Czy zdarzyło Wam się kiedyś sięgnąć po debiutancką książkę, a po przewróceniu ostatniej strony siedzieć w milczeniu z zachwytu, podziwu i czytelniczego szoku? Mnie właśnie to spotkało podczas pasjonującej lektury powieści „Granicznik”. Chcę Wam to powiedzieć prosto z mostu, bez najmniejszego owijania w bawełnę i bez akademickiego nadęcia: to mój pierwszy kontakt z tą autorką i jej pisarski debiut, ale już wiem z pełną przekonaniem, że zrobiła to w absolutnie mistrzowskim stylu!
Lena Grau to debiutantka, która dosłownie od pierwszych rozdziałów zdobyła me czytelnicze serce i zaimponowała mi swoją niezwykłą kreatywnością pisarską, dojrzałością warsztatu oraz fantastycznym wyczuciem budowania gęstego, mrocznego, wręcz osaczającego klimatu. Zachwyciła mnie wręcz kunsztem tworzenia niepowtarzalnych, pełnych pasji, głębi i autentycznych emocji historii. Jeśli szukacie lektury, która wciągnie Was bez reszty, pozbawi cennego snu i wywoła absolutny czytelniczy zachwyt – trafiliście idealnie pod właściwy adres! A taki debiut to dla mnie zapowiedź sukcesów autorki na polskim rynku wydawniczym.
Zanim jednak przejdziemy do moich osobistych zachwytów nad tą niesamowitą historią, rzućmy oko na sam zarys fabuły, który od pierwszych akapitów buduje potężne, nieprzerwanie rosnące napięcie. Akcja powieści przenosi nas w surowe, tajemnicze i niezwykle nastrojowe rejony Bieszczadów – do urokliwego, choć naznaczonego dawnymi ciemnymi cieniami Jaworca. To właśnie tam, na terenie dawnej strażnicy Wojsk Ochrony Pogranicza, dochodzi do makabrycznego i zarazem przełomowego odkrycia: odnalezione zostają ludzkie szczątki. Wkrótce śledczy dochodzą do wniosku, że wszystko niepodważalnie wskazuje na to, iż należą one do zaginionego przed trzydziestu laty ojca Macieja Zawickiego. Zawicki to obecnie szanowany, twardy i doświadczony chorąży sztabowy Straży Granicznej w Szczecinie.
Mężczyzna dotychczas żył w stosunkowo poukładanym, ułożonym świecie, chociaż gdzieś w tle jego codzienności zawsze towarzyszył mu niedopowiedziany cień niewyjaśnionej tragedii z przeszłości. Fakty ujawnione w toku nowoczesnego śledztwa błyskawicznie burzą poukładany świat mężczyzny i zmuszają go do dramatycznego przewartościowania wszystkiego, w co dotąd wierzył. Od tej pory Zawicki robi absolutnie wszystko, co w jego mocy, by na własną rękę dotrzeć do prawdy – prawdy, która okazuje się wysoce niewygodna dla wielu wpływowych, groźnych i bezwzględnych osób. Przebijając się przez gęstą ścianę, wręcz mur stworzony z niechęci, milczenia, a chwilami jawnej wrogości ze strony mieszkańców Jaworca, funkcjonariusz odkrywa kolejne warstwy brudnych spraw i interesów ludzi, którzy nie cofną się przed niczym, by go uciszyć na zawsze. Tropy niespodziewanie prowadzą do działającej na przełomie lat 80. i 90. niebezpiecznej szajki przemytników, a kluczem do całej skomplikowanej zagadki okazują się stare, głęboko pogrzebane tajemnice rodziny Zawickiego. Czy chorąży odważy się po nie sięgnąć, wiedząc doskonale, że cena za poznanie prawdy może okazać się dla niego całkowicie druzgocąca?
Słuchajcie, „Granicznik” to nie jest po prostu kolejny schematyczny kryminał czy powtarzalny thriller, jakich dziesiątki znajdujemy co miesiąc na księgarskich półkach. O nie, nic z tych rzeczy! To przejmująca, do głębi poruszająca powieść o porzuceniu, sekretach i zdradzie, które – jak udowadnia Lena Grau – nigdy się nie przedawniają, a po latach zyskują niszczycielską, niszczącą życie moc. To historia o tym, jak cień dawnych decyzji potrafi kłaść się na życiu kolejnych pokoleń, dewastując poczucie bezpieczeństwa i rodząc nowe, tragiczne w skutkach zdarzenia.
To, co zachwyciło mnie najbardziej i co chcę z całą mocą w tej recenzji podkreślić, to niezwykła kreatywność autorki w stworzeniu historii, której odkrywanie jest prawdziwą, niepowtarzalną literacką podróżą, która na zawsze pozostaje w czytelniczej psychice. Przemierzając bieszczadzkie bezdroża, dawne strażnice i duszne wiejskie chaty razem z głównym bohaterem, dosłownie odczuwamy na własnej skórze ciężar skrywanej przez dekady tajemnicy. Czujemy zimny chłód bieszczadzkiego wiatru, zapach wilgotnego lasu i gęstą atmosferę zmowy milczenia. Powieść wciska w fotel i sprawia, że każda kolejna przewrócona strona dostarcza nam zupełnie nowych, silnych emocji.
Styl, narracja oraz sposób budowania historii przez Lenę Grau zasługują na najwyższe uznanie i z pewnością ustrzelą czytelnicze serce każdego fana świetnie skrojonej literatury. Pisarka posługuje się językiem wyjątkowo plastycznym, dynamicznym, a przy tym całkowicie pozbawionym zbędnego zadęcia. Tu nie ma miejsca na lanie wody czy puste przebiegi! Powieść czyta się z zapartym tchem, a prowadząca nas narracja sprawnie przeplata zawiłe labirynty przeszłości ze współczesnym śledztwem.
Autorka wykazuje się ogromną dojrzałością w dawkowaniu napięcia. Otwiera przed nami kolejne karty opowieści z niezwykłym wyczuciem – dokładnie wtedy, gdy wydaje nam się, że rozpracowaliśmy intrygę i wiemy już wszystko, Lena Grau serwuje nam misternie przemyślany zwrot akcji, który całkowicie zmienia naszą perspektywę i zmusza do ponownego składania klocków układanki.
Postać Macieja Zawickiego została wykreowana w sposób wyjątkowo autentyczny. To bohater pełen wewnętrznych sprzeczności, uwikłany w sieć własnych wspomnień i dramatycznych wyborów, z którym łatwo współodczuwać i którego dążenie do prawdy śledzi się ze ściśniętym gardłem. Z kolei Bieszczady w ujęciu Leny Grau nie są jedynie malowniczym tłem, ale pełnoprawnym bohaterem tej opowieści – mrocznym, milczącym świadkiem dawnych grzechów, które domagają się światła dziennego.
Dla mnie to powieść godna uwagi z wielu powodów – za genialny, gęsty klimat, za psychologiczną autentyczność postaci, za mistrzowsko poprowadzoną wielowątkową intrygę oraz za emocje, które nie puszczają człowieka nawet po odłożeniu książki na półkę. Dlatego też mogę śmiało dodać, że książka zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, dodając ogromnej wartości czyt-NIKowej biblioteczce! „Granicznik” trafia na moją prywatną listę tegorocznych największych zachwytów i z dumą zajmuje na niej bardzo eksponowane miejsce.
Jeśli poszukujecie lektury wyjątkowej, pełnej pasji, gęstego klimatu i prawdy o ludzkich słabościach oraz skomplikowanych relacjach rodzimych bohaterów, obowiązkowo sięgnijcie po „Granicznika”. Lena Grau udowodniła tą powieścią, że potrafi tworzyć opowieści porywające, tajemnicze i całkowicie niebanalne. Z całego czytelniczego serca polecam Wam tę literacką przygodę – wchodzicie w ten bieszczadzki świat na własną odpowiedzialność, bo gwarantuję Wam, że ta historia na bardzo długo nie da Wam o sobie zapomnieć!
Książka pt. „Granicznik” dostępna jest tutaj

