Na uwagę zasługuje również tempo opowieści. Historia rozwija się dynamicznie, ale nie sprawia wrażenia pośpiesznej. Każda scena ma swoje miejsce, każdy żart odpowiednio wybrzmiewa, a kolejne wydarzenia płynnie prowadzą czytelnika do finału. Dzięki temu album można przeczytać podczas jednego wieczoru, ale jednocześnie pozostaje po nim satysfakcja wynikająca z dobrze opowiedzianej historii.
Przygody Asteriksa i Obeliksa od dziesięcioleci bawią kolejne pokolenia czytelników, udowadniając, że dobry humor i świetnie opowiedziana historia nigdy się nie starzeją. „Asteriks u Belgów”, dwudziesty czwarty tom kultowej serii stworzonej przez Renégo Goscinny’ego i Alberta Uderzo, jest kolejnym potwierdzeniem tej zasady. To album pełen błyskotliwych dialogów, barwnych bohaterów i wydarzeń, które wywołują uśmiech od pierwszej do ostatniej strony, a przy tym pokazują, jak ogromny talent mieli jego twórcy do tworzenia ponadczasowych opowieści.
Tym razem wszystko zaczyna się od pozornie niewinnej plotki krążącej wśród rzymskich legionistów. Według nich galijscy wojownicy nie są już tak groźni jak ich belgijscy pobratymcy. Dla wodza Asparanoiksa taka opinia jest niemal policzkiem wymierzonym w honor całej galijskiej osady. Nie ma więc innego wyjścia – trzeba wyruszyć do Belgii i raz na zawsze udowodnić, kto jest największym utrapieniem dla Rzymian.
Już sam punkt wyjścia jest znakomity. Autorzy wykorzystują ludzką dumę, ambicję i potrzebę rywalizacji, by stworzyć historię pełną zabawnych sytuacji. Nie ma tu jednak złośliwości czy niepotrzebnych konfliktów. Rywalizacja Galów i Belgów przypomina bardziej przyjacielskie przekomarzanie się niż prawdziwą wojnę. Dzięki temu album czyta się lekko, z uśmiechem na twarzy i nieustanną ciekawością, co wydarzy się na kolejnych stronach.
Ogromną siłą tej opowieści są oczywiście dialogi. Goscinny po raz kolejny pokazuje, że był mistrzem humoru sytuacyjnego i słownego. Żarty pojawiają się niemal bez przerwy, ale nie są nachalne. Wynikają naturalnie z charakterów bohaterów, ich wzajemnych relacji oraz absurdów, jakie napotykają podczas podróży. Obeliks pozostaje niezastąpiony w swojej prostolinijności, Asteriks imponuje sprytem, a Asparanoiks robi wszystko, by obronić honor swojego ludu. To właśnie dzięki takim postaciom czytelnik ma poczucie spotkania ze starymi znajomymi, których przygody nigdy się nie nudzą.
Bardzo spodobało mi się również ukazanie Belgów. Nie są oni jedynie tłem dla głównych bohaterów. To pełnokrwiści uczestnicy wydarzeń, posiadający własne przyzwyczajenia, poczucie humoru i charakterystyczne cechy. Autorzy w zabawny sposób bawią się stereotypami, jednocześnie okazując swoim bohaterom dużo sympatii. Dzięki temu album nie tylko śmieszy, ale także pozwala poczuć klimat wyjątkowego miejsca, do którego trafiają Asteriks i Obeliks.
Jak zwykle nie zabrakło także Rzymian, którzy po raz kolejny stają się ofiarami własnej pychy i przekonania o własnej potędze. Obserwowanie ich prób poradzenia sobie z galijsko-belgijską energią dostarcza mnóstwa rozrywki. To jeden z tych elementów serii, który mimo wielokrotnego powtarzania wciąż działa znakomicie. Autorzy doskonale wiedzieli, jak wykorzystać ten motyw, aby nie tracił swojego uroku.
Na uwagę zasługuje również tempo opowieści. Historia rozwija się dynamicznie, ale nie sprawia wrażenia pośpiesznej. Każda scena ma swoje miejsce, każdy żart odpowiednio wybrzmiewa, a kolejne wydarzenia płynnie prowadzą czytelnika do finału. Dzięki temu album można przeczytać podczas jednego wieczoru, ale jednocześnie pozostaje po nim satysfakcja wynikająca z dobrze opowiedzianej historii.
Nie sposób pominąć warstwy graficznej, która zachwyca od pierwszej do ostatniej strony. Doceniam walor graficzny tego wydania, pozostając w pełnym zachwycie wobec kunsztu tworzenia rysunków przez Alberta Uderzo. Każdy kadr tętni życiem, każda postać posiada własną mimikę i charakter, a sceny zbiorowe są wręcz wypełnione detalami. Rysownik potrafił jednym spojrzeniem bohatera wywołać śmiech, a jednocześnie zadbać o niezwykle bogate tło wydarzeń. Widać tutaj ogrom pracy, talentu i wyobraźni. To właśnie dzięki takim ilustracjom komiksy o Asteriksie od lat pozostają wzorem tego, jak powinno wyglądać połączenie obrazu i opowieści.
Warto wspomnieć również o nowym wydaniu w twardej oprawie. Dodatkowe materiały stanowią prawdziwą gratkę dla fanów serii. Ponad czterdzieści stron ciekawostek, archiwalnych ilustracji i informacji o kulisach powstawania albumu sprawia, że czytelnik otrzymuje znacznie więcej niż sam komiks. To pięknie przygotowana publikacja, która będzie ozdobą każdej biblioteczki.
„Asteriks u Belgów” jest doskonałym przykładem tego, dlaczego przygody małego Gala przetrwały próbę czasu. To historia pełna humoru, sympatycznych bohaterów, błyskotliwych dialogów i niezapomnianych ilustracji. Niezależnie od tego, czy ktoś dopiero rozpoczyna swoją przygodę z serią, czy zna ją od lat, ten album potrafi dostarczyć mnóstwa radości. Dlatego bez najmniejszego wahania przyznaję temu komiksowi miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To tytuł, który nie tylko gwarantuje świetną zabawę, ale również wnosi dużą wartość do każdej czyt-NIKowej biblioteczki. To klasyka, która nie starzeje się ani odrobinę i wciąż potrafi zachwycać kolejne pokolenia czytelników. Jeśli szukacie komiksu pełnego humoru, przygody i ponadczasowego uroku, wyprawa Asteriksa do Belgii będzie wyborem, którego z pewnością nie pożałujecie.
Komiks pt. „Asteriks u Belgów” dostępny jest na Egmont

