Czyt-NIK: „Protokół upadku” to niezwykle kreatywna konstrukcja, w której wojenne realia Warszawy splatają się z tajemnicą „Skrzyni Numer Cztery”, „Lustracją” oraz skomplikowaną grą ludzkich interesów. Skąd narodził się pomysł na tę historię i który element tej układanki pojawił się w Pana głowie jako pierwszy?
Sebastian Szawcow: Fundamentem nie była intryga, lecz autentyczne wspomnienia żołnierzy Zgrupowania „Bartkiewicz”. Relacje mojego dziadka i jego przyjaciela pokazały mi dwa skrajne sposoby na przetrwanie koszmaru, co od razu nadało dynamikę głównym bohaterom.
Jako pierwsza w mojej głowie pojawiła się przestrzeń dla kłamstwa – mroczny gmach Reduty Banku Polskiego, w którym umieściłem skrytkę Alfa. „Skrzynia Numer Cztery” i machina „Lustracji” zrodziły się chwilę później jako bezlitosne narzędzia narracyjne. Służą wyłącznie jednemu: mają wciągnąć czytelnika do zrujnowanych kanałów, by poczuł fizyczny strach, duszny pył i lodowatą wodę na równi z postaciami.
Czyt-NIK: Julian, Marek i baron von Stein reprezentują zupełnie różne sposoby patrzenia na świat, prawdę i ludzkie wybory. Który z tych bohaterów był dla Pana podczas pisania największym wyzwaniem, a któremu z nich najtrudniej było się Panu przeciwstawić?
Sebastian Szawcow: Największym wyzwaniem był Julian. Uosabia on tę część nas, która w obliczu apokalipsy kurczowo trzyma się resztek dawnego świata i przedwojennych zasad. W realiach zrujnowanej Warszawy obrona tych wartości przypominała naiwne samobójstwo, dlatego prowadzenie tej postaci bez popadania w patos wymagało ogromnej dyscypliny.
Najtrudniej było mi się za to przeciwstawić Markowi. Reprezentuje on czysty, zwierzęcy pragmatyzm, z którym zetknąłem się, badając relacje ocalałych. Kiedy miasto umiera, a stawką jest kolejny dzień życia, to właśnie jego bezwzględna, odarta z moralności logika staje się najbardziej racjonalna.
Baron von Stein był natomiast czystą pisarską przyjemnością. To uosobienie elegancji zła – bezlitosny gracz w nienagannym garniturze, który posłużył mi jako idealny katalizator, by zmusić Juliana i Marka do ostatecznego zrzucenia masek.
Czyt-NIK: „Protokół upadku” stawia czytelnika przed pytaniem, czy każda prawda powinna ujrzeć światło dzienne, nawet jeśli jej ujawnienie może zniszczyć ludzi i odebrać im szansę na przyszłość. Gdyby miał Pan dziś odpowiedzieć jednym zdaniem: co jest dla człowieka groźniejsze — prawda, która niszczy, czy kłamstwo, które pozwala przetrwać?
Sebastian Szawcow: Najgroźniejsze jest kłamstwo ratujące życie, ponieważ rachunek za nie zawsze przychodzi z bezlitosnymi odsetkami dokładnie wtedy, gdy zdążymy już naiwnie uwierzyć, że jesteśmy bezpieczni.

