Nie każda książka daje się łatwo przewidzieć. Czasami już po kilku stronach wiemy, dokąd zmierzamy, znamy schemat, potrafimy przewidzieć kolejne wydarzenia i mniej więcej domyślamy się zakończenia. „Dźwięk kamienia” MS Malickiego zdecydowanie nie należy do tego grona. To powieść, która od początku zaprasza czytelnika w podróż, ale nie daje mu mapy. Trzeba samemu odkrywać kolejne ścieżki, zadawać pytania i próbować zrozumieć świat, w którym nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. I właśnie ta nieprzewidywalność okazała się dla mnie jedną z największych zalet tej historii.
„Dźwięk kamienia” to moje pierwsze spotkanie z twórczością MS Malickiego. I muszę przyznać, że autor bardzo szybko zdobył moje czytelnicze serce. Zaimponował mi przede wszystkim kreatywnością pisarską i pomysłem na stworzenie historii, która nie próbuje być kolejną podobną opowieścią. Od pierwszych stron miałem poczucie, że wchodzę do świata wykreowanego z dużą wyobraźnią, a jego odkrywanie będzie literacką przygodą.
W centrum wydarzeń znajduje się Robert. Wydawać by się mogło, że jego życie jest proste i pozbawione większych emocji. Mężczyzna od dawna po prostu egzystował, bez wielkich marzeń, nadziei czy planów. Wszystko zmienia się jednak w momencie, kiedy na jego drodze pojawia się niezwykła dziewczyna o błękitnych oczach. Spotkanie, które mogłoby być jedynie przypadkowym epizodem, staje się początkiem wydarzeń zdecydowanie wykraczających poza to, co Robert uważał za możliwe.
Mężczyzna decyduje się pomóc zagubionej dziewczynie, która najwyraźniej nie pasuje do rzeczywistości, jaką zna. I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa podróż. Robert szybko przekonuje się, że świat nie jest tak prosty, jak dotąd sądził. Zwyczajne życie zostaje zastąpione przez tajemnice, pytania i sytuacje, których nie sposób wyjaśnić w sposób racjonalny. Pojawia się również tajemnicza organizacja, odpowiedzialność, której bohater wcześniej nie znał, oraz konieczność poszukiwania odpowiedzi na pytania, które z każdą kolejną stroną stają się coraz bardziej intrygujące.
Kim właściwie jest tajemnicza dziewczyna? Skąd pochodzi? Przed czym ucieka? Dlaczego znalazła się właśnie na drodze Roberta? I co tak naprawdę kryje się za wydarzeniami, które początkowo wydają się jedynie dziwnym zbiegiem okoliczności? To pytania, które towarzyszyły mi podczas lektury i sprawiały, że chciałem czytać dalej.
Najbardziej doceniam w tej książce to, że autor nie prowadzi czytelnika za rękę. Nie podaje wszystkiego na tacy i nie spieszy się z wyjaśnieniami. Pozwala, aby poszczególne elementy układanki pojawiały się stopniowo. Dzięki temu czytanie „Dźwięku kamienia” przypomina odkrywanie nieznanego miejsca. Robimy krok do przodu, pojawia się kolejna zagadka, potem następna i jeszcze jedna. Wydaje nam się, że zaczynamy rozumieć sytuację, po czym autor potrafi skierować historię w zupełnie inną stronę. I właśnie za tę kreatywność należą mu się ogromne brawa.
MS Malicki zachwycił mnie kunsztem tworzenia niepowtarzalnych historii. W czasach, kiedy wiele fabuł zaczyna przypominać siebie nawzajem, „Dźwięk kamienia” ma w sobie coś świeżego. Autor nie boi się łączyć różnych elementów i budować świata, w którym rzeczywistość może mieć znacznie więcej warstw, niż początkowo zakładamy.
Na uwagę zasługuje również sposób prowadzenia narracji. Historia rozwija się stopniowo, pozwalając czytelnikowi coraz mocniej zanurzyć się w przedstawionym świecie. Nie chodzi wyłącznie o to, co wydarzy się za chwilę. Ważne staje się również to, co znajduje się pod powierzchnią wydarzeń. Co jest prawdą, a co tylko pozorem? Czy można zaufać temu, co widzimy? A może rzeczywistość, którą znamy, jest jedynie fragmentem znacznie większej układanki? To właśnie takie pytania sprawiają, że „Dźwięk kamienia” nie kończy się w momencie zamknięcia książki. I chyba właśnie to cenię w literaturze najbardziej.
Dobra historia powinna zostać z czytelnikiem jeszcze przez jakiś czas. Powinna wracać w myślach, wywoływać kolejne pytania, przypominać o sobie przy zupełnie przypadkowych okazjach. „Dźwięk kamienia” ma tę cechę. Jego odkrywanie jest literacką podróżą, która na zawsze pozostaje gdzieś w czytelniczej psychice. Nie dlatego, że wszystko jest łatwe i oczywiste, ale właśnie dlatego, że autor pozostawia przestrzeń na własne przemyślenia i interpretacje.
Robert również jest bohaterem, którego droga zasługuje na uwagę. Człowiek przyzwyczajony do zwyczajnej egzystencji zostaje postawiony w sytuacji, która wymaga od niego czegoś więcej. Musi podejmować decyzje, mierzyć się z odpowiedzialnością i odnaleźć się w rzeczywistości, której wcześniej nawet nie podejrzewał. Jego przemiana stanowi jeden z ciekawszych elementów tej opowieści.
„Dźwięk kamienia” jest dla mnie dowodem na to, że pierwsze spotkanie z autorem może zakończyć się czytelniczym odkryciem. Sięgając po tę książkę, nie wiedziałem jeszcze, czego się spodziewać. Odkładając ją, wiedziałem już, że MS Malicki jest pisarzem, którego twórczość zdecydowanie warto mieć na oku.
To moje pierwsze spotkanie z jego twórczością, ale z pewnością nie chciałbym, aby było ostatnim. Za kreatywność. Za odwagę w tworzeniu własnego świata. Za niepowtarzalny pomysł. Za styl, narrację i sposób budowania historii. Za tajemnicę, która sprawia, że chce się przewracać kolejne strony. I wreszcie za tę literacką podróż, której nie da się tak po prostu zakończyć wraz z ostatnią stroną.
Dla mnie „Dźwięk kamienia” to powieść zdecydowanie godna uwagi. Dlatego mogę śmiało dodać ją do szczególnej kategorii, którą na Czyt-NIK traktuję z dużą przyjemnością. „Dźwięk kamienia” MS Malickiego zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. A tym samym dopisuję ją do czyt-NIKowej biblioteczki – miejsca, w którym trafiają historie, które nie tylko się czyta, ale przede wszystkim odkrywa, przeżywa i zapamiętuje.
Książka pt. „Dźwięk kamienia” dostępna jest tutaj

