Zapnijcie pasy i przygotujcie się na prawdziwy kosmiczny odlot, bo dzisiaj zabieram Was w najciemniejsze, niezwykle fascynujące zakamarki odległej galaktyki! Jeśli tak jak ja uwielbiacie historie, które potrafią wywołać dreszcz emocji na plecach, trzymać w napięciu od pierwszej do ostatniej strony i do głębi poruszyć fanowskie serce, to mam dla Was absolutną petardę. Na moim biurku wylądował właśnie komiks „Star Wars. Dziedzictwo Vadera. Rządy Kylo Rena, tom 1” i muszę Wam powiedzieć już na samym wstępie – ta pozycja wprost rozniosła moje oczekiwania na drobne pyłki! Zero akademickiego nadęcia, zero zbędnego teoretyzowania, filozofowania czy sztywnych regułek. Czysta, skondensowana pasja, genialna akcja i bezkompromisowa opowieść, która wciąga bez reszty od pierwszego kadru!
Wszyscy doskonale wiemy, jak skomplikowaną, mroczną i zarazem szalenie fascynującą postacią jest Kylo Ren. To bohater pełen wewnętrznych sprzeczności, nieustannie miotany potężnymi emocjami, rozdarty między światłem a ciemną stroną Mocy, a przede wszystkim – wręcz obsesyjnie zapatrzony w swojego legendarnego dziadka, Vadera. I właśnie ta niebezpieczna, mroczna obsesja staje się osią napędową całego pierwszego tomu tej niesamowitej serii.
Marvel po raz kolejny udowadnia, że doskonale wie, jak tworzyć opowieści ze świata „Star Wars”, które nie tylko rozwijają znane nam z ekranów kinowych wątki, ale przede wszystkim nadają im niesamowitej głębi, świeżości i wyjątkowego ciężaru gatunkowego.
Fabuła rzuca nas od razu na głęboką wodę i nie daje ani chwili na oddech. Młody tyran, dążący do ugruntowania swojej bezwzględnej pozycji w galaktyce i udowodnienia wszystkim, że jest godnym następcą Mrocznego Lorda Sithów, wyrusza w przełomową podróż, która ma ostatecznie ukształtować jego przeznaczenie. A gdzie indziej mogłaby prowadzić taka ścieżka, jeśli nie na złowrogą, spowitą morzem gorącej lawy planetę Mustafar? To właśnie tam, pośród ognia i dymu, wznosi się potężna, przerażająca Twierdza Vader. Siedziba dawnego władcy ciemności kryje jednak w swoich mrocznych murach sekrety, na które młody Kylo Ren może nie być do końca przygotowany. Co kryje się w mrokach tego ponurego zamczyska? Jakie tajemnice pozostawił po sobie Anakin Skywalker i jak wpłyną one na młodego przywódcę Najwyższego Porządku? W tej niezwykle niebezpiecznej wędrówce u boku Kylo pojawia się tajemnicza postać z przeszłości, która staje się jego przewodnikiem. Ten wątek jest poprowadzony po prostu mistrzowsko!
Relacje między bohaterami, budowane z wyczuciem napięcie i ciągłe poczucie wiszącego w powietrzu zagrożenia sprawiają, że strony przewraca się w błyskawicznym tempie, chłonąc każde słowo i każdy detal tej wspaniałej historii. Ale uwierzcie mi, Mustafar to dopiero początek tej ekscytującej i pełnej zwrotów akcji podróży! Kolejne etapy kształtującej młodego tyrana wyprawy prowadzą go w miejsca doskonale znane wszystkim miłośnikom gwiezdnej sagi.
Obserwowanie, jak Kylo Ren podąża śladami Anakina, wywołuje u czytelnika prawdziwą gęsią skórkę. Trafiamy razem z nim na spaloną dwoma słońcami planetę Tatooine, a konkretnie w sam środek gorących piasków Mos Espy, gdzie tajemnice dawnych lat wyłaniają się z pyłu w najmniej oczekiwanych momentach. To właśnie tam Kylo musi zmierzyć się z niezwykle wymagającymi i bezwzględnymi wyzwaniami. Na jego drodze staje potężna i podstępna Huttyjka Gardulla, jej bezlitośni strażnicy oraz… przerażający, gigantyczny rankor! Sceny pojedynków i starć w tej części komiksu to czysta poezja dynamicznej komiksowej akcji. Czuje się ten ciężar, pył w ustach i ogromne, bezpośrednie niebezpieczeństwo.
Jakby emocji było mało, Kylo Ren i reprezentowany przez niego Najwyższy Porządek nie zatrzymują się ani na chwilę i przypuszczają zmasowany, brutalny atak na urokliwą i spokojną planetę Naboo. Zderzenie estetyki pięknego, harmonijnego świata z bezwzględną, mroczną machiną wojenną najeźdźców robi na czytelniku powalające wrażenie. To właśnie w takich chwilach widać ogromne wyczucie twórców, którzy potrafią idealnie połączyć nostalgiczną nutę z nową erą gwiezdnych opowieści, dając nam komiks kompletny, niezwykle wciągający i absolutnie nieodkładalny na później.
A teraz muszę gorąco przejść do czegoś, co dosłownie rzuciło mnie na kolana i nie pozwalało odciągnąć wzroku od kolejnych plansz. Moi Drodzy, doceniam również w całej rozciągłości walor graficzny tego albumu, pozostając w pełnym zachwycie wobec kunsztu tworzenia rysunków! Artyści odpowiedzialni za oprawę wizualną przeszli samych siebie, tworząc prawdziwe mistrzostwo świata. Każdy kadr to małe, dopracowane w najmniejszych szczegółach dzieło sztuki. Detale, z jakimi odwzorowano postacie, ich mimikę, duszne emocje malujące się na twarzach czy charakterystyczny pancerz i strój Kylo Rena, po prostu zachwycają. Mrok Mustafar z płynącą rzekami czerwoną lawą wygląda tak realistycznie, jakby zaraz miał buchnąć nam w twarz prawdziwym żarem. Gorące, złociste piaski Mos Espy wydają się niemal namacalne pod palcami, a sceny batalistyczne oraz zwarcia mieczy świetlnych tętnią niesamowitą dynamiką, ruchem i energią. Operowanie światłem i cieniem jest w tym albumie na najwyższym poziomie. Czerwień miecza świetlnego rozświetlająca mroczne korytarze Twierdzy Vader sprawia, że człowiek ma ochotę zatrzymać się na danej stronie na długie minuty i po prostu podziwiać ten genialny kunszt rysowników.
Ten album to nie jest po prostu kolejna zwykła historyjka obrazkowa do przeczytania w piętnaście minut. To pełnowymiarowa, głęboka i niezwykle emocjonalna podróż w głąb psychiki bohatera, który desperacko szuka własnej tożsamości w wielkim cieniu legendy swojego przodka. Scenariusz i rysunki współgrają ze sobą w sposób tak harmonijny i doskonały, że czytelnik natychmiast zatapia się w przedstawionym świecie i całkowicie zapomina o otaczającej go rzeczywistości. Dowiadujemy się tak wiele o wewnętrznych motywacjach Kylo Rena, o jego ukrytych lękach, wielkich ambicjach i mrocznej, nieznoszącej sprzeciwu determinacji.
Nie mam najmniejszych wątpliwości i powiem to głośno i wyraźnie – ten genialny komiks w pełni zasługuje na miano NIK - Najlepszej Interesującej Książki! To pozycja absolutnie obowiązkowa nie tylko dla zagorzałych fanów Gwiezdnych Wojen, ale również dla każdego miłośnika komiksowego medium, który ceni sobie wciągające historie, wyrazistych bohaterów oraz bezbłędne, zachwycające wykonanie graficzne. Dzieło to z wielką dumą trafia na moją półkę, dodając nieocenionej wartości czyt-NIKowej biblioteczce i zajmując w niej naprawdę wyjątkowe, godne miejsce.
Jeśli szukacie lektury, która dostarczy Wam mnóstwa niezapomnianych emocji, zachwyci niesamowitą oprawą wizualną i pozwoli na nowo odkryć magię oraz mrok uniwersum Star Wars, nie zastanawiajcie się ani chwili dłużej. Sięgajcie po ten tom śmiało i bez wahania! Czyt-NIK gorąco poleca i gwarantuje, że nie pożałujecie ani jednej sekundy spędzonej na tej niesamowitej czytelniczej przygodzie!
Komiks pt. „Star Wars. Dziedzictwo Vadera. Rządy Kylo Rena, tom 1” dostępny jest tutaj

