Czy macie czasem tak, że po skończeniu lektury odkładacie książkę na półkę, spoglądacie na okładkę i doskonale wiecie, że ta historia zostanie z Wami na bardzo długo? Zapada głęboko pod skórę, wierci dziurę w brzuchu i po prostu nie daje o sobie zapomnieć? Dokładnie to czuję po zamknięciu najnowszej powieści Katarzyny Wolwowicz pod tytułem „Śladami utraconego życia”. To moje kolejne spotkanie z twórczością pisarki, która zdobyła me czytelnicze serce i zaimponowała kreatywnością pisarską. Po raz kolejny zachwyciła mnie kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii, w które wchodzi się z marszu i zostaje w nich od pierwszej do ostatniej strony z zapartym tchem.
Dla mnie to powieść godna uwagi, dlatego też mogę śmiało dodać, że książka zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, dodając wartości czyt-NIKowej biblioteczce. Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na uznanie. Jeśli szukacie kryminału i sensacji, które wychodzą poza utarte schematy, nie posługują się tanimi chwytami i wciągają w gęstą sieć psychologicznych zależności, to trafiliście idealnie.
Katarzyna Wolwowicz po raz trzeci serwuje nam spotkanie z postacią Ruperta Ogrodnika. I niech mnie kaczki wyepilują, jeśli to nie jest jedna z najbardziej fascynujących postaci w polskiej literaturze kryminalnej ostatnich lat! Tym razem Ogrodnik wyrusza do malowniczego Sandomierza. Cel wyjazdu wydaje się niezwykle swojski i ciepły: chce wraz z rodzeństwem nadrobić utracone lata. Przepis na idealny rodzinny wyjazd? Wspólne spędzanie czasu, robienie szalonych rzeczy i przeżycie przygody, którą zapamiętają na całe życie. Brzmi jak sielanka, prawda? Nic bardziej mylnego. Przecież to książka Katarzyny Wolwowicz – tu spokój jest tylko chwilową zasłoną dymną, pod którą tli się potężny pożar.
Sandomierz wita naszych bohaterów nie spokojnym spacerem po urokliwej starówce, ale wydarzeniem tak makabrycznym, że czytelnik natychmiast czuje gęsią skórkę. Wyobraźcie sobie tłum turystów, słońce, klimat dawnego miasta i nagle… z wieży ratusza skacze młoda dziewczyna. Na dole rozgrywa się dramat – jej matka w głębokiej rozpaczy szuka zaginionej córki wśród przerażonych ludzi. Jednak autorka przygotowała dla nas pierwszy z wielu potężnych zwrotów akcji. Okazuje się, że to nie Oliwia, a przebrana za nią kukła, którą ktoś z zimną krwią wyrzucił na linie z wieży. Co za otwarcie! Co za ładunek emocjonalny! Taka prowokacja to nie tylko cios w serce matki zaginionej Oliwii, ale też iskra, która odpala w Rupercie Ogrodniku zew śledczego. Poruszony rozpaczą kobiety, postanawia angażować się w śledztwo. I tutaj wchodzi cała natura Ruperta – gościa, który nie waha się przekraczać granic. Udając policjanta, zaczyna wyciągać informacje od miejscowego komendanta. Nawet nie przypuszcza, w jak potężne i niebezpieczne kłopoty właśnie wpakuje siebie i swoich najbliższych. Autorka w fenomenalny sposób plecie wielowątkową fabułę. W tle wydarzeń w Sandomierzu rozwija się równolegle dramat rodzinny Ogrodników. Alicja, siostra Ruperta, w sekrecie wyjawia mu, że ich brat Peter ma w Stanach Zjednoczonych ogromne problemy, po czym zszokowanemu bratu przyznaje prosto w oczy: ja się go boję. Dlaczego? Przecież Piotr wydaje się porządnym, prawym człowiekiem. Dziwne zachowanie Alicji wprowadza niesamowity chaos w głowie Ruperta. Nie wie już, w co powinien wierzyć, kim tak naprawdę są jego bliscy i ile tajemnic kryje się pod maskami rodzinnej serdeczności. A to dopiero początek kłopotów! Jakby mało było zamieszania w Sandomierzu, Ogrodnik otrzymuje paraliżujący telefon z groźbą od swojej córki Roksany. Chwilę później dowiaduje się, że ktoś włamał się do jego domu w Szklarskiej Porębie. Czuje się mocno przytłoczony, a gęsta atmosfera tajemnicy ściska gardło.
Z drugiej strony barykady mamy komendanta Eryka Dobrowolskiego. To policjant, który prowadzi sprawę zaginięcia nastoletniej Oliwii. Śledztwo jednak utknęło w martwym punkcie, brak jednoznacznych dowodów, a zegar nieubłaganie tyka. Jedynym realnym punktem zaczepienia dla Dobrowolskiego staje się fakt, że w mieście pojawił się człowiek z mroczną przeszłością – ktoś, kto kiedyś był podejrzany o zabójstwo żony. Ten człowiek przyjechał do Sandomierza, udaje policjanta i nazbyt mocno interesuje się zaginioną dziewczynką. Tym człowiekiem jest oczywiście Rupert Ogrodnik. Dobrowolski staje przed gigantycznym dylematem.
Co tak naprawdę stało się z Oliwią? Czy jej zniknięcie ma związek z niedawną śmiercią jej ojca? A może to przyjazd rodziny Ogrodników uruchomił lawinę tragicznych zdarzeń? Komu z tej skomplikowanej trójki powinien uwierzyć komendant Dobrowolski? Jedno jest pewne: wszystko wskazuje na to, że Rupert Ogrodnik dostanie dokładnie to, czego chciał – wyjazd, który zapamięta na zawsze, choć z zupełnie innych powodów, niż sobie planował.
Chcę bardzo mocno docenić kreatywność autorki w stworzeniu tej historii. To nie jest zwykła powieść kryminalna, którą czyta się i zapomina. Odkrywanie kolejnych kart tej opowieści jest pełnowymiarową literacką podróżą, która na zawsze pozostaje w czytelniczej psychice. Katarzyna Wolwowicz posługuje się piórem z niezwykłą lekkością, a jednocześnie z precyzją dawkuje nam emocje. Sposób prowadzenia narracji, przeplatanie wątków personalnych ze śledztwem oraz genialnie nakreślony portret psychologiczny postaci sprawiają, że od lektury po prostu nie sposób się odciągnąć.
Książka ma doskonałe tempo. Nie ma tu zbędnego teoretyzowania ani akademickiego nadęcia. Jest za to mięsista, autentyczna opowieść pełna zwrotów akcji i fałszywych tropów. Wolwowicz buduje napięcie w taki sposób, że z każdym rozdziałem nasza pewność co do rozwiązania zagadki maleje, a apetyt na prawdy rośnie.
Podsumowując – „Śladami utraconego życia” to doskonała powieść w dorobku Katarzyny Wolwowicz i kolejny dowód na to, że pisarka ta zasługuje na miejsce w ścisłej czołówce rodzimych autorów kryminałów. Polecam tę książkę z czystym sercem każdemu miłośnikowi dobrej literatury. Jeśli szukacie lektury, która powali Was na kolana swoją pomysłowością i wykonaniem, nie sięgajcie dalej. Rupert Ogrodnik i Sandomierz czekają, by wciągnąć Was w wir tajemnic! Czyt-NIK gorąco poleca!
Książka pt. „Śladami utraconego życia” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło

