Zimowa sceneria potrafi zachwycać swoim pięknem, ale równie często skrywa mrok, który trudno dostrzec na pierwszy rzut oka. Właśnie do takiego świata zaprasza czytelników Jędrzej Pasierski w powieści „Jezioro lodu”. To historia, która od pierwszych stron przykuwa uwagę, rozbudza emocje i nie pozwala oderwać się od lektury. Każdy kolejny rozdział odsłania nowe tajemnice, a napięcie narasta niczym pękający pod stopami lód. To jedna z tych książek, które pozostają w pamięci długo po przewróceniu ostatniej strony.
To moje kolejne spotkanie z twórczością autora i po raz kolejny przekonałem się, że Pasierski doskonale wie, jak opowiadać historie, które angażują bez reszty. Już od pierwszych stron czuć atmosferę niepokoju. Mroźna zima spowijająca Sławę, skute lodem jezioro i cisza, która wydaje się skrywać więcej, niż powinna – wszystko to tworzy niezwykle sugestywne tło dla kryminalnej zagadki. Autor wykorzystuje tę scenerię znakomicie. Mróz niemal czuć na własnej skórze, a z każdą kolejną stroną napięcie rośnie niczym pękający pod stopami lód.
Punktem wyjścia jest odnalezienie zwłok mężczyzny pod drewnianą wieżą górującą nad okolicą. Czy był to nieszczęśliwy wypadek? Samobójstwo? A może ktoś postanowił pomóc ofierze opuścić ten świat? Inspektor Leon Szeptycki rozpoczyna śledztwo, które bardzo szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.
Największą siłą tej powieści jest jednak nie sama zagadka kryminalna, choć została skonstruowana znakomicie. Pasierski po raz kolejny pokazuje, że potrafi tworzyć bohaterów z krwi i kości oraz budować historie oparte na emocjach, sekretach i ludzkich słabościach. W „Jeziorze lodu” niemal każdy coś ukrywa. Każdy ma własną historię, własne rany i własne powody, by nie mówić całej prawdy. Dzięki temu czytelnik nieustannie zastanawia się, komu można zaufać, a kto prowadzi grę mającą odwrócić uwagę od rzeczy najważniejszych.
Autor z ogromną swobodą prowadzi nas przez świat lokalnych konfliktów, rodzinnych zaszłości i tajemnic skrywanych przez lata. To właśnie ten element sprawia, że książka wykracza poza ramy klasycznego kryminału. Oczywiście mamy tu śledztwo, tropy i kolejne odkrycia, ale równie ważni są ludzie i relacje między nimi. Pasierski pokazuje, że największe dramaty często rozgrywają się nie na oczach wszystkich, lecz za zamkniętymi drzwiami domów i w sercach tych, którzy od lat noszą ciężar dawnych wydarzeń.
Bardzo spodobała mi się również postać Leona Szeptyckiego. To bohater, którego trudno nie polubić. Nie jest nieomylnym superdetektywem, lecz człowiekiem, który potrafi słuchać, obserwować i wyciągać wnioski. Dzięki temu jego działania wydają się wiarygodne, a czytelnik z zainteresowaniem śledzi każdy kolejny krok prowadzący do rozwiązania zagadki.
Nie sposób nie docenić również warsztatu autora. Jędrzej Pasierski znakomicie dawkuje informacje. Kiedy wydaje się, że wszystko zaczyna układać się w logiczną całość, nagle pojawia się nowy trop, nowe pytanie lub kolejna tajemnica. To właśnie sprawia, że od książki trudno się oderwać. Kolejne rozdziały pochłania się błyskawicznie, a ciekawość skutecznie podsyca chęć poznania prawdy.
Ogromne wrażenie zrobiła na mnie kreatywność autora w budowaniu całej historii. Nie jest to kolejny schematyczny kryminał oparty na prostym wzorze morderstwo–śledztwo–rozwiązanie. Pasierski stworzył opowieść pełną emocji, nieoczywistych zależności i wydarzeń, które rozpalają czytelnicze emocje do czerwoności.
W trakcie lektury wielokrotnie zmieniałem swoje podejrzenia, próbując odgadnąć, kto stoi za tragedią i jakie motywy kierowały sprawcą. Autor skutecznie prowadzi czytelnika przez labirynt domysłów, a jednocześnie nie pozwala zgubić najważniejszego – przyjemności płynącej z odkrywania tej historii.
Warto również zwrócić uwagę na klimat powieści. Zimowa aura nie jest tutaj jedynie dekoracją. Staje się pełnoprawnym uczestnikiem wydarzeń. Mróz zaciera ślady, ogranicza możliwości działania i buduje poczucie izolacji. Dzięki temu napięcie jest jeszcze bardziej odczuwalne. Czytelnik ma wrażenie, że sam przemierza zaśnieżone okolice Jeziora Sławskiego, próbując wraz z inspektorem odnaleźć odpowiedzi na coraz trudniejsze pytania.
„Jezioro lodu” to książka, która dostarcza wszystkiego, czego oczekuję od dobrego kryminału. Jest intrygująca zagadka, są świetnie napisani bohaterowie, jest gęsta atmosfera i emocje, które nie opuszczają czytelnika aż do ostatniej strony. Co więcej, autor nie idzie na skróty. Każdy element tej historii ma swoje miejsce i znaczenie, a finał przynosi satysfakcję wynikającą z dobrze opowiedzianej historii.
Nie ukrywam, że kolejne spotkanie z twórczością Jędrzeja Pasierskiego okazało się dla mnie prawdziwą czytelniczą ucztą. To jedna z tych książek, które przypominają, dlaczego tak bardzo kocham literaturę kryminalną. Autor nie tylko opowiada historię, ale sprawia, że przeżywa się ją całym sobą. Emocje towarzyszące lekturze pozostają z czytelnikiem jeszcze długo po zamknięciu książki.
Jestem przekonany, że tę powieść będę pamiętał przez bardzo długi czas. To doskonały kryminał, który pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki wyobraźni, świetnemu warsztatowi i umiejętności tworzenia bohaterów, którym naprawdę chce się kibicować. Dlatego z pełnym przekonaniem i ogromnym uznaniem wobec pisarskiego kunsztu Jędrzeja Pasierskiego mogę napisać, że „Jezioro lodu” zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To wartościowy i wyjątkowo satysfakcjonujący dodatek do każdej czyt-NIKowej biblioteczki. Jeśli szukacie kryminału, który nie tylko dostarczy mocnych wrażeń, ale również na długo pozostanie w pamięci, koniecznie sięgnijcie po tę powieść.
Książka pt. "Jezioro lodu" ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego

