Jeśli szukacie czegoś, co sprawi, że zapomnicie o świecie wokół, a stronicowanie będziecie mierzyć szybszym biciem serca, to trafiliście idealnie. Dzisiaj wpadam do Was z prawdziwą petardą literacką, która sprawiła, że zarwałem noc. Mowa o debiucie Katarzyny Gołdy zatytułowanym "Złoty spadochron".
Kiedy sięgam po thrillery szpiegowskie, często obawiam się jednego: papierowych postaci, które są tylko pionkami w nudnej grzie politycznej, oraz żargonu, przez który trzeba przedzierać się ze słownikiem w ręku. Tutaj jednak spotkała mnie kapitalna niespodzianka. Autorką jest była oficer polskiego kontrwywiadu, co czuć od pierwszej do ostatniej strony – nie w sensie nudnych wykładów, ale autentyczności, jaką może dać tylko ktoś, kto ten zamknięty, mroczny świat zna od podszewki.
Wyobraźcie sobie zwykły dzień. Ewa – rozwiedziona mama dwójki dzieci, kobieta, która próbuje po prostu ogarnąć codzienność – nagle natrafia na zwłoki. Szok? Ogromny. Ale to dopiero czubek góry lodowej. Szybko okazuje się, że zna denata, tyle że pod zupełnie innym imieniem niż to, które widnieje w dokumentach przy nim znalezionych. Co gorsza, Ewa ma swoje tajemnice i z całego serca wolałaby, żeby nikt nigdy nie połączył jej z tymi zwłokami.
I w tym momencie maszyna rusza. Ewa niechcący wchodzi w sam środek gigantycznej intrygi, gdzie każdy fałszywy krok, każde zbyt głośne westchnienie czy spojrzenie w złym kierunku może oznaczać bilet w jedną stronę.
Katarzyna Gołda stworzyła historię, której odkrywanie to prawdziwa, fascynująca literacka podróż. Autorka wykazuje się niesamowitą kreatywnością w budowaniu napięcia. Nie dostajemy tu tanich sztuczek czy nagłych deus ex machina. Fabuła jest misternie tkana, a jej echa i zwroty akcji na długo pozostają w czytelniczej psychice. Zamykacie książkę, gasicie światło, a w głowie nadal mielicie motywy, intrygi i motywacje bohaterów.
To, co najbardziej urzeka w tej powieści, to realizm. Dostajemy wgląd w mechanizmy funkcjonowania służb specjalnych – świata pełnego brudnej manipulacji, układów, nieprzewidywalnych sojuszy i gry pozorów. Tutaj nikt nie jest tym, kim się wydaje. Przyjaciel z poniedziałku we wtorek może okazać się śmiertelnym wrogiem, a zaufanie to luksus, na który żaden z graczy nie może sobie pozwolić.
Ogromnym plusem jest też inspiracja historyczna. Powieść czerpie z echa jednej z największych i najbardziej tajemniczych afer PRL-u – operacji „Żelazo”. To sprawia, że fikcja literacka płynnie i niebezpiecznie splata się z rzeczywistością, nadając całości niesamowitego, głębokiego tła. Nie jest to płaska opowieść o ucieczce przed złymi panami z pistoletami. To inteligentna gra kotka i myszki, w której stawką jest nie tylko przetrwanie, ale też prawda o ludzkiej naturze.
Styl Katarzyny Gołdy zasługuje na najwyższe uznanie. Pisze lekko, dynamicznie, ale bez zbędnego upraszczania. Język jest osadzony w realiach, dialogi brzmią naturalnie, a tempo narracji doskonale współgra z emocjami bohaterów. Czuć, że autorka panuje nad każdym wątkiem i nie gubi się w gąszczu skomplikowanych relacji. Ewa jako główna bohaterka budzi ogromną sympatię – nie jest niepokonanym agentem z amerykańskich filmów akcji, ale normalną kobietą z krwi i kości, która próbuje przeżyć w świecie rekinów. Jej strach, determinacja i dezorientacja są tak namacalne, że kibicujemy jej z zapartym tchem od pierwszej do ostatniej strony.
Dla mnie "Złoty spadochron" to powieść absolutnie godna uwagi. To książka, która trzyma w napięciu, zmusza do myślenia i pokazuje, że polski thriller szpiegowski ma się czym pochwalić i śmiało może konkurować z zagranicznymi bestsellerami.
Z pełnym przekonaniem i czystą przyjemnością mogę dodać, że ta pozycja zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, dzięki czemu zajmuje dumne, honorowe miejsce w mojej czyt-NIKowej biblioteczce. Jeśli szukacie książki, która porwie Was od pierwszej strony i nie pozwoli zasnąć, to „Złoty spadochron” czeka na Wasze półki!
A czy Wy mieliście już okazję zanurzyć się w ten szpiegowski świat? Jakie są Wasze wrażenia po lekturze debiutu Katarzyny Gołdy?
Książka pt. "Złoty spadochron" ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego

