Z ogromną radością i szybszym biciem serca wracam do Was z recenzją, która jest dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko kolejnym wpisem w sieci. To już trzecie spotkanie z twórczością pisarza, który dawno temu zdobył me czytelnicze serce. Mateusz Żuchowski po raz kolejny udowodnił, że jego wyobraźnia nie zna granic, a pióro ma moc urzekania od pierwszej do ostatniej strony.
Kiedy sięgałem po finałowy tom tej niesamowitej serii “Świt. Cieniobójcy. Tom 3”, wiedziałem, że czeka mnie coś wyjątkowego. Nie zawiodłem się. Pisarz po raz kolejny zaimponował mi swoją kreatywnością pisarską, serwując historię, która wciąga bez pamięci i zostaje z człowiekiem na długo po zamknięciu okładki.
Dawno zapomniana jutrzenka, która miała być symbolem nowego początku, przyniosła ze sobą nie tylko radość, ale i ogromną gorycz. Zwycięstwo nad istotami nazywanymi cieniami kosztowało bohaterów niewyobrażalnie wiele – być może zbyt wiele, by można było tak po prostu zacząć żyć na nowo.
Kiedy wydaje się, że świat wreszcie zmierza w dobrym kierunku, z trudem budowany porządek zaczyna chwiać się w posadach. Stary nieprzyjaciel wcale nie zniknął na dobre, a mrok czai się tuż za rogiem, czekając na odpowiedni moment.
W centrum tych wydarzeń stoi królowa Ren. Przez cztery lata wiodła swój lud ku świetlanej przyszłości, budując nadzieję na gruzach dawnego świata. Teraz jednak musi stawić czoła temu, przed czym drży każdy władca – prawdziwemu ciężarowi korony.
Ren staje przed dramatycznym, druzgocącym wyborem, czy wyzbyć się własnego człowieczeństwa, by ocalić królestwo? Czy może porzucić wszystko, co kocha, oddając to na pastwę wzbierającego wokół chaosu?
Jakby tego było mało, na jej drodze pojawia się tajemniczy gemomanta. Postać intrygująca, niejednoznaczna i niezwykle niebezpieczna. Kim jest? Czy okaże się upragnionym wybawieniem, czy ostatecznym przekleństwem? Na te pytania musicie odpowiedzieć sobie sami, zanurzając się w lekturze.
To, co autor zrobił w tym tomie, zasługuje na najwyższe uznanie. Stworzył historię, której odkrywanie jest prawdziwą, niezapomnianą literacką podróżą. To nie jest zwykła książka fantasy, którą przeczyta się i odkłada na półkę, zapominając po tygodniu. To opowieść, która wdziera się do głowy, krąży w krwiobiegu i na zawsze pozostaje w czytelniczej psychice.
Zachwyciłem się kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii przez Żuchowskiego. Styl, w jakim prowadzi narrację, jest po prostu genialny w swojej prostocie, a zarazem pełen głębi. Mateusz Żychowski potrafi operować emocjami tak sprawnie, że podczas czytania czułem każdy powiew nadciągającego chaosu, każdy dylemat moralny królowej Ren i każdy cień, który kładł się na losach bohaterów. Brak tu sztuczności, dostajemy czystą, szczerozłotą pasję pisarską, która porywa bez reszty.
Dla mnie to powieść absolutnie godna uwagi. Bez wahania mogę śmiało dodać, że książka zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, dumnie wzbogacając wartości i jakość mojej czyt-NIKowej biblioteczki.
Jeśli szukacie historii z krwi i kości, pełnej emocji, zwrotów akcji i bohaterów zepchniętych na skraj przepaści, to “Świt” jest pozycją obowiązkową. Mateusz Żuchowski po raz kolejny udowodnił, że polska fantastyka ma się świetnie i potrafi zaskakiwać na każdym kroku. Polecam z całego serca. Sięgnijcie, przeczytajcie i pozwólcie porwać się temu niezwykłemu światu!
Książka pt. „Świt. Cieniobójcy. Tom 3” ukazała się nakładem Wydawnictwa Harde

