Czyt-NIK: W „Goryczy prawdy” długo prowadzi Pani czytelnika w niepewności, a tropy często okazują się mylące. Jak wygląda proces konstruowania takiej intrygi – najpierw zna Pani zakończenie, a później buduje drogę do niego, czy historia sama prowadzi Panią do finału?
Małgorzata Podstawna: Zanim zacznę pisać właściwy tekst, tworzę plan powieści. Nawet jeśli w trakcie pisania później coś zmieniam, to zwykle od początku znam zakończenie oraz większość tropów i zmyłek. Nie znaczy to, że w trakcie pisania nie pojawia się coś zupełnie nowego lub, że wszystko, co zaplanowałam w ostatecznej wersji zostaje ujęte. Staram się podchodzić do tego elastycznie, w myśl zasady: plany są po to, by je zmieniać.
Czyt-NIK: Komisarz Tamara Swoboda jest jednocześnie profesjonalna i bardzo ludzka, dzięki czemu łatwo uwierzyć w jej decyzje. Na ile ta bohaterka powstała z obserwacji prawdziwych ludzi, a na ile jest wytworem Pani wyobraźni?
Małgorzata Podstawna: Trudno to tak dokładnie określić. Z jednej strony Tamara jest wytworem mojej wyobraźni, ale na moją wyobraźnię ma wpływ między innymi obserwacja prawdziwych ludzi. Moje postacie nigdy nie są jeden do jeden kopią prawdziwego człowieka, ale nie ukrywam, że czerpię inspirację z obserwowania.
Czyt-NIK: W „Goryczy prawdy” ważniejsze od pytania „kto zabił?” wydaje się pytanie „dlaczego?”. Czy właśnie pokazywanie motywacji i konsekwencji ludzkich wyborów jest dla Pani najistotniejszym elementem dobrego kryminału?
Małgorzata Podstawna: Dla mnie osobiście tak, bo ja akurat lubię wiedzieć „dlaczego”, ale to nie znaczy, że to jedyna właściwa droga. W klasycznym kryminale raczej skupiamy się na zagadce, dedukcji, razem z bohaterem próbujemy odpowiedzieć na pytanie „kto”. A ja chcę pokazać nie tylko drogę do rozwiązania zagadki, ale też wszystko co się z tym wiążę. Dlatego moje kryminały mają też rozbudowaną warstwę obyczajową. Czasem mówię, że moja książką to nie kryminał, a krymiczaj (połączenie słów kryminał i obyczaj).

