Bez wątpienia „Skandalistki” to powieść ukazującą historię zarazem smutną, jak i radosną. Smutek płynie z faktu podejścia mężczyzn do roli kobiet. Jednak widząc postawę i wolę walki bohaterek w naszym sercu rodzi się radość.
Czwarta powieść Niny Zawadzkiej to doskonała lektura dla wielbicielek historii osadzonych w dwudziestoleciu międzywojennym. Autorka doskonale wkomponowała atmosferę tamtych czasów w fabułę swej najnowszej powieści. „Skandalistki” poruszają, zachwycają, sprawiając, że nie oderwiecie się od lektury.
Historia Sary Margo jest naznaczona odwagą i poświęceniem kobiety, która przepełniona miłością do świata, dąży do tego, aby oczyścić go z nienawiści mężczyzn. Mężczyzn, którzy za nic mają rolę kobiet w kreowaniu rzeczywistości. Sara pragnie, aby świat, pozbawiony był barier sprowadzających się do umniejszenia roli kobiet. Czy zdoła ona wynieść kobiecość na piedestał? Warto sięgnąć po „Skandalistki” i poznać drogę Sary w dążeniu do wymazania uprzedzeń.
Nie ukrywam, że lektura tej książki dotknęła mnie do żywego. Emocje towarzyszące mi podczas czytania tej powieści nie były pozbawione smutku. Były również nacechowane podziwem względem postawy głównej bohaterki, która nie cofnęła się w swojej walce. Dodatkowo klimat dwudziestolecia międzywojennego potęgował moje niesłabnące zainteresowanie tą historią. Nina Zawadzka ubrała ją tak pięknie, że z zachwytem wczytywałem się w słowa zawarte na kartach tej powieści.
Sara Margo jest odnoszącą sukcesy aktorką. Można odnieść wrażenie, że jest kobietą spełnioną, szczęśliwą. Nic bardziej mylnego, ponieważ żyje ona pod dyktando Feliksa, swojego męża tyrana, który przy każdej nadarzającej się sposobności zniewalał ją i hańbił. Sara w pełni podporządkowana jego dyktatowi, prowadzącemu do umniejszania jej roli, postanawia zmienić to, zawalczyć o siebie, o swoją godność. Co gorsze Władysław Zamoyski, ojciec Sary wszelkie dobra, przepisał w testamencie jej mężowi. To dobitnie pokazało jej, jaką rolę jako kobieta pełni w hierarchii rodzinnej, społecznej.
Jak się okazuje data widniejąca na zapisie testamentu, poprzedza dzień przed tragicznym wypadkiem, w którym zginął jej ojciec. Czyżby Feliks dopuścił się morderstwa teścia? Czy był w stanie dokonać zbrodni, aby zdobyć bogactwa ojca swojej żony? Czy Sara zrobi wszystko, aby wsadzić Feliksa za kratki, a tym samym pozbyć się swojego oprawcy i móc w pełni korzystać z uroków życia.
Sara poznając kolejne karty tej historii, trafia na ślad Alojzego Liebhabera, stręczyciela i szantażysty, o którym myśl przywołuje najczarniejsze wspomnienia. To jeszcze bardziej sprawiło, że kobieta zapragnęła „zburzyć kolejne tamy i umocnienia, stawiane własnoręcznie całymi latami”. Historia nabiera na sile, gdy poznajemy Justynę Oleander i Helenę Wiśniewską, dwie kobiety, których życiowe losy znajdują wspólny mianownik z drogą, jaką przeszła Sara Margo. Kobiety połączone nienawiścią do Alojzego są gotowe na wiele poświęceń, aby zawalczyć o swoje dobre imię o swoją godność.
Bez wątpienia „Skandalistki” to powieść ukazującą historię zarazem smutną, jak i radosną. Smutek płynie z faktu podejścia mężczyzn do roli kobiet. Jednak widząc postawę i wolę walki bohaterek w naszym sercu rodzi się radość. Postawa Sary Justyny i Heleny jest pełna podziwu, godna naśladowania. Może być również akumulatorem i wzorem do działania. Warto dodać, że lektura tej książki nie tylko wprowadza nas w klimat dwudziestolecia międzywojennego, lecz również przepełnia nas nadzieją, że walka z uprzedzeniami zawsze prowadzi do zwycięstwa. A lektura tej książki wprowadzi nas w wyjątkowy stan.
Jeśli zaś chcecie, aby ten stan trwał znacznie dłużej, to koniecznie sięgnijcie po wcześniejsze książki Niny Zawadzkiej („Dziewczyna lotnika”, „Miłość w czasach wojny”, "Na wschód od Breslau”).
Powieść „Skandalistki” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia
