„Kłamstwa płaczą” nie są powieścią, która od pierwszych stron stara się zdobyć sympatię czytelnika prostymi rozwiązaniami. Glen Cook wrzuca nas w sam środek wydarzeń, nie rozdaje gotowych odpowiedzi i nie tłumaczy każdego elementu swojego świata. Zamiast prowadzić za rękę, zachęca do samodzielnego odkrywania tajemnic skrywających się w cieniu. Efekt? Historia, która intryguje od pierwszych stron i sprawia, że coraz głębiej zanurzamy się w jej mroczną, fascynującą rzeczywistość.”
To jednocześnie moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. Spotkanie, które pozostanie w mojej czytelniczej pamięci już na zawsze. Nie dlatego, że jest to książka łatwa czy lekka. Wręcz przeciwnie. To fantasy wymagające skupienia, cierpliwości i zaangażowania. Jednak nagrodą za poświęcony czas jest historia, która wciąga coraz mocniej, stopniowo odsłaniając swoje sekrety niczym mgła unosząca się nad nieznaną krainą.
Już sam punkt wyjścia zapowiada coś wyjątkowego. Czarna Kompania wycofała się przez Bramy Cienia do Krainy Nierozpoznanych Cieni. Konował pozostaje w swojej nowej, niemal boskiej roli, a obowiązek prowadzenia kronik przejmują jego przybrane córki – Arkana i Szukrat Voroszk. To właśnie ich perspektywa staje się dla czytelnika przewodnikiem po świecie pełnym zagadek, niedopowiedzeń i niepokojących wydarzeń.
Początkowo wszystko wydaje się spokojne. Nawet zbyt spokojne. Życie w Hsien płynie leniwie, a bohaterowie funkcjonują w rzeczywistości, która sprawia wrażenie pozbawionej większych zagrożeń. Jednak bardzo szybko okazuje się, że pod powierzchnią codzienności kryje się coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Drobne zdarzenia zaczynają układać się w większą układankę, a czytelnik wraz z bohaterkami próbuje odkryć prawdę skrywaną przez cienie tej niezwykłej krainy.
Największą siłą tej powieści jest dla mnie kreatywność autora w konstruowaniu historii. Glen Cook nie tworzy kolejnej schematycznej opowieści o walce dobra ze złem. Buduje świat pełen szarości, tajemnic i niejednoznaczności. Każda odpowiedź rodzi kolejne pytania, a każda odkryta tajemnica prowadzi do następnej. Dzięki temu czytelnik przez cały czas pozostaje czujny i zaangażowany.
Ta książka jest prawdziwym zaproszeniem do czytelniczej uczty. Uczty, która z każdą przekładaną stroną coraz bardziej rozgrzewa emocje. Nie ma tutaj miejsca na nudę. Nawet gdy akcja zwalnia, autor umiejętnie podsyca ciekawość, sprawiając, że chcemy czytać dalej. Chcemy wiedzieć więcej. Chcemy odkrywać kolejne elementy tej skomplikowanej układanki. Zatem nie zwlekajcie, tylko bierzcie i czytajcie.
Ogromne wrażenie zrobił na mnie sposób prowadzenia narracji. Cook nie stawia na widowiskowe efekty czy nieustanne sceny walki. Znacznie bardziej interesuje go budowanie atmosfery oraz stopniowe rozwijanie intrygi. Dzięki temu historia nabiera głębi i autentyczności. Czytelnik nie otrzymuje gotowych odpowiedzi. Musi sam analizować wydarzenia, obserwować bohaterów i wyciągać własne wnioski.
Na szczególne uznanie zasługują również postacie. Arkana i Szukrat nie są papierowymi bohaterkami stworzonymi jedynie po to, by przesuwać fabułę do przodu. To postacie pełne charakteru, emocji i własnych motywacji. Ich relacje, decyzje oraz sposób postrzegania świata sprawiają, że szybko zaczynamy śledzić ich losy z autentycznym zainteresowaniem.
Bardzo spodobało mi się także to, jak autor operuje tajemnicą. W wielu współczesnych powieściach fantasy wszystko zostaje wyłożone na stół niemal od razu. Tutaj jest zupełnie inaczej. Cook pozwala czytelnikowi błądzić po omacku, ale robi to w sposób przemyślany i fascynujący. Nie mamy poczucia zagubienia. Mamy za to nieustanną potrzebę poznawania kolejnych fragmentów układanki.
W trakcie lektury wielokrotnie łapałem się na tym, że zamiast odłożyć książkę po zaplanowanym rozdziale, czytałem jeszcze jeden. A potem kolejny. I jeszcze następny. To dla mnie jeden z najlepszych dowodów na skuteczność autora. Potrafił sprawić, że chciałem wracać do tej historii przy każdej wolnej chwili.
Nie sposób również nie docenić klimatu tej powieści. Jest mrocznie, momentami niepokojąco, ale jednocześnie niezwykle intrygująco. Kraina Nierozpoznanych Cieni wydaje się miejscem żyjącym własnym życiem. Miejscem, które skrywa niezliczone sekrety i nieustannie przypomina bohaterom, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje.
„Kłamstwa płaczą” to książka, która pokazuje, dlaczego Glen Cook od lat cieszy się tak ogromnym uznaniem wśród miłośników fantasy. Autor nie idzie na skróty. Tworzy historię wymagającą, ale jednocześnie niezwykle satysfakcjonującą. Historię, która nagradza cierpliwość czytelnika bogactwem świata, ciekawymi bohaterami i fascynującą intrygą.
Po zakończeniu lektury zostałem nie tylko z poczuciem dobrze spędzonego czasu, ale również z ogromną chęcią poznania kolejnych części cyklu. To chyba najlepsza rekomendacja, jaką można wystawić pierwszemu tomowi serii. Za kreatywność autora, sposób budowania świata, niepowtarzalny klimat oraz historię, która stopniowo rozpala emocje i nie pozwala o sobie zapomnieć, z pełnym przekonaniem umieszczam „Kłamstwa płaczą” na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na uznanie i sprawiają, że jest to lektura, obok której miłośnicy ambitniejszej fantasy nie powinni przechodzić obojętnie.
Jeżeli szukacie książki, która nie traktuje czytelnika jak biernego obserwatora, lecz zaprasza go do aktywnego uczestnictwa w odkrywaniu tajemnic świata przedstawionego, „Kłamstwa płaczą” będzie wyborem zdecydowanie wartym uwagi. To początek przygody, która pozostawia po sobie ślad na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Książka pt. „Kłamstwa płaczą” ukazała się nakładem Domu Wydawniczego Rebis

