem nie tkwił we mnie ani w Was. Problem polegał na tym, JAK nam tę wiedzę serwowano. Na szczęście czasy się zmieniają, a na rynku wydawniczym pojawiają się perełki, które potrafią wywrócić dotychczasowe myślenie o edukacji do góry nogami.
Dziś chcę Wam opowiedzieć o pozycji, która robi coś absolutnie niesamowitego – odczarowuje matematykę i sprawia, że dzieciaki wnikają w ten świat z prawdziwą fascynacją, a nie z przymusu. Zapraszam Was na recenzję książki, która udowadnia, że nauka może być fascynującą przygodą, pełną niespodzianek, ruchu i zabawy!
Czym tak naprawdę jest „Naprawdę niezwykła książka do matmy”? Najprościej rzecz ujmując: to interaktywny przewodnik po świecie liczb, kształtów i zależności, który odrzuca tradycyjne, akademickie podejście na rzecz praktyki i doświadczenia. Tutaj nie ma miejsca na suche regułki do wykucia na pamięć. Autorzy wychodzą z absolutnie genialnego założenia – dzieci najlepiej uczą się wtedy, gdy mogą czegoś dotknąć, przesunąć, rozłożyć na części pierwsze i zobaczyć własnymi oczami.
Głównym atutem tej publikacji jest jej niesamowita oprawa architektoniczna. To nie jest zwykła książka kartonowa z kilkoma obrazkami. To prawdziwe małe dzieło inżynierii papieru! Znajdziecie tu mnóstwo otwieranych okienek, przesuwanych elementów oraz trójwymiarowych modeli 3D, które dosłownie wyskakują z kartek podczas czytania.
Pamiętacie, jak trudno było zrozumieć, czym jest siatka bryły i jak z płaskiego kawałka papieru powstaje trójwymiarowa figura? Z tą książką dziecko nie musi wysilać abstrakcyjnej wyobraźni. Po prostu pociąga za odpowiednie skrzydełko i na jego oczach płaska płaszczyzna składa się w sześcian, piramidę czy graniastosłup. To prosty, ale genialny mechanizm, który natychmiast buduje w głowie młodego człowieka prawidłowe skojarzenia. Widzisz, dotykasz, rozumiesz – tak w skrócie można opisać filozofię stojącą za tą publikacją.
Największym koszmarem większości podstawówek są bez wątpienia ułamki oraz operacje mnożenia i dzielenia. Ileż to łez wylano nad zadaniami domowymi, w których trzeba było dodać jedną trzecią do dwóch piątych! W „Naprawdę niezwykłej książce do matmy” ten trudny temat został potraktowany w sposób niezwykle lekki i intuicyjny. Autorzy uciekają od skomplikowanej terminologii na rzecz obrazowych przykładów z życia codziennego. Za pomocą sprytnych klapek i obrotowych kółek dziecko może fizycznie podzielić „całość” na części, sprawdzić, co się stanie, gdy połączymy dwie połówki, i na własne oczy przekonać się, że ułamek to nic innego jak po prostu kawałek większej całości – tak jak plasterek pizzy czy cząstka czekolady.
Podobnie rzecz się ma z mnożeniem i dzieleniem. Zamiast zmuszać do wkuwania tabliczki mnożenia jak pacierza, książka pokazuje wzorce i zależności. Pokazuje, że matematyka to uporządkowana, logiczna i przede wszystkim bardzo piękna układanka. Dziecko, przesuwając paski z liczbami czy otwierając kolejne okienka, samo odkrywa reguły rządzące światem cyfr. A jak wiadomo, to, co odkryjemy samodzielnie, zostaje w naszej pamięci na zawsze, w przeciwieństwie do regułek wyklepanych na pamięć przed sprawdzianem.
Co ważne, „Naprawdę niezwykła książka do matmy” nie ogranicza się jedynie do podstawowych działań. Na jej stronach przemycono ogromną ilość fascynujących ciekawostek, które pokazują, że matematyka obecna jest wszędzie wokół nas – w naturze, architekturze, sztuce, a nawet w codziennych grach i zabawach.
Młody czytelnik dowiaduje się, jak ludzie w dawnych czasach radzili sobie bez kalkulatorów, skąd wzięły się cyfry, którymi posługujemy się dzisiaj, i dlaczego niektóre kształty są w przyrodzie chętniej wykorzystywane przez zwierzęta niż inne (sprawdźcie chociażby plaster miodu!). Tego typu informacje działają na wyobraźnię jak magnes. Budzą w dziecku naturalną ciekawość świata i sprawiają, że zaczyna ono dostrzegać matematyczne zależności w swoim otoczeniu.
Książka jest napisana językiem prostym, bezpośrednim i niezwykle ciepłym. Nie ma tu zadęcia, nie ma oceniania, nie ma sugerowania, że coś jest „łatwe”, więc jeśli tego nie rozumiesz, to znaczy, że się nie starasz. Zamiast tego jest stałe zachęcanie do eksperymentowania. Próbuj, ciągnij, sprawdzaj, omyl się i spróbuj ponownie – taka postawa bije z każdej strony tej publikacji.
Dla kogo jest ta książka? Odpowiedź jest prosta: dla każdego! Dla dzieci, które boją się matematyki – aby zobaczyły, że król nie taki straszny, jak go malują, a nauka może być powodem do radości, a nie do stresu. Dla małych pasjonatów i odkrywców – bo znajdą tu mnóstwo przestrzennych łamigłówek, które zajmą ich uwagę na długie godziny. Dla rodziców – którzy często bezradnie rozkładają ręce, próbując wytłumaczyć swoim pociechom szkolny materiał. Ta książka jest genialnym narzędziem pomocniczym, gotowym „rekwizytem”, który ułatwi każdą domową lekcję.
Muszę przyznać, że ta pozycja wywarła na mnie ogromne wrażenie. Solidne, grube kartki, dopracowane w najmniejszych detalach elementy ruchome oraz piękna, żywa i przejrzysta szata graficzna sprawiają, że jest to książka, do której wraca się wielokrotnie. Nie niszczy się po pierwszym czytaniu i przetrwa wielokrotne składanie i rozkładanie trójwymiarowych modeli.
„Naprawdę niezwykła książka do matmy” to tytuł, który w pełni zasługuje na swoją nazwę. To absolutny must-have w biblioteczce każdego ucznia szkoły podstawowej. Autorom udało się dokonać rzeczy niemal niemożliwej – przekształcili jeden z najbardziej nielubianych przedmiotów szkolnych w fascynującą, pełną interaktywnych niespodzianek przygodę.
Jeśli chcecie oszczędzić swojemu dziecku stresu, pokazać mu piękno nauk ścisłych i dać mu narzędzie, które naprawdę pomaga zrozumieć świat liczb – nie zastanawiajcie się ani chwili. Ciągnijcie, przesuwajcie, składajcie i otwierajcie! Gwarantuję Wam, że po lekturze tej książki sami złapiecie się na myśli: „Szkoda, że za moich czasów nie było takich podręczników...”.
Gorąco polecam i dziękuję wydawcom za tak fantastyczną, mądrą i potrzebną pozycję na naszym rynku!
Książka pt. „Naprawdę niezwykła książka do matmy” ukazała się nakładem Wydawnictwa Tekturka

