Jeśli tak jak ja uwielbiacie ten niezastąpiony dreszcz emocji, gdy przewracacie kolejną kartkę powieści, a w Waszej głowie kołacze się tylko jedno pytanie: „Komu, do cholery, mogę tutaj zaufać?”, to mam dla Was informację absolutnie doskonałą. Dziś na warsztat i czytelniczy ruszt biorę najnowszą powieść niekwestionowanej królowej dreszczowców ostatnich lat. Mowa oczywiście o Freidzie McFadden i jej najnowszej książce zatytułowanej „Jej chłopak”.
Już na wstępie muszę Wam coś wyznać. Gdy tylko ta książka trafiła w moje ręce, wiedziałem, że czeka mnie długa, nieprzespana noc. I absolutnie się nie pomyliłem. Autorka po raz kolejny dowiodła, że konstrukcja thrillera psychologicznego nie ma przed nią absolutnie żadnych tajemnic. To lektura, od której nie sposób się oderwać, a każda kolejna strona jest niczym wyrafinowana gra z nami – czytelnikami. Bez zbędnego akademickiego nadęcia, bez rozkładania prozy na czynniki pierwsze w skomplikowanych teoriach literackich powiem Wam prosto z serca: ta książka po prostu wgniata w fotel!
Wyobraźcie sobie Sydney Shaw. Młoda, ambitna dziewczyna mieszkająca w tętniącym życiem, ale i przytłaczającym Nowym Jorku. Sydney, podobnie jak tysiące innych singielek w wielkiej metropolii, próbuje odnaleźć swoją drugą połówkę. I co tu dużo mówić – jej dotychczasowe doświadczenia z aplikacjami randkowymi to jedno wielkie, rozciągnięte w czasie piekło. Kłamcy kreujący się na biznesmenów, faceci, którzy w najmniej odpowiednim momencie „zapominają” portfela, maminsynki, którzy szukają nie partnerki, lecz nowej opiekunki – brzmi znajomo, prawda? Każda z nas lub każdy z nas przynajmniej raz w życiu słyszał takie historie od znajomych.
Freida McFadden buduje ten wstęp niezwykle realistycznie, dając nam bohaterkę, z którą natychmiast się utożsamiamy. Sycimy się jej humorem, ubolewamy nad jej nieudanymi spotkaniami i życzymy jej z całego serca, aby wreszcie trafiła na kogoś wartościowego. I nagle następuje przełom. Los wreszcie się do niej uśmiecha! Na drodze Sydney staje mężczyzna, który wydaje się wręcz wyjęty z najpiękniejszych marzeń. Przystojny, niezwykle czarujący, szanujący kobietę, wrażliwy, a na dodatek... jest szanowanym lekarzem w miejscowym szpitalu. Brzmi jak absolutna wygrana na loterii życiowej! Sydney czuje, że po latach miłosnych porażek i zawirowań wreszcie odnalazła swoją bezpieczną przystań. Mężczyznę, przy którym może zdjąć zbroję i po prostu być sobą.
Podczas gdy Sydney rozpływa się w zachwytach nad swoim nowym wybrankiem, nad Nowym Jorkiem gromadzą się czarne, złowrogie chmury. Miastem wstrząsa seria brutalnych, skrupulatnie zaplanowanych morderstw. Miejscowa policja jest całkowicie bezradna wobec seryjnego zabójcy, który działa według przerażającego i zimnego jak stal schematu. Morderca poluje na młode kobiety w aplikacji randkowej – najpierw umawia się z nimi na romantyczne spotkania, zdobywa ich zaufanie, a potem brutalnie odbiera im życie. Sydney na początku próbuje nie myśleć o ponurych nagłówkach w gazetach i wiadomościach telewizyjnych. W końcu ma u swojego boku mężczyznę idealnego, przy którym powinna czuć się w stu procentach bezpieczna. Jednak w miarę rozwoju wydarzeń, w głowie bohaterki – a wraz z nią w głowach nas wszystkich – zaczyna kiełkować małe, niepokojące ziarno niepewności. Niewielkie gesty, znikające szczegóły, niedomówienia. Drobne pęknięcia na krystalicznym wizerunku idealnego partnera.
To, co Freida McFadden robi z czytelnikiem w „Jej chłopaku”, to po prostu majstersztyk! Autorka z niezwykłą lekkością buduje napięcie. Za każdym razem, gdy wydaje Ci się, że już wiesz, w którą stronę zmierza fabuła, gdy składasz sobie w głowie wszystkie klocki układanki – McFadden jednym sprężystym ruchem wywraca stół do góry nogami. Postaci są wyraziste, a dialogi płynne, naturalne i pozbawione jakiejkolwiek sztuczności. Nie ma tu niepotrzebnych, długich opisów, które zwalniałyby akcję. Wszystko jest po coś. Każde niedomówienie, każdy cień rzucony na postać chłopaka Sydney sprawia, że zaczynamy popadać w niemal paraboliczną paranoję. Razem z bohaterką analizujemy każde wypowiedziane przez niego słowo, spoglądamy na jego zegarek, śledzimy godziny jego dyżurów w szpitalu. To uczucie nieustannego zagrożenia towarzyszy nam od pierwszej do ostatniej strony.
Nie będę ukrywał – ta książka zdobywa moje czytelnicze uznanie i zdecydowanie zasługuje na miano NIK - Najlepszych Interesujących Książek! To nie jest zwykły thriller, o którym zapomina się pięć minut po odłożeniu go na półkę. To opowieść, która pulsuje żywym emocjonalnym tętnem. Autorka ponownie sprawiła, że moje czytelnicze emocje sięgnęły zenitu. Siedziałem przy niej do późnych godzin nocnych, obiecując sobie: „jeszcze tylko jeden rozdział”, by o czwartej nad ranem z wypiekami na twarzy doczytywać ostatnie akapity. Autorka zdobyła me czytelnicze serce, które złaknione jest kolejnych dzieł pisarki. Jej powieści to mistrzostwo tworzenia powieści, na kartach których zapisane są historie poruszające najczulsze struny mego czytelniczego serca. McFadden po raz kolejny udowodniła, że potrafi bezbłędnie operować ludzkimi lękami, pragnieniem miłości oraz paraliżującym strachem przed tym, co nieznane.
Jeśli szukacie książki, która od pierwszego rozdziału wciągnie Was w wir niepewności, która sprawi, że zaczniecie kwestionować intencje nawet najbardziej wyidealizowanych bohaterów, a przede wszystkim da Wam niesamowitą frajdę z czytania – „Jej chłopak” jest pozycją obowiązkową. Gorąco polecam i przyznaję swój oficjalny czytelniczy znak jakości!
Książka pt. "Jej chłopak" ukazała się nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona Kryminału

