Dzisiaj przychodzę z wyjątkową propozycją dla poszukiwaczy literackich wrażeń z najwyższej półki! Usiądźcie wygodnie, zaparzcie sobie kubek mocnej kawy albo dobrej herbaty, ponieważ mam dla Was coś, co dosłownie rozgrzeje Wasze czytelnicze serca do czerwoności. Przy lekturze tej książki liczą się czyste, żywe emocje, pasja do słowa i ta nieuchwytna magia, która sprawia, że zarywamy noc dla „jeszcze jednego rozdziału”. A jeśli mówimy o literaturze, która potrafi porwać od pierwszej do ostatniej strony, to na scenę musi wejść on – prawdziwy mistrz mrocznej wyobraźni.
Przed Wami moja najświeższa opinia o książce „Bazyliszek”, której autorem jest nikt inny, jak sam Graham Masterton. Dla mnie osobiście to już kolejne spotkanie z twórczością tego brytyjskiego pisarza i muszę Wam wyznać na samym wstępie: facet znowu to zrobił. Znowu wciągnął mnie w swój fascynujący, choć przerażający świat, z którego wcale nie miałem ochoty uciekać.
Zanim przejdziemy do zachwytów nad stylem, spójrzmy na to, co Graham Masterton serwuje nam w warstwie fabularnej. Wyobraźcie sobie starcie dwóch skrajnie różnych światów. Z jednej strony mamy profesora Nathana Underhilla – człowieka nauki, racjonalistę, który próbuje dokonać czegoś przełomowego. Chce wyhodować mitycznego gryfa! Po co? Cel jest szczytny: pozyskanie materiału do badań nad komórkami macierzystymi, co mogłoby zrewolucjonizować współczesną medycynę i dać nadzieję chorym, wobec których lekarze bezradnie rozkładają ręce.
Z drugiej strony barykady staje doktor Christian Zauber, dyrektor Domu Spokojnej Starości Murdstone. Ten pan jednak głęboko w nosie ma nowoczesne laboratoria i naukowe procedury. On woli sięgnąć do zakurzonych ksiąg, alchemii i... czarnej magii. Jego celem jest powołanie do życia innej legendarnej istoty – tytułowego bazyliszka.
Kiedy Nathan wraz ze swoją żoną Grace odwiedzają wspomniany dom opieki, przypadkiem trafiają na trop makabrycznej tajemnicy Zaubera. I od tego momentu zaczyna się prawdziwy rollercoaster. Wyprawa kończy się dramatem: Grace zapada w śpiączkę, Zauber znika jak kamfora, a Nathan zostaje sam z poczuciem winy i narastającym przerażeniem. Na szczęście na jego drodze staje młoda, ambitna dziennikarka, która wpada na ślad szalonego doktora. Gdzie ukrywa się Zauber? I tu niesamowity smaczek dla nas – w samym sercu Krakowa! To właśnie w pięknej scenerii krakowskiej Starówki rozegra się śmiertelna gra, gdzie stawką jest ludzkie życie, a przeciwnikiem – potwór, jakiego świat jeszcze nie widział.\
To, co najbardziej uderza podczas lektury „Bazyliszka”, to niesamowita kreatywność autora w konstruowaniu historii. Masterton posiada niezwykły dar – potrafi połączyć starożytne mity, średniowieczne legendy i mroczną magię z nowoczesną nauką w sposób tak płynny i naturalny, że ani przez sekundę nie kwestionujemy autentyczności tego świata. Ta historia dosłownie elektryzuje czytelnicze emocje! Odczuwamy autentyczny strach, niepokój, ale też ogromną ciekawość, co wydarzy się na kolejnej stronie.
Styl i narracja mistrza grozy to klasa sama w sobie. Masterton nie bawi się w tanie efekciarstwo. On buduje napięcie powoli, precyzyjnie, sącząc niepokój prosto w żyły czytelnika. Sposób budowania historii, dawkowanie zwrotów akcji i kreowanie gęstej, dusznej atmosfery zasługują na najwyższe uznanie. Każdy opis krakowskich uliczek, połączony z wizją czającego się w mroku potwora, wywołuje gęsią skórkę. Masterton doskonale wie, jak grać na naszych najgłębszych lękach. Nie spoglądaj w oczy bazyliszka – to ostrzeżenie dudni w głowie przez całą lekturę.
Właśnie za tę niesamowitą świeżość, odwagę w łączeniu motywów i pisarski kunszt, z wielką dumną i bez najmniejszego wahania doceniam kreatywność autora poprzez umieszczenie tej książki na mojej osobistej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To miejsce zarezerwowane wyłącznie dla tytułów, które zostawiają w głowie trwały ślad, do których chce się wracać pamięcią i które z czystym sumieniem można polecić każdemu, kto szuka w literaturze czegoś więcej niż tylko prostej rozrywki.
„Bazyliszek” to nie jest kolejna przewidywalna opowiastka o potworach. To wielowymiarowy, mroczny thriller z elementami horroru i dark fantasy, który trzyma w napięciu od pierwszego zdania aż po spektakularny finał. Graham Masterton udowadnia, że jest w doskonałej formie, a jego wyobraźnia nie zna absolutnie żadnych granic. Zderzenie amerykańskiego racjonalizmu z europejską tradycją, magią i historią Krakowa dało mieszankę wybuchową. Mogę Wam zagwarantować jedno: to jest książka, która w pełni nasyci apetyty wszystkich czytelników złaknionych wyjątkowych czytelniczych wrażeń. Jeśli szukacie lektury, która sprawi, że zapomnicie o Bożym świecie, odetnie Was od codziennych obowiązków i dostarczy solidnej dawki adrenaliny – trafiliście pod właściwy adres.
Graham Masterton stworzył dzieło hipnotyzujące, krwawe, tajemnicze i niezwykle satysfakcjonujące. Nie czekajcie, nie zastanawiajcie się ani chwili dłużej. Wskakujcie w tę historię, ale pamiętajcie o jednej, najważniejszej zasadzie: pod żadnym pozorem nie patrzcie mu w oczy! „Bazyliszek” czeka, by porwać Was w swoje mroczne objęcia, a półka NIK zyskała właśnie kolejny, genialny klejnot do kolekcji. Gorąco polecam!
Książka pt. "Bazyliszek" ukazała się nakładem Domu Wydawniczego Rebis

