Wiecie dokładnie, jak wielką frajdę sprawia mi odkrywanie nowych nazwisk na naszej rodzimej scenie literackiej. Kiedy sięgam po książkę autora, z którego twórczością nie miałem wcześniej do czynienia, w mojej czytelniczej duszy zawsze pojawia się ta charakterystyczna dreszczyk emocji i cicha nadzieja: „Oby to było to!”. Dziś z pełną odpowiedzialnością i ogromnym entuzjazmem muszę Wam powiedzieć jedno: „Iskierka światła” autorstwa Ewy Latochy to dokładnie ten przypadek! Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale po lekturze tej powieści wiem już na pewno, że z wielką niecierpliwością będę wyczekiwać jej kolejnych powieści.
Początek historii Leny uderza w czytelnika z siłą potężnego gromu. Wyobraźcie sobie najgorszy możliwy scenariusz: tragiczny pożar odbiera bohaterce dosłownie wszystko – bezpowrotnie niszczy jej rodzinny dom i zabiera ukochanych rodziców. Wydawać by się mogło, że to absolutny koniec świata, ściana, za którą nie ma już absolutnie nic oprócz rozpaczy i czarnej pustki. Jednak w świecie wykreowanym przez Ewę Latochę to tragiczne wydarzenie staje się zaledwie początkiem wielkiej, niebezpiecznej i niezwykle dojrzałej drogi.
Na drodze złamanej przez los dziewczyny staje tajemniczy Aether. Postać ta nie tylko ratuje Lenę z opresji, ale wlewa w jej serce zupełnie nową nadzieję, obdarzając ją niezwykłym, potężnym darem – mocą przyzywania jasności. Od tej chwili bohaterka wyrusza w pełen niebezpieczeństw szlak. Przemierza tętniące życiem miasta, zapomniane miasteczka oraz ciche, odcięte od świata wsie, niosąc światło tam, gdzie swoje przerażające macki zdążył już zapuścić mrok. A mrok w tej książce ma naprawdę wiele porywających i niepokojących twarzy.
Z każdym kolejnym krokiem i stoczoną walką Lena zaczyna jednak uświadamiać sobie coś znacznie bardziej niepokojącego. Najgroźniejsza i najtrudniejsza batalia wcale nie czeka na nią w ciemnych ostępach leśnych czy na opustoszałych ulicach. Największy, najbardziej niszczycielski mrok kryje się w niej samej. To właśnie ta wewnętrzna walka okaże się próbą o najwyższą stawkę – bo jeśli Lena przegra ze swoimi własnymi cieniami, konsekwencje pochłoną nie tylko ją, ale i cały otaczający ją świat.
To, co najbardziej uderzyło mnie podczas lektury, to wybitna kreatywność Ewy Latochy w konstruowaniu przedstawionego świata. Autorka nie sięga po utarte schematy, nie serwuje nam odgrzewanych kotletów, lecz tworzy spójną, świeżą i głęboko poruszającą opowieść.
Klimat tej powieści budowany jest z niezwykłym wyczuciem. Z jednej strony mamy tu do czynienia z dynamiczną, pełną napięcia akcją, w której starcia ze złowrogimi siłami dosłownie elektryzują czytelnicze emocje. Z drugiej zaś strony dostajemy przejmujący portret młodej dziewczyny zmagającej się z poczuciem straty, samotnością oraz własną słabością.
Na szczególną uwagę zasługuje prowadzenie narracji – płynne, plastyczne i niezwykle wciągające. Pisarka wie, jak przykuć uwagę czytelnika i nie wypuścić go ze swoich objęć aż do ostatniej kropki. Zaś Styl autorki jest lekki, ale i odpowiednio dostojny tam, gdzie wymaga tego waga wydarzeń. Nie ma tu miejsca na zbędne dłużyzny czy sztuczne rozciąganie fabuły.
Sposób, w jaki autorka spata ze sobą wątki fantastyczne z uniwersalnymi prawdami o ludzkiej psychice i walce z własnymi lękami, zasługuje na najwyższe uznanie. To nie jest po prostu kolejna historia o walce dobra ze złem. To głęboka, metaforyczna opowieść o tym, że nawet w największych ciemnościach warto szukać choćby najmniejszej iskry nadziei. Z pełnym przekonaniem i wielką radością ogłaszam, że z dumą umieszczam „Iskierkę światła” na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek!
„Iskierka światła” to powieść, która bez problemu nasyci apetyty wszystkich czytelników złaknionych wyjątkowych, nietuzinkowych czytelniczych wrażeń. Ewa Latocha udowadnia, że świetna literatura nie potrzebuje skomplikowanych i nadętych struktur, by trafić prosto w serce czytelnika i wzbudzić w nim najprawdziwsze, najżywsze emocje. Jeśli szukacie książki, która porwie Was swoim klimatem, rozgrzeje emocje do czerwoności i nie pozwoli o sobie zapomnieć na długo po zamknięciu okładki – jest wyborem idealnym.
Zdecydowanie polecam i gorąco zachęcam do lektury! Warto dać się porwać tej jasności w gęstniejącym mroku.
Książka pt. „Iskierka światła” dostępna jest tutaj

