Czyt-NIK: „Mroczne opowieści 2025” to pięć historii, w których tajemnicze zniknięcia, niewyjaśnione zjawiska i wydarzenia sprzed lat tworzą niezwykły klimat. Skąd czerpałeś inspiracje do stworzenia tych historii i co najbardziej pobudza Twoją wyobraźnię podczas pisania?
Paweł Janiszewski: Najbardziej inspiruje mnie to, co na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajne: mała miejscowość, droga przez las, jezioro, stary dom czy wspomnienie, do którego po latach wracamy zupełnie inaczej. Lubię zadawać sobie pytanie: a co, jeśli za dobrze znanym miejscem kryje się historia, której nikt nie chce opowiedzieć? W „Mrocznych opowieściach 2025” chciałem pokazać, że prawdziwy niepokój nie zawsze rodzi się z czegoś nadprzyrodzonego. Czasem wystarczy poczucie winy, przemilczana tajemnica albo wspomnienie, które nie daje o sobie zapomnieć. Najbardziej pobudza moją wyobraźnię właśnie ta granica między tym, co rzeczywiste, a tym, co podpowiada nam strach. Wolę, kiedy czytelnik sam zaczyna się zastanawiać, czy bohater naprawdę coś zobaczył, czy może zobaczył to, czego najbardziej się obawiał.
Czyt-NIK: W „Mrocznych opowieściach 2025” powracają bohaterowie i echa wydarzeń z „Mrocznych opowieści 1995”, ale pojawiają się również zupełnie nowe historie. Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w połączeniu przeszłości z teraźniejszością i dlaczego zdecydowałeś się powrócić do wydarzeń sprzed trzydziestu lat?
Paweł Janiszewski: Największym wyzwaniem było dla mnie zachowanie klimatu pierwszej książki, a jednocześnie napisanie historii, które nie będą tylko powtórzeniem tego, co wydarzyło się w 1995 roku. W „Mrocznych opowieściach 1995” ważne były młodość, emocje, tajemnice i decyzje, których konsekwencji bohaterowie nie potrafili jeszcze przewidzieć. Trzydzieści lat później patrzą na przeszłość z zupełnie innej perspektywy. Zmieniają się ludzie, miejsca i świat wokół nich, ale niekoniecznie znika to, co noszą w pamięci. Powrót do znanych postaci, między innymi Szymka i Marty, pozwolił mi sprawdzić, czy od dawnych wydarzeń naprawdę można uciec. Zależało mi też na tym, żeby nowe opowiadania miały własną tożsamość, a czytelnik, który nie zna poprzedniego tomu, również mógł poczuć ich atmosferę. Wróciłem do roku 1995, bo trzydzieści lat to wystarczająco dużo, by niemal wszystko się zmieniło — i czasem za mało, by zapomnieć.
Czyt-NIK: „Mroczne opowieści 2025” zabierają czytelnika w literacką podróż, podczas której zwyczajne miejsca i małe miejscowości nabierają zupełnie nowego, niepokojącego znaczenia. Jak budujesz atmosferę swoich opowieści i co chciałbyś, aby czytelnik zabrał ze sobą po zamknięciu „Mrocznych opowieści 2025”?
Paweł Janiszewski: Atmosferę staram się budować powoli. Nie zależy mi na tym, żeby straszyć czytelnika na każdej stronie. Znacznie bardziej interesuje mnie cisza przed czymś niepokojącym, pozornie nieważny szczegół, dziwne zachowanie znajomej osoby albo miejsce, które nagle przestaje wydawać się bezpieczne. Las czy jezioro nie muszą być same w sobie przerażające. Wystarczy, że bohater wraca tam z pamięcią o czymś, czego nigdy do końca nie wyjaśnił. Dużą rolę odgrywają dla mnie niedopowiedzenia, bo wyobraźnia czytelnika często potrafi stworzyć coś bardziej przerażającego niż szczegółowy opis. Chciałbym, żeby po zamknięciu „Mrocznych opowieści 2025” pozostał z nim nie tylko dreszcz emocji, lecz także pytanie o pamięć, winę i tajemnice, które zabieramy ze sobą w dorosłość. A może również drobna niepewność, gdy następnym razem znajdzie się sam nad spokojnym jeziorem albo na pustej leśnej drodze.

