Nie ukrywam, że po książkę Dariusza Stolarczyka „Ulepieni ze zła. ZmartwychwSStanie” sięgałem z pewną ciekawością, ale również ze świadomością, że czeka mnie literacka podróż po wyjątkowo trudnym i mrocznym fragmencie historii. III Rzesza, nazizm, przywódcy odpowiedzialni za niewyobrażalne zbrodnie i pytanie, które mimo upływu dekad wciąż potrafi niepokoić: co by było, gdyby zło spróbowało powrócić?
To moje kolejne spotkanie z twórczością Dariusza Stolarczyka i muszę przyznać, że autor potrafił przykuć moją uwagę. Nie tylko pomysłem na historię, ale przede wszystkim sposobem jej prowadzenia. Bo „Ulepieni ze zła. ZmartwychwSStanie” nie jest dla mnie jedynie książką, którą przeczytałem i odłożyłem na półkę. To opowieść, która zostaje w głowie. A są historie, które po zakończeniu lektury jeszcze długo krążą po czytelniczej psychice.
Już sam tytuł sugeruje, że autor nie zamierza prowadzić czytelnika spokojną, przewidywalną ścieżką. „ZmartwychwSStanie” jest tutaj słowem niezwykle wymownym. Zło może przecież zostać pokonane, potępione i zapisane na kartach historii, ale pamięć o nim nie może zniknąć. Szczególnie wtedy, gdy historia zaczyna niebezpiecznie przypominać ostrzeżenie skierowane do współczesnego człowieka.
Dariusz Stolarczyk bardzo skrupulatnie podchodzi do przedstawianej historii. Dbałość o realia, ramy czasowe i historyczne tło sprawiają, że opowieść nabiera niepokojącej wiarygodności. Autor nie próbuje jedynie rzucić czytelnika w sam środek sensacyjnej historii. Buduje świat, w którym wydarzenia mogłyby się wydarzyć. I właśnie ta możliwość sprawia, że podczas czytania pojawia się charakterystyczny dreszcz. Bo zdecydowanie łatwiej zachować dystans, kiedy mamy do czynienia z całkowitą literacką fikcją. Tutaj tego dystansu momentami zaczyna brakować.
Czytelnik ma poczucie, że autor bardzo dokładnie wie, dokąd chce go zaprowadzić. Kolejne elementy układanki pojawiają się w odpowiednich momentach, a historia nabiera coraz większego ciężaru. Nie jest to więc lektura, którą pochłania się wyłącznie dla samej fabuły. Tutaj ważne jest również to, co ta fabuła uruchamia w naszej głowie. A uruchamia sporo.
III Rzesza i jej przywódcy należą do najbardziej ponurych kart europejskiej historii. Wiemy, do czego doprowadziła ideologia nazistowska, znamy ogrom cierpienia, zbrodni i śmierci. A jednak Stolarczyk znajduje sposób, by spojrzeć na ten temat z innej perspektywy i wykorzystać go jako fundament historii, która ma przede wszystkim wywoływać emocje.
Autor sam mówi, że poprzez tę powieść „załatwił swoje sprawy z przywódcami III Rzeszy”. To zdanie dobrze pokazuje emocjonalny stosunek do tematu. Nie chodzi przecież o fascynację złem, ale o próbę literackiego rozliczenia z ludźmi i ideologią, które pozostawiły po sobie niewyobrażalne konsekwencje.
Podczas lektury miałem poczucie, że właśnie ta potrzeba rozliczenia jest jednym z motorów całej historii. Jednocześnie „Ulepieni ze zła. ZmartwychwSStanie” nie zatrzymuje się wyłącznie na przeszłości. I tutaj książka robi się szczególnie interesująca. Historia zaczyna bowiem zadawać pytania o to, czy człowiek rzeczywiście potrafi wyciągać wnioski z tego, co już się wydarzyło. To pytanie jest niewygodne. I chyba właśnie dlatego tak mocno zostaje w pamięci.
Dariusz Stolarczyk pokazuje, że pamięć historyczna nie jest jedynie zbiorem dat, nazwisk i wydarzeń zapisanych w podręcznikach. Historia może bowiem powracać w zupełnie innej formie, jeśli kolejne pokolenia przestaną traktować ją jako ostrzeżenie. To właśnie ten aspekt sprawił, że po zamknięciu książki jeszcze długo wracałem myślami do jej treści.
Skrupulatność autora w ukazaniu przedstawionej historii zasługuje na szczególne uznanie. Widać, że autor chciał stworzyć opowieść osadzoną w konkretnych realiach, a nie jedynie wykorzystać historyczne nazwiska jako dekorację. Dzięki temu całość zyskuje dodatkową warstwę wiarygodności. A im bardziej wiarygodna staje się ta historia, tym mocniej działa na wyobraźnię.
To książka dla czytelników, którzy lubią literaturę wywołującą emocje i zmuszającą do zatrzymania się po przeczytaniu ostatniej strony. Nie jest to lektura, którą można potraktować wyłącznie jako kolejną historię do odhaczenia na czytelniczej liście. „Ulepieni ze zła. ZmartwychwSStanie” zostawia ślad.
Dla mnie to książka godna uwagi. Doceniam w niej przede wszystkim konsekwencję autora, skrupulatność w konstruowaniu historycznego tła oraz umiejętność stworzenia historii, która nie kończy się wraz z ostatnim zdaniem. Ona zostaje gdzieś z tyłu głowy. Czasami wraca po kilku godzinach, czasami następnego dnia. I właśnie wtedy wiem, że dana książka zrobiła na mnie większe wrażenie.
Moje kolejne spotkanie z twórczością Dariusza Stolarczyka uważam więc za bardzo interesujące. Autor zabrał mnie w literacką podróż po świecie, który znamy z kart historii, ale pokazał go w sposób, który pozwala spojrzeć na niego z nieco innej perspektywy. A skoro książka potrafi jednocześnie zainteresować, wzbudzić emocje, skłonić do refleksji i pozostać w czytelniczej psychice długo po zakończeniu lektury, to dla mnie jest to wystarczający powód, aby powiedzieć: warto było po nią sięgnąć. Dlatego też mogę śmiało dodać „Ulepionych ze zła. ZmartwychwSStanie” do półki NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
Książka pt. „Ulepieni ze zła. ZmartwychwSStanie” dostępna jest tutaj

