Kiedy wsiadamy na pokład statku kosmicznego, nigdy nie możemy być pewni, dokąd właściwie zaprowadzi nas ta podróż. Możemy trafić na odległą planetę, spotkać niezwykłych mieszkańców innych światów, wpakować się w sam środek międzyplanetarnych problemów albo… po prostu dobrze się bawić. W przypadku Kajtka i Koka można być pewnym jeszcze jednego – nuda absolutnie nie wchodzi w grę!
„Kajtek i Koko w kosmosie – Nowe Przygody. W próżnej próżni. Tom 1” to powrót do jednego z najważniejszych fragmentów twórczości Janusza Christy. Powrót wyjątkowy, bo historia, która przed laty podbijała łamy „Wieczoru Wybrzeża”, otrzymuje nowe życie w odświeżonej, kolorowej odsłonie. A ja, jako czytelnik, mogę ponownie wskoczyć do tej kosmicznej rakiety i ruszyć wraz z bohaterami w kierunku gwiazdozbioru Oriona. I powiem jedno: ta podróż zdecydowanie zasługuje na miejsce w czyt-NIKowej biblioteczce!
Kajtek i Koko nie są przecież bohaterami przypadkowymi. To postacie, które zajmują szczególne miejsce w historii polskiego komiksu. Janusz Christa stworzył ich na długo przed tym, zanim Kajko i Kokosz stali się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów rodzimej literatury obrazkowej. Co ciekawe, fabularnie Kajtek i Koko są ich potomkami, ale pod względem daty powstania – przodkami. I już sam ten fakt pokazuje, z jak wyjątkowym fragmentem komiksowej historii mamy tutaj do czynienia.
„Kajtek i Koko w kosmosie” to prawdziwa kosmiczna epopeja. Historia powstawała w latach 1968–1972 i liczyła ponad 1200 odcinków, dzięki czemu do dziś pozostaje najdłuższym polskim komiksem fantastycznym. To robi wrażenie. Tym bardziej że Christa nie ograniczył się do wrzucenia swoich bohaterów w kosmiczną scenerię i odhaczania kolejnych planet. Wręcz przeciwnie. Otrzymujemy pełną przygód wyprawę, w której każdy kolejny etap może przynieść coś zupełnie niespodziewanego.
Punktem wyjścia jest eksperyment profesora Kosmosika. Zwariowany naukowiec wysyła Kajtka i Koka w kierunku gwiazdozbioru Oriona. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Odległe planety, obcy mieszkańcy, nietypowe zwyczaje, niebezpieczeństwa, tarapaty i sytuacje, w których trzeba będzie znaleźć wyjście z pozornie beznadziejnego położenia. A jednak, mimo całego tego kosmicznego zamieszania, Kajtek i Koko pozostają sobą. I właśnie to jest jedna z największych sił tej historii. Nie mamy tutaj bohaterów, którzy nagle stają się wszechmocnymi herosami tylko dlatego, że znaleźli się w przestrzeni kosmicznej. To wciąż dwaj sympatyczni, pełni energii faceci, którzy potrafią znaleźć się w centrum niezwykłych wydarzeń, a jednocześnie zachowują swój charakter, poczucie humoru i zwyczajną ludzką ciekawość świata.
Christa doskonale bawi się konwencją fantastycznej podróży. Kosmos staje się ogromnym placem zabaw dla wyobraźni autora. Każda planeta może oznaczać zupełnie nową przygodę, a każda napotkana cywilizacja może przynieść kolejną niespodziankę. I właśnie kreatywność autora robi tutaj ogromne wrażenie. Czytając ten komiks, cały czas miałem poczucie, że Janusz Christa naprawdę świetnie bawił się możliwością kreowania kolejnych światów. Nie ograniczał swojej wyobraźni. Pozwalał jej pędzić przed siebie z prędkością kosmiczną, a Kajtek i Koko byli idealnymi przewodnikami po tej niezwykłej rzeczywistości.
Jest w tym wszystkim ogromna lekkość. Historia nie potrzebuje skomplikowanych wyjaśnień ani akademickiego komentarza. Ma przede wszystkim dostarczać przygody, humoru i dobrej zabawy. I robi to znakomicie. Ale „W próżnej próżni” to dla mnie nie tylko opowieść. To również spotkanie z komiksowym kunsztem Janusza Christy. I tutaj muszę zatrzymać się na dłużej przy warstwie graficznej.
Doceniam ją ogromnie, pozostając w pełnym zachwycie wobec kunsztu tworzenia rysunków. Każdy kadr jest częścią większej opowieści, a sposób prowadzenia bohaterów, przedstawiania kolejnych miejsc i budowania scen sprawia, że komiks ogląda się z ogromną przyjemnością. Christa miał niezwykłą umiejętność opowiadania obrazem. Nie trzeba wielu słów, aby zrozumieć emocje bohaterów, sytuację czy dynamikę wydarzeń. Mimika, gesty, kompozycja kadru – wszystko pracuje na rzecz historii. A kiedy do tego dochodzi kolorowa, odświeżona forma tego wydania, otrzymujemy komiks, który może przyciągnąć zarówno czytelnika pamiętającego wcześniejsze wydania, jak i kogoś, kto dopiero poznaje Kajtka i Koka. I właśnie dlatego ta publikacja ma dla mnie dodatkową wartość.
To nie jest wyłącznie powrót do przeszłości. To także pokazanie, że dobrze opowiedziana historia potrafi przekraczać granice czasu. Choć od pierwszych publikacji minęły dziesięciolecia, przygody Kajtka i Koka nadal mają w sobie coś, co pozwala czytać je z uśmiechem. Jest humor, jest akcja, jest fantastyka, jest nieprzewidywalność i są bohaterowie, których po prostu chce się dalej obserwować. A przecież właśnie o to chodzi w dobrej komiksowej przygodzie. Otwieramy stronę. Potem kolejną. I jeszcze jedną. A później orientujemy się, że jesteśmy już gdzieś daleko od Ziemi, w samym środku kosmicznej przygody.
Dla mnie „Kajtek i Koko w kosmosie – Nowe Przygody. W próżnej próżni. Tom 1” to również spotkanie z historią polskiego komiksu, które nie zamienia się w muzealną lekcję. To żywa, pełna energii opowieść, którą można czytać dla czystej przyjemności. I właśnie dlatego komiks zdobył moje czytelnicze serce i zasługuje na miano NIK/ Ląduje więc na mojej symbolicznej półce, wzbogacając czyt-NIKową biblioteczkę o kawał świetnej polskiej klasyki komiksowej.
To kolejny dowód na to, że książka nie zawsze musi składać się wyłącznie z tekstu, aby zabrać czytelnika w niezwykłą literacką podróż. Czasami wystarczy kilka kadrów, odpowiednio poprowadzona kreska, dobrze skonstruowana historia i bohaterowie, z którymi chce się ruszyć w nieznane. Kajtek i Koko zapraszają więc na pokład.
Komiks pt. „Kajtek i Koko w kosmosie – Nowe Przygody. W próżnej próżni. Tom 1” dostępny jest tutaj

