Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego najpotężniejsze serwery świata potrzebują energii małego miasteczka, żeby wygenerować obrazek z kotem, podczas gdy dwuletni maluch po zaledwie jednym spojrzeniu potrafi bezbłędnie rozpoznać psiaka na ulicy? Stanislas Dehaene wziął na warsztat temat, który brzmi jak wstęp do skomplikowanego doktoratu, i zamienił go w porywającą opowieść o największym cudzie natury – ludzkim umyśle. Bez zbędnego akademickiego gadania, bez teoretyzowania i napuszonego żargonu. Od pierwszej strony dostajemy czystą, mięsistą wiedzę podaną z niesamowitą lekkością.
Kiedy brałem do ręki książkę „Jak się uczymy? Dlaczego mózgi uczą się lepiej niż komputery... jak dotąd”, spodziewałem się przeładowanego wykresami podręcznika. Dostałem jednak fascynujący przewodnik po zakamarkach własnej głowy. Dehaene, który jest jednym z czołowych światowych neurobiologów, nie chowa się za trudnymi pojęciami. Zamiast tego z pasją prawdziwego pasjonata tłumaczy, dlaczego ludzki mózg to wciąż niedościgniony wzór, z którego dzisiejsi twórcy sztucznej inteligencji mogą się jedynie uczyć.
Autor zabiera nas w fascynującą podróż po tym, jak działają mechanizmy naszego poznania. Najbardziej urzekło mnie to, jak trzeźwo i przystępnie Dehaene punktuje powszechne mity na temat ludzkiego umysłu. Często wydaje nam się, że małe dziecko to taka czysta karta – tabula rasa – którą dopiero szkoła i otoczenie muszą zapełnić wiedzą. Nic bardziej błędnego! Dehaene pokazuje, że rodzimy się z absolutnie genialnym, gotowym „oprogramowaniem”, które ewolucja szlifowała przez miliony lat. Mózg niemowlęcia to tak naprawdę potężny superkomputer, który od pierwszych sekund życia stawia hipotezy, testuje je i błyskawicznie wyciąga wnioski z otaczającego go świata.
Ale co sprawia, że człowiek potrafi opanować język, nauczyć się matematyki czy opanować jazdę na rowerze bez potrzeby przetwarzania tylu gigabajtów danych, ile wymagają współczesne algorytmy AI? Autor sprowadza całą tę magię do czterech filarów uczenia się. I to jest moment, w którym książka z czysto pasjonującej lektury zmienia się w praktyczny podręcznik dla każdego – ucznia, studenta, rodzica czy nauczyciela.
To, co najbardziej cenię w dobrych książkach popularnonaukowych, to ich przełożenie na codzienne życie. U Dehaene’a nie znajdziecie niepotrzebnego dzielenia włosa na czworo. Kiedy pisze o śnie, nie cytuje tylko suchych wykresów EEG, ale czarno na białym tłumaczy, dlaczego zarywanie nocy przed egzaminem to najgorszy możliwy pomysł, jaki może przyjść człowiekowi do głowy. Sen to nie jest czas wyłączenia mózgu – to moment, w którym Twoje szare komórki wykonują tytaniczną pracę, porządkując i utrwalając wszystko to, co przyswoiłeś w ciągu dnia.
Autor zwraca też uwagę na ogromną rolę zabawy i ciekawości. Nauka nie ma być katuszą ani przykrym obowiązkiem. Kiedy jesteśmy ciekawi, nasz mózg uwalnia dopaminę, która działa jak najlepszy dopalacz dla procesów zapamiętywania. To proste, a jakże często zapominane w naszym systemie edukacji!
Świetnie czyta się także fragmenty, w których autor zestawia biologiczne algorytmy z osiągnięciami dzisiejszego deep learningu. Choć sieci neuronowe robią dziś piorunujące wrażenie, wciąż potrzebują milionów przykładów, aby nauczyć się odróżniać kota od psa. Dziecko potrzebuje zaledwie kilku. Dlaczego? Bo ludzki mózg potrafi tworzyć abstrakcyjne modele rzeczywistości, wyciągać wnioski z minimalnej ilości danych i błyskawicznie adaptować się do nowych warunków.
Rzadko zdarza się lektura, która potrafi w tak lekki, niemal gawędziarski sposób połączyć wiedzę z zakresu neurobiologii, psychologii, edukacji i nowoczesnych technologii. „Jak się uczymy? Dlaczego mózgi uczą się lepiej niż komputery... jak dotąd”, to książka napisana z niesamowitą pasją i szacunkiem do czytelnika. Nie ma tu zadęcia, nie ma trudnych słów używanych tylko po to, żeby autor wyszedł na mądrzejszego, niż jest. Jest za to olbrzymia dawka inspiracji i konkretnych wskazówek, które od razu chcesz wprowadzić w życie.
Z pełną odpowiedzialnością i z wielką radością doceniam tę pozycję i umieszczam ją na mojej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce wycisnąć ze swojego umysłu coś więcej, zrozumieć, jak działają dzieci, albo po prostu zachwycić się tym, jak niesamowitym narządem jest to, co nosimy pod czaszką. Bez wątpienia jedna z najważniejszych i najbardziej wartościowych książek, jakie trafiły w moje ręce w ostatnim czasie. Bierzcie i czytajcie, bo naprawdę warto!
Książka pt. „Jak się uczymy? Dlaczego mózgi uczą się lepiej niż komputery... jak dotąd” ukazała się nakładem Wydawnictwa Copernicus Center Press

