Czy można zostać oskarżonym za własne myśli? Gdzie przebiega granica między mroczną fantazją a realną groźbą? I co zrobić, kiedy sprawa, która z pozoru dotyczy jednego człowieka, okazuje się zaledwie fragmentem znacznie większej układanki? Jakub Relewicz w powieści „Oskarżony o fantazję” zaprasza czytelników do świata, w którym odpowiedzi nie przychodzą łatwo, zaufanie staje się towarem deficytowym, a za kulisami pozornie niezależnych wydarzeń może kryć się coś znacznie poważniejszego. Przeczytałem tę książkę i z przyjemnością przyznaję, że autor potrafi rozbudzić ciekawość, podkręcić emocje i sprawić, że czytelnik chce poznać prawdę. A przecież właśnie o to chodzi w dobrej powieści!
Marek Deja nie ma za sobą łatwego czasu. Kilka miesięcy spędzonych w areszcie to konsekwencja opowiedzenia żonie o swojej mrocznej fantazji. Bohater odzyskał wolność, ale najważniejsze rozstrzygnięcia dopiero przed nim. Rozpoczynający się proces ma odpowiedzieć na pytanie, czy jego słowa były rzeczywistą groźbą, czy jedynie niepokojącym obrazem, który pojawił się w głowie człowieka przeżywającego kryzys. Brzmi intrygująco? Zdecydowanie! Już sam punkt wyjścia skłania do zastanowienia się nad tym, jak łatwo oceniamy innych, nie znając całej historii.
Jakub Relewicz umiejętnie wykorzystuje ten pomysł, budując opowieść, która nie ogranicza się do sali sądowej i losów jednego oskarżonego. Sprawa Marka stopniowo zaczyna nabierać zupełnie innego wymiaru, a czytelnik zostaje wciągnięty w wydarzenia, których prawdziwe znaczenie nie od razu staje się oczywiste. Autor nie zamyka swojej historii w prostych ramach. Przeciwnie, rozbudowuje ją o kolejne wątki, dzięki którym pozornie odległe wydarzenia zaczynają się ze sobą łączyć.
Wszystko komplikuje śmierć poznańskiego policjanta. Pojawia się osobne śledztwo, tajemniczy projekt informatyczny, zniknięcie programisty oraz zainteresowanie służb specjalnych. Do tego dochodzą miliony, których właściciela coraz trudniej ustalić. Każdy z tych elementów wnosi do fabuły nową porcję niepewności, a całość nabiera coraz bardziej niepokojącego charakteru. Nagle okazuje się, że nie wystarczy odpowiedzieć na jedno pytanie, aby zrozumieć sytuację. Trzeba przyjrzeć się całej sieci powiązań i spróbować odróżnić fakty od tego, co ktoś chce nam przedstawić jako prawdę.
I właśnie tutaj szczególnie doceniam kreatywność Jakuba Relewicza. Autor potrafi rozbudować historię w taki sposób, by jej poszczególne elementy wzajemnie na siebie oddziaływały. Nie poprzestaje na jednym interesującym pomyśle, lecz wykorzystuje go jako punkt wyjścia do stworzenia wielowątkowej opowieści. Proces Marka, policyjne śledztwo, zagadkowe przedsięwzięcie informatyczne i działania służb tworzą fabularną mieszankę, która pobudza wyobraźnię oraz zachęca do samodzielnego łączenia faktów.
To zaproszenie do czytelniczej uczty, podczas której z każdą przekładaną stroną rozgrzewają się nasze emocje. Niepewność, ciekawość i potrzeba odkrycia prawdy sprawiają, że chce się zagłębiać w kolejne fragmenty tej historii. A kiedy wydaje się, że udało się już uchwycić właściwy trop, pojawiają się następne okoliczności, które każą spojrzeć na sprawę z innej perspektywy. Takie prowadzenie fabuły sprawia mi czytelniczą frajdę. Lubię, kiedy autor nie podaje wszystkiego na tacy, lecz pozwala mi uczestniczyć w odkrywaniu kolejnych elementów układanki.
Ważnym składnikiem tej opowieści są również ludzie stojący po różnych stronach systemu. Adwokaci, prokuratorzy, policjanci i funkcjonariusze służb specjalnych prowadzą własne gry. Każdy ma swoje zadania, interesy i cele, a zaufanie nie jest czymś, co można przyznać bez zastanowienia. W takim świecie nawet pozornie oczywista sytuacja może mieć drugie dno. Autor buduje atmosferę niepewności, w której trudno z góry przesądzić, kto rzeczywiście działa w dobrej wierze, a kto próbuje wykorzystać sytuację dla własnych korzyści.
Podoba mi się również sam pomysł na zestawienie osobistej historii Marka z wydarzeniami wykraczającymi daleko poza jego prywatne życie. Z jednej strony mamy człowieka, który musi zmierzyć się z konsekwencjami własnych słów. Z drugiej pojawia się rozbudowana sprawa, w której stawką są tajemnice, pieniądze i działania ludzi dysponujących znacznie większymi możliwościami. Takie połączenie pozwala spojrzeć na głównego bohatera z szerszej perspektywy. Jego proces może być przecież tylko niewielkim fragmentem historii, której pełnego obrazu jeszcze nie znamy.
„Oskarżony o fantazję” jest kontynuacją powieści „Więzień fantazji”. To ważna informacja dla osób, które lubią poznawać losy bohaterów w kolejnych odsłonach. Drugie spotkanie z twórczością autora daje okazję do ponownego zanurzenia się w wykreowanym przez niego świecie. W moim przypadku jest to właśnie takie spotkanie, które pozostanie w czytelniczej pamięci już na zawsze. Jakub Relewicz ponownie przyciągnął moją uwagę pomysłem na historię, sposobem prowadzenia narracji i umiejętnością tworzenia fabularnych zależności, które nadają opowieści odpowiednią dynamikę.
Doceniam styl autora, ponieważ służy przede wszystkim opowiadanej historii. Narracja prowadzi czytelnika przez kolejne wydarzenia, a wielowątkowa konstrukcja zachęca do uważnego śledzenia pojawiających się informacji. Nie chodzi wyłącznie o samo rozwiązanie zagadki. Równie ważna staje się droga do poznania prawdy, odkrywanie powiązań i obserwowanie, jak zmienia się obraz sytuacji. Właśnie takie elementy sprawiają, że historia może angażować nie tylko samą intrygą, ale również sposobem, w jaki została skonstruowana.
Warto też zwrócić uwagę na pytanie, które wybrzmiewa już w samym tytule. Czy człowieka można oceniać wyłącznie na podstawie jego wyobrażeń? Kiedy niepokojące słowa stają się czymś więcej niż tylko wypowiedzią? I jak wiele zależy od kontekstu, intencji oraz interpretacji innych osób? To interesujący punkt wyjścia, który nadaje całej historii dodatkowy wymiar. Kryminalna intryga staje się przestrzenią, w której pojawiają się kwestie odpowiedzialności, zaufania i granic ludzkiej wyobraźni.
Dla mnie „Oskarżony o fantazję” to przykład książki, w której kreatywność autora odgrywa istotną rolę. Wielowątkowość, niepokojące tajemnice, śledztwa oraz nieoczywiste powiązania tworzą historię, która potrafi rozbudzić czytelniczy apetyt. Doceniam zarówno sam pomysł, jak i sposób jego rozwinięcia. Styl, narracja oraz konstrukcja fabuły zasługują na uznanie, a autor pokazuje, że ciekawą opowieść można zbudować na wielu poziomach, nie tracąc z oczu głównego bohatera i jego sytuacji.
Dlatego z pełnym przekonaniem umieszczam tę książkę na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To mój sposób na docenienie kreatywności Jakuba Relewicza i historii, która zaprasza do świata pytań, tajemnic oraz emocji. Drugie spotkanie z twórczością autora okazało się dla mnie czytelniczą ucztą, a „Oskarżony o fantazję” pozostanie w mojej pamięci jako powieść, której konstrukcja i narracyjny pomysł zasługują na szczególne wyróżnienie.
Czyt-NIK poleca!!! Bo czasem wystarczy jedna fantazja, by uruchomić lawinę wydarzeń, której konsekwencji nikt nie potrafi przewidzieć. A kiedy za słowami kryją się tajemnice, za tajemnicami kolejne pytania, a za nimi jeszcze większa intryga, trudno pozostać obojętnym. Jakub Relewicz zaprasza do swojego świata, a ja z przyjemnością przyjmuję to zaproszenie. NIK – Najlepsza Interesująca Książka!
Książka pt. „Oskarżony o fantazję” ukazała się nakładem Wydawnictwa Asteryks

