Czyt-NIK: W „Miłoszu” nieśmiertelność nie jest supermocą, lecz ciężarem. Skąd narodził się pomysł, aby pokazać ją przede wszystkim przez pryzmat samotności, pamięci i utraty, a nie niezwykłych możliwości bohatera?
Robert Szafraniec: Tworząc postać Miłosza starałem się stworzyć go jako zwykłego człowieka, czyli takiego ze wszystkimi ludzkimi słabościami i zaletami. Nawracające wspomnienia to coś co często przytrafia się każdemu z nas. Trafiając do miejsca, które odwiedziliśmy wcześniej przypominamy sobie szczegóły poprzedniej wizyty. U Miłosza, jest to spotęgowane. Dzięki temu postać ta jest dość mroczna. Nigdy nie wiadomo co sobie przypomni. W świadomości ma tylko niewielki zarys tego, gdzie był i co robił jak każdy z nas. W jego przypadku jest to spotęgowane długością jego życia. Takie podejście do długowieczności wydało mi się ciekawym pisarskim wyzwaniem co zaowocowało powstaniem powieści “Miłosz”. Główny bohater to osoba pełna tajemnic i ukrytych talentów. Po stracie najbliższych zaczął szukać swojego miejsca na ziemi. Znalazł go, jednak otaczający go świat nie był przyjaźnie nastawiony do niego. Bardzo często pustoszał i stawał się miejscem pozbawionym kolorów. Stworzenie takiej postaci nie było łatwe. Człowiek przemierzający czas jest narażony na wile przeciwności losu, ale też i zdobywa ogromne doświadczenie, które procentuje w przyszłości.
Czyt-NIK: Miłosz jest świadkiem zmieniającego się świata. Gdyby naprawdę mógł Pan przeżyć kilkaset lat, która epoka fascynowałaby Pana najbardziej, a do której nigdy nie chciałby Pan wracać – i dlaczego?
Robert Szafraniec: W moim przypadku każda epoka jest fascynująca. Gdym miał możliwość podróżowania w czasie i obserwowania wydarzeń, zapewne starożytny Rzym stałby się pierwszym odwiedzonym miejscem. Trudno mi powiedzieć jaki okres w historii naszego świata bym pominął. Tak jak odpowiedziałem na początku cały nasz pobyt na tej planecie jest pełen tajemnic i zapewne zaskakujących wydarzeń.
Czyt-NIK: Po lekturze książki "Miłosz" zostałem z pytaniem, czy wieczne życie jest darem, czy przekleństwem? A jaka jest Pana osobista odpowiedź na to pytanie? Czy po napisaniu tej powieści sam spojrzał Pan inaczej na przemijanie i wartość zwyczajnego, ograniczonego czasu?
Robert Szafraniec: Gdyby ludzie mogli żyć wiecznie to zapewne by tak było. Jednak nasze organizmy zostały tak dostosowane do otaczającego nas świat by czas jaki tu spędzamy był wymierny. Sam uważam, że długie życie byłoby darem, jednak opisując przygody Miłosza skupiłem się na tej gorszej stronie. Chociaż, jak zapewne Pan już zauważył, nie wszystko było pokryte mrokiem. Były też chwile pełne radości i miłych wspomnień, beztroski czy pierwszej miłości, o której nasz bohater nie zapomniał. Miłosz przeżył naprawdę sporo, a to co opisałem to tylko niewielki fragment jego życia i gwarantuję, że jeszcze da o sobie znać.

