Jeśli kiedykolwiek złapałeś się na tym, że muzyka i słowa Leonarda Cohena dosłownie zatrzymują czas, a w nutach „Hallelujah” czy „Famous Blue Raincoat” czujesz coś znacznie głębszego niż zwykłą melodię, to mam dla Ciebie absolutną perełkę. Prawdziwy czytelniczy rarytas, obok którego żaden miłośnik dobrej literatury nie przejdzie obojętnie! Czyt-NIK wraca dziś z książką, która rozbija bank i nie pozwala odłożyć się na półkę ani na chwilę.
Trzymam w rękach książkę, która zdecydowanie wykracza poza ramy standardowej opowieści biograficznej. Christophe Lebold w książce „Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów” (wydanej w genialnym, wręcz kongenialnym i pełnym językowego wyczucia przekładzie Filipa Łobodzińskiego) proponuje nam podróż zupełnie innego kalibru. Bez akademickiego nadęcia, bez bezdusznego teoretyzowania, bez suchych dat i napuszonych definicji, które tak często potrafią zamienić fascynującą życiową epopeję w śmiertelnie nudny wykład. Lebold pisze sercem, pasją i niezwykłą czułością, spędzając ponad dwadzieścia lat na tropieniu śladów montrealskiego barda. I wiecie co? To czuć na każdej z tych ponadczasowych stron!
Kim tak naprawdę był Leonard Cohen? Legendą muzyki? Ikoną popkultury? Poszukiwaczem sensu, który przez całe swoje długie i niezwykle intensywne życie nieustannie balansował między świętością a profanum? Lebold w swojej znakomitej pracy pokazuje, że próba włożenia Cohena do jakiejkolwiek jednej szufladki jest z góry skazana na porażkę. To człowiek pełen sprzeczności – z jednej strony stały bywalec wykwintnych salonów i uwodziciel, z drugiej zaś pustelnik, szukający ukojenia w cichej medytacji. I to właśnie te pęknięcia, te ludzkie słabości i ciągła walka ze sobą czynią go tak niesamowicie bliskim każdemu czytelnikowi.
Razem z autorem ruszamy w bezwzględnie wciągającą, wręcz hipnotyzującą trasę. Zaczynamy w kanadyjskim Montrealu, pośród lokalnej awangardy literackiej, młodzieńczych buntów i pierwszych tomików wierszy, by za chwilę trafić… do kubańskiego więzienia w samym środku politycznej zawieruchy! Przechodzimy przez artystyczną wrzawę nowojorskiej bohemy, legendarny hotel Chelsea, rozgrzane słońcem uliczki greckiej wyspy Hydra – gdzie powstały utwory stanowiące kamienie milowe jego kariery – aż po chłodne, surowe mury klasztoru zen na Mount Baldy, gdzie Cohen jako mnich Jikan spędził lata na obieraniu ziemniaków, parzeniu herbaty i gorliwej medytacji.
Lebold nie sprzedaje nam taniej sensacji ani nie szuka taniego poklasku. On doskonale rozumie, że życiorys Cohena nie był przypadkowym zbiorem barwnych anegdot, ale nieustanną duchową, intelektualną i artystyczną peregrynacją. Autor spogląda na życiowe kryzysy, miłosne uniesienia, głębokie załamania psychiczne i spektakularne wielkie powroty artysty przez pryzmat jego twórczości. Piosenki, powieści i wiersze nie są tu tylko tłem dla faktów – one są kluczem do zrozumienia tajemnicy jego niezwykłej duszy.
Czytając tę biografię, ma się wrażenie, jakbyśmy siedzieli z autorem w kameralnym, przyciemnionym klubie jazzowym przy dobrej kawie lub szklance szlachetnego trunku i rozmawiali o sztuce, która naprawdę ma znaczenie. Lebold pozwala nam na nowo odkryć motywy, które powracają w piosenkach Cohena niczym powracający sen: samotność, pociąg do transcendencji, nieuchwytne pożądanie, grzech, odkupienie oraz głęboka, często bolesna i naznaczona wątpliwościami wiara.
Dzięki tej książce utwory, które znamy od lat niemal na pamięć – jak „Suzanne”, „Bird on the Wire”, „Famous Blue Raincoat” czy absolutnie ikoniczne „Hallelujah” – zyskują głębię, jakiej wcześniej mogliśmy po prostu nie dostrzegać. Lebold otwiera przed nami drzwi do prywatnej pracowni poety, pokazując, ile potu, łez i duchowej walki kosztowało stworzenie każdego pojedynczego wersu. To nie były piosenki pisane „na kolanie” w pięć minut. To były teksty szlifowane latami, wyciskane z własnego życia, często okupione ogromnym cierpieniem, bezsennością i samotnością.
Warto przy tym zatrzymać się na chwilę przy genialnej pracy tłumacza. Filip Łobodziński wykonał tutaj pracę po prostu gigantyczną. Przekład nie tylko idealnie zachowuje poetycki rytm i ducha oryginału, ale sprawia, że przez tę biografię po prostu się płynie. Fraza jest lekka, kiedy trzeba zadziorna i dowcipna, a w miejscach wymagających zadumy – głęboka, refleksyjna i niezwykle dojrzała.
To, co absolutnie zachwyca i urzeka w „Świadku upadku aniołów”, to fakt, że Lebold nie zamyka się wyłącznie w czterech ścianach pokoju swojego bohatera. Twórczość Cohena staje się w jego rękach precyzyjną soczewką, przez którą oglądamy fundamentalne przemiany zachodniej kultury na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat. Obserwujemy wybuch kontrkultury lat 60., zachłanną i burzliwą rewolucję obyczajową, stopniowy kryzys tradycyjnych instytucji religijnych oraz rozpaczliwe poszukiwanie nowej duchowości we współczesnym, zdesakralizowanym świecie. Cohen nie był jedynie biernym obserwatorem tych przemian – on był ich najważniejszym głosem i wnikliwym kronikarzem. Potrafił uchwycić ulotne nastroje epoki i nazwać lęki współczesnego człowieka trafniej niż najwięksi filozofowie tamtych czasów. Dlatego biografia autorstwa Lebolda to tak naprawdę opowieść o nas wszystkich – o naszych poszukiwaniach, bolesnych upadkach i nieustannej nadziei na odnalezienie choćby odrobiny światła w ciemności.
Moi Drodzy, powiedzmy sobie wprost i bez owijania w bawełnę: na rynku wydawniczym pojawia się mnóstwo biografii. Czasami trafiamy na pozycje pisane ewidentnie pod dyktando szybkiej sprzedaży, powierzchowne, odtwórcze i robione po najmniejszej linii oporu. Ale „Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów” to absolutna ekstraklasa czytelnicza. Nazywanie jej najważniejszą i najlepszą biografią Cohena przez znawców przedmiotu nie jest ani trochę przesadzone. Lebold stworzył dzieło z ogromnym rozmachu, a zarazem niezwykle intymne, bliskie czytelnikowi i głęboko osobiste.
Jeśli twórczość Leonarda Cohena towarzyszy Wam od lat, ta książka sprawi, że pokochacie go na nowo, dostrzegając nieznane dotąd niuanse w znanych utworach. Jeśli natomiast dopiero chcecie zacząć swoją przygodę z jego poezją i muzyką – nie mogliście trafić na lepszy start. To idealny przewodnik po dusznych korytarzach ludzkiej wrażliwości, napisany z niesamowitą pasją, swobodą i zrozumieniem drugiego człowieka.
Dla mnie ta lektura była niezapomnianym, wyśmienitym doświadczeniem literackim. Gorąco polecam każdemu, kto w książkach szuka prawdy, głębi i prawdziwych emocji. Biografia Christophe’a Lebolda w pełni zasługuje na najwyższe noty, czerwony znak jakości Czyt-NIKa i zaszczytne miejsce na Waszych domowych półkach. Czytajcie, słuchajcie Cohena i dajcie się ponieść tej niezwykłej, poruszającej opowieści!
Książka pt. „Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów” ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak Literanova

