Czyt-NIK: „Dziecięca aukcja” zabiera czytelnika do niezwykle mrocznego świata, w którym przedmiotem internetowych transakcji stają się dzieci. Skąd narodził się pomysł na tak mocny i niepokojący punkt wyjścia tej historii?
Tomasz Biedrzycki: Inspiracją były autentyczne doniesienia o grupach prowadzących ten proceder i dojmująca bezsilność wobec ich bezkarności. Pomyślałem wtedy: co by było, gdyby rodzic, doprowadzony do ostateczności, postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość? I czy ktoś z nas – kto nigdy nie doświadczył skali takiego cierpienia – miałby moralne prawo go za to osądzać?
Czyt-NIK: W „Dziecięcej aukcji” ogromna przestępcza machina zostaje zestawiona z bardzo osobistym dramatem ojca walczącego o swoje dziecko. Co było dla Pana ważniejsze podczas pisania – pokazanie mechanizmów funkcjonowania tego świata czy emocjonalna historia człowieka, który zrobi wszystko, aby ocalić swoje dziecko?
Tomasz Biedrzycki: Bez wątpienia historia ojca. Od początku chodziło mi o psychologiczne studium człowieka w sytuacji ostatecznej – o odpowiedź na pytanie, czy w walce o własne dziecko liczą się jeszcze jakiekolwiek zasady. Sama przestępcza machina miała być jedynie bezdusznym tłem, bo trudno wyobrazić sobie inny kształt dla świata, który żywi się tak okrutnymi czynami.
Czyt-NIK: Czy podczas pracy nad „Dziecięcą aukcją” pojawił się moment, w którym pomyślał Pan: „to jest granica, której jako autor nie chcę przekraczać”? Innymi słowy – jak znaleźć równowagę między mocnym, wiarygodnym przedstawieniem zła a tym, żeby nie epatować nim podczas opowiadania historii?
Tomasz Biedrzycki: Świadomość, jak trudny i wrażliwy materiał biorę na warsztat, towarzyszyła mi od pierwszych zdań. Emocje były ogromne. Szukanie równowagi między wiarygodnym pokazaniem zła a zachowaniem wrażliwości czytelnika przypominało chodzenie po linie. Często cofałem się i wygładzałem lub wręcz usuwałem sceny, które szły o krok za daleko. Bardzo pomogło mi w tym spływające na bieżąco wsparcie od rodziny i przyjaciół – to właśnie te wielogodzinne rozmowy z bliskimi pozwoliły mi zachować właściwy balans.

