Czy znacie to uczucie, kiedy bierzecie do ręki książkę autora, z którym wcześniej nie mieliście do czynienia, i już po pierwszych kilku rozdziałach wiecie, że trafiacie na literacki samograj? Właśnie to przydarzyło mi się podczas lektury powieści „Opowieści z Czarnego Archiwum” autorstwa Agnieszki Gładzik. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki – i powiem Wam prosto z mostu, bez owijania w bawełnę: to jedno z tych spotkań, które pozostanie w mojej czytelniczej pamięci już na zawsze.
Przenieśmy się do roku 1630. Księstwo Pomorskie dogorywa w ogniach wojny trzydziestoletniej. Miasta i wsie zamieniają się w pogorzeliska, po drogach krążą żołnierze, a zaraza i głód zbierają swoje krwawe żniwo. W tym okrutnym świecie ludzkie życie staje się warte mniej niż garść srebra, a granica między prawdą a kłamstwem zaciera się z każdym kolejnym dniem.
To właśnie w takich okolicznościach poznajemy główną bohaterkę. W wyniku tragicznych, splotów wydarzeń żona Ulryka von Wensee zmuszona jest do podjęcia decyzji ostatecznej – przejmuje tożsamość swojego męża. Aby przeżyć i zrealizować postawiony przed nią cel, zakłada męski strój, przybiera męskie imię i wchodzi w świat całkowicie dominowany przez siłę, bezwzględność oraz polityczne intrygi.
W towarzystwie niezwykle osobliwych, barwnych kompanów bohaterka wyrusza na wezwanie samego księcia pomorskiego Bogusława XIV do Szczecina. Z stamtąd, jako członek eskorty pewnej polskiej szlachcianki, podąża dalej, w kierunku tętniącego życiem, ale i niebezpiecznego Gdańska. Trasa tej podróży to prawdziwy tor przeszkód. Nasi wędrowcy muszą stawić czoła nie tylko surowym warunkom, głodowi czy ludzkiej chciwości, ale także bezwzględnym książęcym agentom i tajemnicom, które zdecydowanie wymykają się ludzkiemu rozumowi. Gdy z cienia historycznych wydarzeń zaczynają wyłaniać się sekrety Czarnego Archiwum, bohaterowie przekonują się, że los człowieka wcale nie jest zapisany raz na zawsze.
Muszę w tym miejscu z całego serca docenić niesamowitą kreatywność autorki w konstruowaniu całej tej historii. Agnieszka Gładzik nie serwuje nam nudnej lekcji historii przeładowanej datami i nazwiskiem każdego podczaszego czy kasztelana. Zamiast tego przygotowała dla nas czytelniczą ucztę z prawdziwego zdarzenia! Każda kolejna przekładana strona podkręca tempo, rozgrzewając nasze emocje do czerwoności.
Sposób budowania fabuły zasługuje na najwyższe uznanie. Agnieszka Gładzik dawkuje napięcie w sposób absolutnie mistrzowski. Z jednej strony mamy bardzo skrupulatnie oddany klimat epoki – czuć zapach prochu, błoto na gościńcach, chłód kamiennych murów i ciągły strach przed tym, co przyniesie świt. Z drugiej strony dostajemy genialnie skrojoną powieść przygodową z elementami tajemnicy i sensacji. Styl Agnieszki Gładzik jest niezwykle plastyczny, lekki, a zarazem zachowujący odpowiedni ciężar gatunkowy i szacunek dla realiów XVII wieku. Narracja prowadzi nas płynnie przez zawiłości fabularne, nie pozwalając ani na chwilę nudy.
Niezwykle wciągający jest wątek tożsamości i ceny, jaką trzeba zapłacić za możliwość rozpoczęcia życia od nowa. Motyw zamiany ról i ukrywania swojej prawdziwej twarzy w świecie, gdzie zdemaskowanie grozi natychmiastową śmiercią, trzyma w napięciu od pierwszych do ostatnich stron. Obserwowanie, jak główna bohaterka balansuje na krawędzi dwóch światów, dostarcza ogromnej dawki czytelniczej adrenaliny.
Wielką zaletą tej książki są również postaci. Osobliwi kompani towarzyszący głównej bohaterce to nie tylko tło – to żywe, pełnokrwiste postacie z własnymi motywacjami, wadami i sekretami. Interakcje między nimi są naturalne, dynamiczne, a momentami dodają historii nieco niezbędnego, cierpkiego humoru.
A czym właściwie jest tytułowe Czarne Archiwum? Nie zdradzę Wam szczegółów, bo zepsułbym Wam całą frajdę z odkrywania tej tajemnicy krok po kroku! Powiem tylko jedno: to motyw, który idealnie spina fabułę i sprawia, że historia nabiera dodatkowego, głębszego wymiaru. To opowieść o przeznaczeniu, wyborach i wolnej woli, uwikłana w wielką politykę i brutalne realia wojny trzydziestoletniej.
Biorąc pod uwagę niesamowity styl, genialną narrację, doskonale przemyślany styl budowania historii oraz ogromną kreatywność autorki, książka „Opowieści z Czarnego Archiwum” zasługuje na wyjątkowe wyróżnienie. Z wielką dumą stawiam ten tytuł na mojej prywatnej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek!
To powieść, do której chce się wracać i o której chce się opowiadać innym czytelnikom. Agnieszka Gładzik stworzyła dzieło, które porywa od pierwszego akapitu i nie puszcza aż do ostatniej kropki.
Jeśli szukacie książki, która połączy w sobie dbałość o tło historyczne z porywającą akcją, tajemnicą i wyrazistymi bohaterami – nie zastanawiajcie się ani chwili. „Opowieści z Czarnego Archiwum” to propozycja idealna na długie wieczory. To nie jest zwykła lektura, to prawdziwa przygoda, w którą wsiąka się bez reszty.
Dla mnie było to pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Gładzik, ale z całą pewnością nie ostatnie. Autorka zdobyła moje czytelnicze zaufanie, a jej książka na stałe wpisuje się w zestawienie moich ulubionych książek. Szczerze i gorąco polecam!
Książka pt. „Opowieści z Czarnego Archiwum” dostępna jest tutaj

