Depresja potrafi mówić. Tyle że często mówi językiem, którego nie rozumiemy. „Nie mam siły”, „daj mi spokój”, „wszystko jest bez sensu”, „nie chcę nigdzie iść”, „nie chce mi się rozmawiać” – dla jednej osoby będą to zwyczajne zdania. Dla kogoś, kto zmaga się z depresją, mogą być komunikatem o ogromnym cierpieniu, bezradności i samotności. I właśnie tę różnicę próbuje nam pokazać The Depression Project w książce „Poznaj język depresji”. To nie jest książka, którą czyta się wyłącznie po to, żeby dowiedzieć się, czym jest depresja. To przede wszystkim książka o tym, jak rozmawiać z człowiekiem, którego depresja zaczęła mówić za niego. I właśnie dlatego uważam ją za niezwykle potrzebną. Bo łatwo powiedzieć: „weź się w garść”. Łatwo rzucić: „inni mają gorzej”. Łatwo doradzić spacer, wyjazd, sport albo spotkanie ze znajomymi. Łatwo też uznać, że skoro ktoś nie chce rozmawiać, to po prostu nie potrzebuje rozmowy. Problem w tym, że depresja bardzo często sprawia, że to, co widzimy z zewnątrz, zupełnie nie odpowiada temu, co dzieje się wewnątrz człowieka.
„Poznaj język depresji” jest próbą zbudowania mostu pomiędzy tymi dwoma światami. I robi to w sposób przystępny, bez niepotrzebnego komplikowania. The Depression Project nie zasypuje czytelnika trudnymi terminami ani nie próbuje robić z tej książki akademickiego wykładu. Zamiast tego skupia się na tym, co naprawdę może przydać się osobie, która ma obok siebie kogoś zmagającego się z depresją.
Największą wartością tej książki jest dla mnie właśnie perspektywa człowieka. Nie znajdziemy tutaj jedynie suchych informacji o depresji. Punktem wyjścia są doświadczenia osób, które same mierzyły się z kryzysem psychicznym, oraz ich bliskich. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, że za pozornie prostym komunikatem może kryć się coś znacznie większego. Bo co właściwie oznacza „nie mam siły”? Czasami naprawdę chodzi o brak energii. Ale czasami może to być próba powiedzenia: „Nie potrafię już dłużej udawać, że wszystko jest dobrze”. „Nie chcę wychodzić” niekoniecznie oznacza niechęć do ludzi. „Nie chcę rozmawiać” nie zawsze oznacza brak zaufania. A „jestem ciężarem” może być sygnałem, którego absolutnie nie powinniśmy zignorować.
Ta książka uczy właśnie takiego słuchania. Nie tylko uszami. Uczy zwracać uwagę na słowa, milczenie, zachowanie, gesty, wycofanie, zmianę codziennych nawyków. Pokazuje, że komunikacja z osobą w depresji wymaga czasami zatrzymania się i spojrzenia na sytuację z jej perspektywy. I tutaj „Poznaj język depresji” okazuje się czymś więcej niż poradnikiem. Staje się swego rodzaju instrukcją obsługi relacji, w której jedna ze stron zaczyna mówić językiem trudnym do rozszyfrowania. Nie jest to jednak instrukcja chłodna i mechaniczna. Wręcz przeciwnie.
Czytając tę książkę, miałem poczucie, że jej najważniejszym przesłaniem jest uważność na drugiego człowieka. Nie chodzi o to, żeby mieć zawsze idealną odpowiedź. Nie chodzi również o to, żeby nagle stać się terapeutą czy specjalistą od zdrowia psychicznego. Chodzi o coś znacznie prostszego – być obok, słuchać, nie bagatelizować i nauczyć się reagować wtedy, kiedy ktoś naprawdę potrzebuje pomocy. To bardzo ważne, bo bliscy osoby z depresją często sami czują się bezradni. Chcą pomóc, ale nie wiedzą jak. Mówią coś w dobrej wierze, a efekt jest odwrotny od zamierzonego. Próbują zmotywować, a osoba w kryzysie odbiera to jako niezrozumienie. Chcą pocieszyć, ale przypadkiem sprawiają, że druga osoba czuje się jeszcze bardziej samotna.
The Depression Project pokazuje, że czasami najlepszą pomocą nie jest kolejna rada. Czasami jest nią obecność. Książka nie zatrzymuje się jednak wyłącznie na komunikacji. Pokazuje również, jak reagować na trudne sygnały i jak wspierać osobę znajdującą się w kryzysie. To szczególnie istotne w kontekście myśli samobójczych. Tutaj nie ma miejsca na bagatelizowanie, żarty czy przekonanie, że „jakoś to będzie”. Są za to konkretne wskazówki, które mogą pomóc bliskim lepiej rozpoznać sytuację i odpowiednio zareagować.\
I właśnie ta praktyczność jest kolejnym mocnym punktem tej publikacji. Nie jest to książka do przeczytania, odłożenia na półkę i zapomnienia. To raczej poradnik, do którego można wracać. Zaznaczać fragmenty. Przypominać sobie pewne wskazówki. Konfrontować je z własnymi doświadczeniami. A przede wszystkim – korzystać z nich wtedy, kiedy pojawia się sytuacja, w której nie wiemy, co powiedzieć albo zrobić.
Podoba mi się również to, że „Poznaj język depresji” nie buduje dystansu pomiędzy osobą chorującą a jej bliskimi. Nie przedstawia jednej strony jako tej, która „wie wszystko”, a drugiej jako problemu wymagającego rozwiązania. Pokazuje raczej, że depresja wpływa na relacje i że zrozumienie jej języka może pomóc odbudować komunikację. A czasami być może nawet uratować relację. Albo życie. I chyba właśnie dlatego po przeczytaniu tej książki zostaje w głowie kilka bardzo ważnych pytań. Czy naprawdę słuchamy tego, co mówią nasi bliscy? Czy potrafimy dostrzec zmianę zachowania? Czy umiemy odróżnić zwykłe „nie chce mi się” od sytuacji, w której ktoś przestaje sobie radzić? Czy zamiast dawać kolejne rady, potrafimy po prostu powiedzieć: „Jestem. Możesz na mnie liczyć”?
„Poznaj język depresji” nie obiecuje, że po jej przeczytaniu nagle będziemy potrafili rozwiązać wszystkie problemy osoby zmagającej się z depresją. I bardzo dobrze. Bo nie o to tutaj chodzi. Ta książka przypomina natomiast, że czasami pierwszym krokiem do pomocy jest zrozumienie. A żeby zrozumieć, trzeba nauczyć się słuchać. To lektura ważna zarówno dla osób, które same doświadczają depresji, jak i dla rodziców, partnerów, przyjaciół, rodzeństwa czy wszystkich tych, którzy chcą lepiej rozumieć człowieka znajdującego się w kryzysie psychicznym. Nie trzeba mieć w domu osoby z depresją, żeby sięgnąć po tę książkę. Wystarczy świadomość, że nigdy nie wiemy, z czym naprawdę zmaga się człowiek stojący obok nas.
The Depression Project stworzył książkę potrzebną, konkretną i przede wszystkim bardzo ludzką. Taką, która nie próbuje imponować wiedzą, lecz chce pomóc. A to w przypadku poradnika dotyczącego depresji ma dla mnie ogromne znaczenie. Dlatego z pełnym przekonaniem umieszczam „Poznaj język depresji” na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Bo to jedna z tych książek, które nie tylko warto przeczytać. Warto ją mieć. Warto do niej wracać. I warto polecić ją komuś, kto być może właśnie teraz potrzebuje, żeby ktoś wreszcie nauczył się jego języka.
Książka pt. „Poznaj język depresji” ukazała się nakładem Domu Wydawniczego Rebis

