Są takie książki, przy których człowiek już po kilku stronach czuje, że trafił dokładnie tam, gdzie chciał. Do świata pełnego tajemnic, niebezpieczeństw, bohaterów z krwi i kości oraz historii, która z każdą kolejną stroną coraz mocniej zaciska palce na czytelniczych emocjach. Tak właśnie było u mnie podczas lektury książki pt. „Księżniczka Alhambry”. I przyznam od razu: moje drugie spotkanie z twórczością autora było prawdziwą czytelniczą ucztą. Taką, podczas której nie chce się odchodzić od stołu.
Łukasz Czeszumski po raz kolejny zabiera nas do świata, który hipnotyzuje klimatem i wciąga bez reszty. Jest rok 1527. Europa pulsuje napięciem, wojny zmieniają losy ludzi i krain, a przyszłość wielu bohaterów waży się szybciej, niż mogliby przypuszczać. Burzyński opuszcza rozdartą konfliktami Italię i trafia do Sewilli, gdzie przyjmuje sekretne zadanie od bogatego kupca. Już od samego początku wiadomo, że ta misja nie będzie należeć do łatwych.
Równolegle poznajemy Isabel — córkę władcy Oporto, kobietę, która miała zupełnie inaczej napisać swoją historię. Los jednak poprowadził ją inną drogą. Została żoną księcia Grenady, a jej codzienność zamiast spokoju przynosi napięcia, polityczne gry i widmo wojny. Kiedy drogi Burzyńskiego i Isabel przecinają się w Grenadzie, napięcie rośnie z każdą kolejną stroną. I właśnie tutaj autor pokazuje pełnię swojego talentu.
Bo „Księżniczka Alhambry” nie jest tylko fantasy z ciekawym tłem historycznym. To opowieść pulsująca emocjami. To historia o przeznaczeniu, honorze, odwadze i wyborach, które potrafią zmienić wszystko. Łukasz Czeszumski bardzo umiejętnie buduje atmosferę zagrożenia. Czytelnik niemal czuje gorące powietrze Grenady, widzi pałace Alhambry i wędruje krętymi uliczkami, w których nie wiadomo, kto jest sprzymierzeńcem, a kto właśnie szykuje zdradę.
Uwielbiam, kiedy autor potrafi stworzyć świat tak sugestywny, że staje się on żywy. Tutaj dokładnie tak jest. Kreatywność autora zasługuje na ogromne uznanie. Historia została skonstruowana z rozmachem, ale bez chaosu. Wszystko ma swoje miejsce. Każdy wątek pracuje na całość, a fabuła rozwija się w świetnym tempie. Raz przyspiesza i podnosi poziom adrenaliny, a chwilę później daje moment oddechu tylko po to, by znów rzucić czytelnika w wir wydarzeń. I trzeba przyznać — emocje rozgrzewają się tutaj do czerwoności.
Nie brakuje scen dynamicznych, napięcia i momentów, przy których naprawdę trudno przewidzieć, co wydarzy się dalej. A przecież właśnie za to kochamy fantasy. Za poczucie przygody. Za niepewność. Za bohaterów, których los nie jest oczywisty. Na duży plus zasługują również postacie. Są wyraziste i autentyczne. Mają swoje motywacje, wewnętrzne konflikty i własne cele. Dzięki temu nie są jedynie pionkami przesuwanymi po fabularnej planszy. Naprawdę żyją na kartach tej opowieści. Burzyński przyciąga uwagę swoją determinacją i tajemniczością, a Isabel jest bohaterką, której siłę i złożoność poznaje się z ogromnym zainteresowaniem. Lubię, kiedy bohaterowie nie są idealni. Kiedy potrafią zaskoczyć. Kiedy ich wybory mają ciężar. Tutaj to działa znakomicie.
Ogromnym atutem książki jest także klimat. Autor fantastycznie połączył historyczne realia z literacką wyobraźnią. Dzięki temu całość ma wyjątkowy charakter. Czuć w tej opowieści przestrzeń, kulturę, napięcia polityczne i atmosferę świata stojącego na granicy wybuchu. To nie jest dekoracja. To żywy organizm, który oddycha razem z bohaterami. I właśnie dlatego tak dobrze się to czyta.
„Księżniczka Alhambry” ma w sobie wszystko, czego miłośnik fantasy może oczekiwać od naprawdę dobrej powieści: intrygującą historię, silne postacie, świetnie budowane napięcie i świat, w którym można zanurzyć się bez reszty. To książka, która daje przyjemność z czytania i sprawia, że po zamknięciu ostatniej strony jeszcze przez dłuższą chwilę pozostaje w głowie.
A to zawsze jest najlepsza rekomendacja. Łukasz Czeszumski udowadnia, że potrafi opowiadać z rozmachem, ale jednocześnie z wyczuciem. Potrafi zaciekawić od pierwszych stron i utrzymać uwagę aż do końca. Widać w tej historii serce, pasję i literacki kunszt. Dlatego z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że moje drugie spotkanie z twórczością autora okazało się wyjątkowym doświadczeniem i ogromną przyjemnością.
To czytelnicza uczta, w której zdecydowanie powinni wziąć udział wszyscy miłośnicy fantasy. A sama „Księżniczka Alhambry. Krew wojowników” bez najmniejszych wątpliwości zasługuje na wyjątkowe miejsce w czyt-NIKowej biblioteczce. Z uznaniem wobec pisarskiego kunsztu autora przyznaję tej książce tytuł NIK — Najlepszej Interesującej Książki. I jestem pewien, że wielu Czytelników da się porwać tej historii równie mocno jak ja. Bo kiedy fantasy ma w sobie tyle serca, tyle wyobraźni i tyle emocji — po prostu nie sposób przejść obok niego obojętnie.
Książka pt. „Księżniczka Alhambry” dostępna jest tutaj

