Lucyna Olejniczak po raz kolejny udowadnia mi, że posiada niezwykły dar tworzenia historii, w których przeszłość nie jest jedynie odległym tłem, lecz żyje własnym rytmem, oddycha, zaskakuje i potrafi mocno poruszyć czytelniczą wyobraźnię. „Ostatni nokturn”, drugi tom cyklu „Pani na wrzosowisku”, to moje kolejne spotkanie z twórczością pisarki, która już wcześniej zdobyła me czytelnicze serce, a tym razem ponownie zaimponowała mi swoją kreatywnością pisarską. I właśnie ta kreatywność jest jednym z największych atutów tej powieści.
Lucyna Olejniczak zabiera czytelnika do dwóch niezwykle interesujących światów. Z jednej strony mamy Warszawę ogarniętą Powstaniem Listopadowym, z drugiej – wiktoriańską Anglię, najpierw Londyn, a później tajemnicze wrzosowiska Yorkshire. Te miejsca nie są jedynie dekoracją dla wydarzeń. Autorka potrafi nadać im charakter i sprawić, że podczas lektury naprawdę czujemy zmianę otoczenia. Z gwarnej i pełnej niepokoju stolicy trafiamy do Anglii, która początkowo ma być dla Elizy nowym początkiem, lecz szybko okazuje się przestrzenią pełną zagadek, niebezpieczeństw i sekretów.
A przecież właśnie Eliza Bielska jest sercem tej historii. Młoda pianistka zostaje zmuszona do opuszczenia Warszawy atakowanej przez carskie wojska. Wyjazd do Anglii miał otworzyć przed nią nowy rozdział życia. Los jednak najwyraźniej przygotował dla niej zupełnie inny scenariusz. Londyn zamiast oczekiwanego spokoju przynosi kolejne komplikacje. Eliza traci pracę, jej stryj Karol bankrutuje, a Nelly – dziewczyna, którą wcześniej uratowała – ucieka ze szkoły, w której ukrywa się morderca kobiet. I nagle pojawia się pytanie: gdzie właściwie jest Nelly? To jeden z tych momentów, kiedy czytelnik zaczyna jeszcze uważniej przyglądać się wydarzeniom. Olejniczak nie prowadzi swojej bohaterki prostą drogą. Wręcz przeciwnie – co chwilę pojawiają się nowe okoliczności, osoby i tajemnice, które sprawiają, że spokojne życie Elizy staje się coraz bardziej odległym marzeniem.
Szczególnie interesujące jest to, że autorka potrafi połączyć różne literackie nastroje. Mamy tutaj historyczne tło, obyczajowość, emocje, rodzinne relacje, tajemnice, niepokój, a także uczucia. I choć każdy z tych elementów mógłby funkcjonować jako osobna opowieść, Lucyna Olejniczak umiejętnie splata je w jedną historię.
Nie brakuje również emocji związanych z życiem uczuciowym Elizy. Kiedy wydaje się, że los nie zamierza jej oszczędzić, pojawia się miłość. Ta, na którą młoda kobieta od dawna czekała. Eliza wychodzi za mąż i razem z ukochanym przenosi się do Yorkshire. Wydawałoby się, że właśnie tutaj rozpocznie się jej wymarzone życie. Ale czy można tak po prostu zamknąć drzwi za przeszłością? Okazuje się, że nie. Rezydencja na wrzosowiskach skrywa własne sekrety, a jej mieszkańcy niekoniecznie są tymi, za których chcieliby uchodzić. Eliza musi zmierzyć się z kolejnymi doświadczeniami, zanim naprawdę stanie się „Panią na wrzosowisku”.
I właśnie tutaj najbardziej doceniam kunszt Lucyny Olejniczak. Autorka nie ogranicza się do opowiedzenia historii młodej kobiety, która zmienia miejsce zamieszkania. Tworzy wielowątkową literacką podróż, podczas której kolejne elementy układanki pojawiają się we właściwym momencie. Czytelnik poznaje świat Elizy stopniowo, a wraz z nią odkrywa kolejne tajemnice. To właśnie odkrywanie tej historii sprawiało mi ogromną przyjemność.
Lubię książki, które pozwalają mi wejść do stworzonego przez autora świata i przez pewien czas zapomnieć o rzeczywistości. „Ostatni nokturn” daje mi taką możliwość. Wędrując razem z Elizą od Warszawy, przez Londyn, aż po Yorkshire, miałem poczucie odbywania prawdziwej literackiej podróży. A są takie podróże, których nie kończymy wraz z ostatnią stroną. Ta historia zostaje gdzieś w czytelniczej psychice. Wraca w myślach, przypomina o bohaterach, miejscach i wydarzeniach. Właśnie dlatego tak bardzo cenię książki, które nie kończą się wraz z odłożeniem ich na półkę.
„Ostatni nokturn” jest również kolejnym dowodem na to, że Lucyna Olejniczak potrafi budować historie w sposób, który przyciąga uwagę. Jej styl, narracja oraz sposób prowadzenia fabuły zasługują na uznanie. Autorka ma własny pomysł na opowiadanie historii i potrafi konsekwentnie wykorzystać go do stworzenia opowieści pełnej emocji, tajemnic i niespodziewanych zwrotów.
Moje kolejne spotkanie z twórczością Lucyny Olejniczak po raz kolejny utwierdziło mnie w przekonaniu, że pisarka posiada niezwykły talent do tworzenia niepowtarzalnych historii. Za każdym razem imponuje mi jej kreatywność pisarska, a „Ostatni nokturn” jest tego kolejnym przykładem.
Szczególnie podoba mi się sposób, w jaki autorka wykorzystuje historyczne realia. Nie przytłaczają one fabuły, lecz pozwalają jej nabrać odpowiedniego kolorytu. Warszawa czasów Powstania Listopadowego oraz wiktoriańska Anglia tworzą dwa różne światy, pomiędzy którymi Eliza musi odnaleźć własne miejsce. A przecież jej droga dopiero się zaczyna. „Ostatni nokturn” to dla mnie powieść godna uwagi. To książka, w której znalazłem emocje, tajemnice, miłość, rodzinne komplikacje i niezwykle interesującą podróż przez różne miejsca oraz czasy. Przede wszystkim jednak znalazłem historię stworzoną z dużą wyobraźnią i pisarskim kunsztem. Dlatego też mogę śmiało powiedzieć: ta książka zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. A skoro tak, nie mogło jej zabraknąć na mojej czyt-NIKowej półce!
Książka pt. „Ostatni nokturn” ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka

